Co lepsze aktywa

W czasie wielkiej hossy z przełomu lat 1993 i 1994 najlepszymi miejscami pracy były biura maklerskie i okolice giełdy. Nawet jeżeli podstawowa pensja nie była duża, można było sobie coś ?dorobić na boku? ? inwestując na giełdzie własne i cudze pieniądze, które na rynek napływały szerokim strumieniem. Po długotrwałej bessie okazało się, że praca w biurze maklerskim jest bardzo trudnym i niewdzięcznym zajęciem, doradcą jest zostać wyjątkowo trudno, a na karierę niewielu ma szansę.Później rozpoczął się etap powszechnej prywatyzacji. W początkowej fazie wszystkim się zdawało, że dobra koniunktura w tym sektorze będzie trwała bardzo długo. Powszechnie uważa się, że z niektórych funduszy co najmniej jedna trzecia środków uzyskana ze sprzedaży co lepszych aktywów (np. cementowni) została ?wyprowadzona?. Kiedy dobra koniunktura dla programu NFI skończyła się i szeroki strumień pieniędzy przestał płynąć, okazało się, że praca w funduszu jest bardzo trudnym i niewdzięcznym zajęciem, a na karierę niewielu ma szansę.Szansa pojawiła się w innym segmencie rynku ? w powszechnych towarzystwach emerytalnych. Szeroki strumień gotówki popłynął w tym kierunku. Perspektywy rozwoju były wspaniałe, więc nikt nie liczył się z kosztami. Biznesplany były zaś tak dobre, że gdyby je wszystkie zrealizować ? do funduszy musiałaby się zapisać cała pracująca Europa.Firmy, które od lat działały na polskim rynku ubezpieczeniowym i dysponowały siecią akwizytorów bardzo szybko rozpoczęły zdobywanie członków. Pozostałe dopiero zaczynały zastanawiać się, jak to zrobić. Teraz tort został podzielony i przyrost liczby członków ma głównie charakter demograficzny. Okazało się, że praca w powszechnym towarzystwie emerytalnym jest bardzo trudnym i niewdzięcznym zajęciem, a na karierę niewielu ma szansę.Na szczęście dla wszystkich kolejny szeroki strumień gotówki zaczął płynąć w stronę internetu. Plany są wspaniałe, a dynamika rozwoju rynku przerasta wszystkie wyniesione ze szkoły modele biznesu. Przypuszczam, że tak jak w przypadku PTE zapomniano o konkurencji. To oznacza, iż wkrótce okaże się, że statystycznie każdy z nas korzysta z internetu przez około 27 godzin na dobę. Teraz drogi Czytelniku oczekujesz, iż napiszę, że praca w firmie internetowej wkrótce będzie trudnym i niewdzięcznym zajęciem, a szanse na karierę będą znikome. Jeszcze nie teraz. Warto jednak zobaczyć co się dzieje na wcześniejszym etapie ? w PTE. Każda poważna instytucja finansowa postanowiła zarządzać własnym funduszem. Nie wszyscy jednak wiedzieli, jak to robić. W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się te firmy, które zaczęły działać jako ostatnie. Większość akwizytorów już pracowała dla konkurencji, a najbardziej świadomi potencjalni klienci już swoje fundusze wybrali. A to oznaczało, że każdemu akwizytorowi i za każdą ?duszę? trzeba było płacić więcej niż konkurencja.Jednym z najbardziej interesujących okazał się fundusz, który roboczo nazwę Familia. Do pracy w nim przeszli akwizytorzy, których wcześniej wyrzucono z funduszy, które roboczo nazwę Sokół i Era. Akwizytorzy okazali się wyjątkowo sprawni w działaniu.W Ełku, na ręce pensjonariuszy zakładu opieki dla osób chorych psychicznie, fundusz Era przysłał podziękowanie za przystąpienie do OFE. Pensjonariusze tego zakładu są jednak całkowicie ubezwłasnowolnieni. Kiedy władze szpitala zwróciły się do policji z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu sprawy okazało się, że pacjenci szpitala otrzymali listy gratulacyjne z Familii ? wszyscy jednocześnie zmienili fundusz.W Gorzowie Wielkopolskim ukazały się anonsy stowarzyszenia pomocy bezrobotnym. Wystarczyło odpowiedzieć na ankietę. Ankieterzy zostali za to wyrzuceni ze swojego funduszy ? zatrudniła ich Familia. W Puławach skradziono bazę danych Urzędu Miejskiego. Nim 18-latkowie otrzymali zaproszenie do odbioru dowodów osobistych ? zostali członkami towarzystwa emerytalnego.W Świdnicy i Częstochowie ludzi zaczęto ?klonować?. Powstały całe nowe dzielnice ? zgadzał się numer PEEL zaś adres był prawdopodobny. Okazywało się tylko, że ? ?nie ma takiego adresu w Polsce? lub że ?dana ulica ma tylko kilkanaście numerów?. Jeden z akwizytorów był tak skuteczny, że podpisywał umowy z kolejnymi klientami co 15 minut (w tej sytuacji trudno się dziwić, że ZUS ma tak poważne problemy z przetwarzaniem danych).Przepisy prawa stanowiły, że w ciągu miesiąca od podpisania umowy z klientem powinna być ona weryfikowana. W niektórych funduszach nie uczyniono tego przez kilka miesięcy. Nieprawidłowości narastały i trzeba coś z nimi zrobić. Ale o tym w następnym odcinku.

Artur Sierant