Prognoza techniczna rynku akcji
W kwietniu definitywnie zakończyła się hossa na warszawskiej giełdzie. Kontrolę nad rynkiem przejęły niedźwiedzie i nie powinny jej oddać, nim WIG nie spadnie przynajmniej do 14 tys. pkt. Marcowy rekord indeksu na poziomie22 868,4 pkt. nie zostanie pobity ani w tym, ani w następnym roku ? to bardzonegatywna interpretacja sytuacji technicznej głównego warszawskiego indeksu. Taka prognoza nie jest jednak pozbawiona podstaw.
Nadzieje niedźwiedzi...Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na wykres miesięczny indeksu. Widoczny na nim kanał wzrostowy obejmuje notowania od marca 1995 roku aż do dziś. Ostatnia fala wzrostowa wyniosła WIG dokładnie do górnego ograniczenia tej formacji. W perspektywie długoterminowej formacja ta może mieć pozytywne znaczenie, bo sugeruje, że na rynku panuje trend wzrostowy wysokiego rzędu. Ale jednocześnie płynące z niej wskazania na najbliższe miesiące nie są korzystne dla posiadaczy akcji. Na podstawie formacji można spodziewać się spadku w okolice 14 tys. pkt., gdzie znajduje się linia popytowa kanału. Za taką interpretacją przemawia ukształtowana na wykresie świecowym gwiazda wieczorna, na którą składają się trzy ostatnie miesiące. Zgodnie z teorią, pojawianie się takiej formacji w trakcie trendu wzrostowego jest sygnałem słabnięcia byków. Ze względu na krótką historię naszej giełdy brakuje materiału porównawczego, jak WIG zachowuje się po takiej figurze, ale nie ulega wątpliwości, że jej pojawienie się jest poważnym ostrzeżeniem przed pogłębieniem się spadków w długim terminie....i złudzenia bykówTen sam wykres miesięczny WIG-u, można również interpretować ?po byczemu?. Wtedy wyglądałoby to tak: od lutego 1997 roku do października 1998 roku indeks znajdował się w korekcie trendu wzrostowego, a aż do października 1999 roku budowana była podstawa do kolejnej fali hossy. Na wykresie pojawiła się dość rzadko spotykana formacja odwróconej głowy z ramionami, stanowiąca jedynie przerwę we wzrostach. Z jej wysokości wynika, że WIG powinien osiągnąć 26 tys. pkt. (wg skali arytmetycznej) lub nawet 30 tys. pkt. (wg skali logarytmicznej). Trwające już ponad miesiąc spadki można interpretować jako ruch powrotny, który powinien zakończyć się w strefie 18?19 tys. pkt. Widoczna na wykresie formacja gwiazdy wieczornej wcale nie musi zapowiadać bessy, ponieważ wykres indeksu bardzo podobnie wyglądał we wrześniu zeszłego roku, co nie przeszkodziło bykom przejąć kontroli nad rynkiem.Ale żeby posiadacze akcji nie mieli tak dobrego samopoczucia, trzeba poczynić trzy istotne spostrzeżenia. Po pierwsze, odwrócona głowa z ramionami nie została potwierdzona przez wolumen, i to w dość kluczowym momencie, tzn. kiedy indeks rósł od prawego ramienia do linii szyi. Po drugie, ruch powrotny występuje zaraz po wybiciu z formacji, a nie wtedy, kiedy jest ona już w połowie zrealizowana. Wreszcie, po trzecie, ukształtowana we wrześniu zeszłego roku bardzo duża czarna świeca, podobna do kwietniowej, powstała na znacznie niższym poziomie, po 70-proc., a nie prawie 130-proc. wzroście indeksu.Na korzyść byków przemawia jednak jeden bardzo istotny fakt. Podobnie jak w czasie zeszłorocznego spadku bardzo istotnie obniżyła się aktywność inwestorów, co sugeruje, że jednak mamy do czynienia tylko z korektą, a nie nowym trendem.Wbrew większościJedną z metod inwestowania jest działanie wbrew opinii większości. Zasada mówiąca, że większość nigdy nie ma racji, jest jednym z podstawowych założeń analizy technicznej. W czasie hossy emocje tłumu ewoluują mniej więcej tak: najpierw nikt nie wierzy we wzrosty, a każdy spadek uważany jest za definitywny koniec hossy, później grono optymistów zaczyna stopniowo rosnąć i tuż przed rzeczywistym zakończeniem zwyżki nikt już nie wierzy w możliwość powrotu rynku niedźwiedzia. Na naszej giełdzie wydają się przeważać opinie mówiące o korekcyjnych spadkach, jednak wcale nie byłbym pewien, czy rynek osiągnął już stan, w którym nie obawia się bessy. Dość uspokajającygnozom analityków nie należy się zresztą dziwić, bo wynikają one wprost z zajętych na rynku pozycji. Ponieważ większość funduszy i generalnie inwestorów instytucjonalnych jest mocno zaangażowana w akcje, trudno spodziewać się, żeby ich przedstawiciele straszyli nas bessą, bo to po prostu nie leży w ich interesie.PodsumowanieCo zatem będzie działo się w najbliższej przyszłości? Perspektywy krótkoterminowe nie są złe. Ostatnio bykom udało się doprowadzić do przełamania spadkowej linii trendu, co nie wyklucza, że korekta właśnie się zakończyła i WIG rozpoczyna nową falę wzrostową. Nawet jeśli taki scenariusz jest prawdziwy, to nie wydaje się, żeby główny warszawski indeks pobił swój marcowy rekord. Perspektywy długoterminowe rynku akcji są niekorzystne, a najlepsze co nas może spotkać, to spadek WIG do poziomu ok. 14 tys. pkt. W bardziej negatywnym scenariuszu, który ma chyba większe szanse realizacji, nie należy wykluczyć, że wartość głównego warszawskiego indeksu wyrażana będzie liczbą czterocyfrową.
TOMASZ JÓŹWIK