Z dr. Markiem Mobiusem, prezesem grupy funduszy Templeton, rozmawia Łukasz Korycki
Ostatnie wydarzenia na giełdach nie zachęcają do zajmowania pozycji na rynku akcji. Jak ocenia Pan panującą obecnie koniunkturę na giełdach?Rzeczywiście, w ostatnim czasie indeksy czołowych giełd tracą na wartości. Z pewnością podstawowym czynnikiem są tu obawy związane ze zbyt szybkim wzrostem gospodarki USA i co za tym idzie zaostrzeniem polityki pieniężnej przez amerykański bank centralny. Ja jednak uważam, że takie schłodzenie było potrzebne, w szczególności dotyczy to rynku Nasdaq. Wykorzystałbym to jako okazję do zainwestowania.Wspomniał Pan o amerykańskim banku centralnym. Jaką decyzję w sprawie stóp procentowych podejmie Komitet Otwartego Rynku Zarządu Rezerwy Federalnej USA podczas czerwcowego posiedzenia?Jeżeli spadki na parkietach zostaną zahamowane, a dane makroekonomiczne będą wskazywać na zbyt szybki wzrost w USA, to z dużym prawdopodobieństwem można spodziewać się kolejnej podwyżki oprocentowania, pewnie o 25 pkt. bazowych.W wielu wypowiedziach podkreśla Pan swoją niechęć do inwestycji w branżę internetową. Dlaczego?Templeton preferuje inwestycje w stabilne spółki. Tymczasem większości firm reprezentujących tzw. nową gospodarkę brakuje solidnych fundamentów, nie mówiąc już o tym, że nie przynoszą zysków. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie wchodzimy w branżę high-tech, jednak bardzo ostrożnie i to w przedsięwzięcia gwarantujące zyski. Na przykład, w Polsce mamy udziały w Prokomie, który teraz wspólnie z Impexmetalem tworzy internetową platformę handlu metalami w Europie Środkowowschodniej.Templeton Eastern Europe Fund w swoim portfelu posiada, zdecydowanie najwięcej, bo ponad 35%, akcji polskich firm. Oznacza to, że nasz rynek jest dla funduszu bardzo ważny. Jakie spółki mógłby Pan wymienić jako ewentualny cel Templetona?Nasza strategia inwestowania w krajach Europy Środkowowschodniej polega przede wszystkim na szacowaniu zysków spółek w ciągu 5 lat, które powinny rocznie wzrastać przynajmniej o 20%. Uważamy, że obecnie około 70% firm notowanych na GPW spełnia te kryteria. Jeśli chodzi o poszczególne firmy, to z uwagą śledzimy Elektrim, który nastawił się na ekspansję w bardzo perspektywicznych branżach. Uważam, że większość polskich spółek z naszego portfela jest niedowartościowana.Jak Pan widzi perspektywy innych rynków w naszym regionie, a szczególnie rosyjskiego, który wywiera wciąż duży wpływ na koniunkturę w tej części Europy.Jeśli chodzi o Czechy i Węgry, to ich perspektywy zbliżone są do rynku polskiego. Natomiast w Rosji, jeśli tylko nowy prezydent Władimir Putin będzie dotrzymywał obietnic przedwyborczych dotyczących wprowadzania gospodarki wolnorynkowej, również powinna się pojawić fala wzrostów na giełdzie.Dziękuję za rozmowę.