Ostatnie spadki złotówki powodują, że przed RPP staje trudne zadanie, które zdaje się nie posiadać dobrego rozwiązania. Złotówkowa awersja, bo chyba jest to trafne określenie, dotknęła głównie zagranicznych posiadaczy naszej waluty i papierów skarbowych. Warto jednak zauważyć, że dość gwałtowny przebieg tego zjawiska nie wynika z jego skali, lecz głównie z tego, że ma ono miejsce na dość płytkim rynku. Dane o deficycie handlowym są bowiem na tyle niepokojące, że trudno oczekiwać szybkiego powrotu kapitału zagranicznego ? tym bardziej że NBP nie ma interesu w ?ratowaniu? zagranicznych spekulantów i uspokajaniu zdenerwowanych posiadaczy kredytów dewizowych. Nie ma takiego interesu przynajmniej na razie, bowiem obecna sytuacja stwarza szansę rozwiązania problemu, który RPP gnębił nie tak dawno ? zbyt dużej ilości zagranicznego kapitału spekulacyjnego. RPP ma jednak trudny wybór. Może zagrać konwencjonalnie, podnosząc stopy i grzebiąc przy okazji tegoroczny oraz średnioterminowy cel inflacyjny. Może również obniżyć stopy bez ryzyka ucieczki kapitału (bo już ucieka) zmuszając równocześnie rząd pozbawiony nabywców papierów do podbijania stóp rynkowych lub ograniczania wydatków. Niestety, każde z tych rozwiązań ma też inne skutki uboczne. Dla rynku akcji wariant pierwszy jest, moim zdaniem, zdecydowanie gorszy, bo nie odsuwa tak jak drugi groźby kryzysu walutowego i pcha nas w przegraną już walkę o tegoroczną inflację.