W czasach poprzedzających pojawienie się internetu poszczególnym rodzajom utworów odpowiadały zróżnicowane sposoby ich utrwalenia, różne metody publikacji i rozpowszechniania. Ochrona praw autorskich uregulowana była w sposób odpowiadający tym różnicom między kategoriami utworów. Rozwój internetu zmienił tę sytuację.

Okazało się, iż wiele kategorii utworów daje się zapisać w formie cyfrowej (digitalizacja) i że w tej formie można te utwory niemal bez ograniczeń kopiować oraz przesyłać. Należy podkreślić, iż jakkolwiek digitalizacja jako proces utrwalenia utworu w formie cyfrowej wymaga pewnych umiejętności, to nie jest jednak działaniem twórczym, oryginalnym i stąd utwór zapisany w formie cyfrowej przez sam fakt przejścia procesu digitalizacji nie nabywa cech decydujących o uzyskaniu ochrony prawno-autorskiej (w przeciwieństwie do opracowania, które zawierając cechy twórcze staje się odrębnym przedmiotem prawa autorskiego).W ten sposób pojawił się obszar eksploatacji nieznany wielu ustawodawcom w chwili wprowadzania regulacji dotyczących praw autorskich, a co za tym idzie ? bezpośrednio nie uregulowany. Po krótkim okresie sporów przyjęto jednak, iż istniejące regulacje prawa autorskiego pozwalają chronić prawa autorskie także w internecie, wymaga to jedynie pewnego dodatkowego wysiłku interpretacyjnego, tak aby przepisy stworzone dawniej, w innej sytuacji, móc zgodnie z ich intencją wykorzystywać także w nowych warunkach.Nie jest to jedynie kwestia do teoretycznych rozważań dla doktryny prawniczej. Ochrona własności intelektualnej, której bardzo istotnym elementem jest ochrona praw autorskich, stanowi warunek rozwoju gospodarki elektronicznej, a wraz z nią ? e-biznesu. Jeśli nie uda się w cyberprzestrzeni zapewnić odpowiedniego poziomu ochrony dokonań twórczych, może to w pewnym stopniu negatywnie oddziaływać na rozwój handlu elektronicznego ? stąd też ochrona praw autorskich stanowi istotny element e-biznesu.W tym miejscu warto wskazać, że polska ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 4 lutego 1994 (Dz. U. nr 24, poz. 83 z późn. zm.) jest ustawą, która od samego początku wprowadziła nowoczesne regulacje dotyczące nowego pola eksploatacji utworów. Art. 50 ustawy, wyliczający przykładowe pola eksploatacji utworów, wymienia wśród nich ?wprowadzenie do pamięci komputera?, co jednoznacznie przesądza kwestię, czy umieszczenie utworu w internecie stanowi jego wykorzystanie wymagające zgody uprawnionego (z wyjątkiem sytuacji, gdy wprowadzenie do pamięci komputera mieści się w granicach dozwolonego użytku).Strony internetowePodstawowym sposobem zaznaczenia obecności przedsiębiorcy w internecie jest stworzenie własnej strony internetowej. Przedsiębiorca przygotowując taką stronę bierze zazwyczaj pod uwagę aspekt marketingowy przedsięwzięcia, czyli przyciągnięcie uwagi potencjalnego klienta. Dla realizacji tego celu umieszcza się na stronie rozmaite elementy, częstokroć o charakterze twórczym: szatę graficzną, poszczególne elementy grafiki wchodzące w jej skład czy sposób organizacji treści. Z prawnego punktu widzenia przedsiębiorca powinien po pierwsze zwrócić uwagę, czy ma prawo do posługiwania się tymi elementami o charakterze twórczym; po drugie, należy rozważyć, w jakim stopniu stworzona strona podlega ochronie prawno-autorskiej.Co do pierwszej z tych kwestii, należy przede wszystkim sprawdzić, czy przy tworzeniu strony nie posłużono się elementami, do których prawa autorskie przysługują osobom trzecim. Jeśli tak się stało lub taka jest intencja twórców strony, niezbędne jest uzyskanie zgody podmiotu tych praw na posługiwanie się chronionymi utworami. Zgodnie z prawem autorskim wchodzi tutaj w grę albo nabycie autorskich praw majątkowych (zgodnie z określoną w art. 41 prawa autorskiego zasadą przenoszalności autorskich praw majątkowych, prawa te mogą przejść na inne osoby w drodze umowy przenoszącej prawo albo w drodze dziedziczenia) albo poprzez uzyskanie zgody na korzystanie z utworu (licencji). Warto zwrócić przy tym uwagę, że przepis art. 65 prawa autorskiego wprowadza domniemanie, iż w braku wyraźnego postanowienia o przeniesieniu prawa uważa się, że twórca udzielił licencji. Dlatego też w przypadku zawierania umowy o nabyciu autorskich praw majątkowych umowa taka powinna zawierać wyraźne stwierdzenie o przeniesieniu praw.Istotnym elementem tych umów jest określenie pól eksploatacji ? treść tych umów bowiem odnosi się wyłącznie do pól eksploatacji wyraźnie w nich wymienionych (art. 41 ust. 3 prawa autorskiego). W związku z powyższym, jeśli na przykład wydawca książki nabył od autora prawo do utworu graficznego, nabywając określone w tej umowie prawo do eksploatacji tego dzieła, polegające na zamieszczeniu utworu w wydanej książce, w określonej technice i w określonej liczbie egzemplarzy książki, nie jest tym samym uprawniony do reprodukowania tego dzieła na stronie WWW swojego wydawnictwa, jeśli umowa z autorem tego nie przewiduje.Co do drugiej z wymienionych wyżej kwestii, pod uwagę należy wziąć fakt, iż nie każda strona internetowa jest chroniona prawem autorskim; dotyczy to tylko tych stron, w których stworzenie włożono faktycznie wysiłek twórczy i który w dodatku zaowocował specyficznym, jedynym w swoim rodzaju rezultatem. Nie jest więc chroniona prawem autorskim strona sporządzona standardowo według dostępnych wzorów ułatwiających ten proces ani też strona, którą co prawda autor zaprogramował samodzielnie, która jednak zawiera wyłącznie standardowe elementy i ani w układzie graficznym, ani w sposobie organizacji treści nie zawiera żadnych istotnie nowych rozwiązań. Jednak w sytuacji, gdy skądinąd standardowa strona zawiera jeden niestandardowy, twórczy element ? przykładowo, element grafiki ? element ten podlega ochronie. Jeśli takim twórczym elementem witryny internetowej jest nowatorska aplikacja komputerowa bądź inny element, który samodzielnie nie stanowi prezentowanej treści, a jedynie jest narzędziem jej prezentacji ? taki program, tak jak i wszystkie programy komputerowe, podlega ochronie zgodnie z przepisami dotyczącymi programów komputerowych zawartymi w ustawie o prawie autorskim (art. 74 ? 77 ustawy).MP3Znakomitym przykładem obrazującym znaczenie praw autorskich dla e-biznesu jest tocząca się batalia prawna Stowarzyszenia Amerykańskiego Przemysłu Nagraniowego ? RIAA z niektórymi firmami internetowymi na tle obrotu plikami muzycznymi, zawierającymi utwory chronione prawem autorskim. RIAA, występując w imieniu artystów, których interesy reprezentuje, domaga się respektowania zastrzeżonych praw oraz odszkodowania za poniesione straty; z drugiej strony jednak dąży do zawarcia umów licencyjnych z operatorami tych serwisów. Świadczy to o olbrzymim potencjale, jaki niesie ze sobą obrót utworami muzycznymi poprzez internet. Dalsze koleje tego konfliktu będą miały niewątpliwie wielki wpływ na rozwój e-biznesu. Przemysł muzyczny nie jest jedynym, którego dotyczy perspektywa zmiany kanału dystrybucji, ale przypadła mu rola prekursora w ustalaniu nowych zasad współpracy między graczami na rynku elektronicznym. Sprawa MP3 jest świetnym przykładem problemów, z jakimi będą zmuszone zmierzyć się także inne dziedziny przemysłu w miarę rozwoju e-biznesu.MP3 to format kompresji plików muzycznych, który umożliwia szybkie i łatwe zapisywanie, transmisję i odtwarzanie plików audialnych. Co więcej, aplikacje napisane dla plików w tym formacie znacznie ułatwiają konwersję zapisu muzycznego na płytach kompaktowych w zapis na dyskach komputerowych. W sumie daje to idealny z punktu widzenia odbiorcy sposób zapoznawania się z muzyką, słuchania jej, nabywania itd. Jak się jednak okazało, może być to również znakomity sposób na uprawianie piractwa.Problemy związane z tym formatem i obsługującymi go aplikacjami obrazują zarzuty stawiane przez RIAA dwóm serwisom internetowym: MP3.com i Napster.com. Pierwszy z nich, w ramach usługi My.MP3.com, pozwala użytkownikom na uzyskanie i zapisanie na serwerze firmy, w osobistej ?skrzynce?, cyfrowej kopii dowolnej płyty kompaktowej, włożonej przez tego użytkownika do czytnika CD w jego domowym komputerze. W rezultacie tej operacji powstaje cyfrowa kopia nagrania, która w dodatku dostępna jest dla użytkownika nie tylko z jego komputera, ale z dowolnego komputera podłączonego do sieci. Co więcej, dla przyspieszenia tej operacji, MP3.com stworzyło własną, ogromną bazę danych utworów zapisanych w tym formacie. Druga ze stron, Napster.com, pozwala użytkownikom wymieniać się między sobą nagraniami zapisanymi w MP3, umożliwiając im kopiowanie plików z twardych dysków pozostałych uczestników wymiany ? za ich zgodą, rzecz jasna, jednak bez zgody właścicieli praw autorskich do kopiowanych utworów.W Stanach Zjednoczonych, gdzie RIAA wytoczyła niedawno pozwy o naruszenie praw autorskich przeciwko tym dwóm serwisom, sędziowie uznali, iż oba z nich dopuszczały się naruszenia praw autorskich. Potwierdza to zasadę ochrony praw autorskich w internecie w takim samym stopniu, jak są one chronione w każdych innych okolicznościach. Niemniej wymaga to nowej szczegółowej interpretacji zasad dozwolonego użytku (na które powoływali się twórcy pozwanych serwisów). Powyższe sprawy mogą mieć znaczenie także dla polskiej praktyki, gdyż nie ma przeszkód, by na wymienionych wyżej serwerach pojawiły się np. utwory polskich artystów, które następnie będą kopiowane pomiędzy użytkownikami. Na gruncie prawa polskiego warto wskazać, że przejście egzemplarza utworu nie powoduje przejścia praw autorskich majątkowych do utworu. Nabywca płyty CD z nagraniami muzycznymi nie uzyskuje zatem prawa do korzystania z nich w zakresie wykraczającym poza użytek osobisty. Umieszczenie tych utworów na serwerze podłączonym do internetu w taki sposób, że mogą te nagrania kopiować inni użytkownicy, narusza w rezultacie prawa autorskie majątkowe uprawnionego.Odpowiedzialność za naruszeniaPrzepisy prawa wiążą z naruszaniem praw autorskich pewne konsekwencje.Zgodnie z art. 78 ust. 1 prawa autorskiego, w przypadku naruszenia autorskich praw osobistych (mamy z nim do czynienia np. wówczas, gdy przedsiębiorca zamieści na swojej stronie internetowej utwór graficzny bez uzyskania stosownej zgody twórcy) twórca może żądać, aby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, a w szczególności, aby złożyła publicznie stosowne oświadczenie. Jeśli naruszenie było zawinione, sąd może przyznać poszkodowanemu twórcy odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, albo ? na żądanie twórcy ? zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny. Wybór odpowiedniej formy i ustalenie treści środka służącego do usunięcia skutków naruszenia są związane z okolicznościami konkretnej sprawy.Naruszenie autorskich praw majątkowych (gdy w przytoczonym powyżej przykładzie przedsiębiorca wprawdzie zamieścił na swojej stronie internetowej utwór graficzny za zgodą twórcy i podał jego nazwisko, lecz bez uzyskania stosownej zgody twórcy grafiki dodatkowo opublikował i rozpowszechnił ten utwór w swoich broszurach promocyjnych) pociąga za sobą konsekwencje, które dotyczą przede wszystkim osób uznanych winnymi takiego naruszenia ? w przeciwieństwie do roszczenia o zaniechanie naruszenia, które nie jest zależne od winy sprawcy, roszczenie o naprawienie wyrządzonej szkody oparte jest w pełni na zasadach odpowiedzialności deliktowej przewidzianej w art. 415 i nast. kodeksu cywilnego.Sprawca naruszenia może być zobowiązany do zaprzestania naruszania, wydania uzyskanych korzyści albo zapłacenia podwójnej, a w przypadku, gdy naruszenie jest zawinione, potrójnej wysokości stosownego wynagrodzenia, a jeśli podmiot praw poniósł wskutek działalności sprawcy szkodę, w grę może też wchodzić naprawa wyrządzonej szkody, jeśli działanie naruszającego było zawinione. O ile jednak przepisy prawa autorskiego regulują jasno kwestie konsekwencji naruszenia praw autorskich, o tyle ustalenie, kogo można uznać za naruszającego prawa autorskie, jest znacznie mniej jednoznaczne, szczególnie w kontekście usług i operacji świadczonych w internecie.Tak więc problem odpowiedzialności z tytułu naruszenia praw autorskich nie zawsze prosty w warunkach tradycyjnego obrotu i dystrybucji, staje się jeszcze trudniejszy w odniesieniu do środowiska internetu. Największe kontrowersje wiążą się z kwestią odpowiedzialności pośredników w elektronicznym przekazie danych: dostawców usług internetowych oraz osób lub firm trudniących się podobnego rodzaju działalnością. Ich rola w rozwoju i funkcjonowaniu internetu jest nie do przecenienia: gdyby nie ich usługi, niemożliwy byłby powszechny dostęp do sieci komputerowych. Z drugiej jednak strony, przechowywanie, udostępnianie i przekazywanie danych naruszających prawo odbywa się zazwyczaj także ze współdziałaniem ? często niezawinionym ? dostawców usług internetowych.Przepisy polskiego prawa w żaden szczególny sposób nie regulują na razie odpowiedzialności dostawców usług internetowych za naruszenia prawa; można jedynie wnioskować o niej z przepisów ogólnych. Prawo niektórych innych państw reguluje jednak tę kwestię bardzo szczegółowo. Przepisy takie zawiera na przykład podstawowy w tej dziedzinie akt prawa amerykańskiego ? The Digital Millenieum Copyright Act (DMCA); znajdą się one również w dyrektywie Unii Europejskiej dotyczącej handlu elektronicznego. DMCA wyznacza standard ochrony w tym względzie. Określa on warunki, jakie muszą zostać spełnione, aby dostawcy usług internetowych nie ponosili odpowiedzialności za naruszenie praw autorskich i pokrewnych do informacji, do których zapewniają dostęp. Przesłanki te są następujące:? brak wiedzy dostawcy o naruszaniu praw autorskich przez użytkownika;? brak bezpośredniej korzyści finansowej dla dostawcy z naruszającej prawa autorskie działalności użytkownika;? po otrzymaniu informacji o naruszeniu praw autorskich natychmiastowe uniemożliwienie przez dostawcę dostępu do naruszających je materiałów.Takie określenie przesłanek odpowiedzialności wydaje się właściwym rozwiązaniem. Jednak na decyzje polskiego ustawodawcy w tym względzie trzeba będzie jeszcze poczekać. Na razie nie istnieje nawet projekt polskiego aktu prawnego regulującego tę problematykę.

ANNA KONIECZNAAnna Konieczna ? prawnik w K. Wierzbowski, D. Szubielska i Wspólnicy ? Spółka komandytowa (Wierzbowski & Szubielska) ? członek Landwell, sieci firm prawniczych współpracujących z PricewaterhouseCoopers