Faksem z Gdańska

Maleją szanse, by nasi inwestorzy giełdowi mogli wypróbować siłę swego pieniądza w branży, która kiedyś wydawała się złotodajną żyłą ? w produkcji wyrobów spirytusowych!Kryzys tej branży, w której do sprywatyzowania jest 21 Polmosów, przypomina żart o braku piasku na pustyni. Polska bowiem pozostaje nadal największym legalnym (Wschód to inna sprawa) rynkiem mocnych alkoholi w Europie, kondycja państwowych wytwórców wódek zaś pogarsza się z roku na rok. Dziś wykorzystują zaledwie 30% swoich mocy produkcyjnych i przyglądają się opieszałym ruchom Ministerstwa Skarbu Państwa, które obiecywało zakończenie prywatyzacji całego sektora do końca 2000 roku.Kryzys Polmosów jest częściowo zawiniony, a częściowo jest to siła wyższa. Polacy zmieniają upodobania alkoholowe i piją dziś trzykrotnie mniej wyrobów spirytusowych, w przeliczeniu na głowę, niż 20 lat temu. Nadrabiają spożyciem piwa oraz wina owocowego i gronowego. To akurat nie powinno martwić. Idziemy wszakże do Europy. Polmosy musiały się dostosować, zmniejszając produkcję ze 180 mln litrów (w przeliczeniu na spirytus 100-proc.) na początku lat 80. do niespełna 90 mln litrów w roku 1999.Martwi to, że przestaliśmy się liczyć jako eksporter wódek, a irytuje wyjątkowo niekonsekwentna polityka gospodarcza dotycząca tej branży. Ministerstwo Skarbu Państwa wiedziało, że musi przygotować prywatyzację, porządkując kwestię znaków towarowych. Udało się w roku 1999 rozdzielić 46 marek pomiędzy wytwórców, ale wlecze się sprawa rejestracji znaków za granicą.Wedle prawideł socjalistycznego monopolu, posiadł te prawa i trzyma do dzisiaj Agros. Obecnie jest to spółka giełdowa, z większościowym udziałem francuskiego potentata Pernod Ricard. Decyzja Sejmu o przekazaniu prawa rejestracji wytwórcom krajowym została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego i potencjalni nabywcy Polmosów nie wiedzą, czy przymierzają się do fabryk wódek, wzbogaconych o prawo eksportu, czy też nie.To jest nie rozstrzygnięta zaszłość, natomiast polityczny czynnik w dołowaniu branży polega na ciągłych podwyżkach akcyzy. Jest to interesujący przykład fiskalizmu, który daje skutki przeciwne do założonych. Podwyżki akcyzy w latach 1998?99 bowiem łączyły się ze zmniejszeniem wpływów budżetowych! Taki sam efekt powinny mieć podwyżki roku 2000 i podwyżki założone w projekcji budżetu na lata następne. Gwarantują one natomiast pogorszenie sytuacji branży, znajdującej się w toku prywatyzacji. Już dziś mamy najdroższe wódki w naszej części Europy. Jaka to zachęta do przemytu i produkcji samogonu!Specyfika branży ? potrzeba inwestora strategicznego i jego kanałów dystrybucji ? powoduje, że oferta giełdowa miała znikomy udział w strategii prywatyzacji Polmosów (Akwawit z Leszna miał trafić na giełdę w roku 2000). Jeszcze poczekajmy, a będzie to w części masa upadłościowa ? w kraju, gdzie podobno nie wylewa się za kołnierz!

JANUSZ LEWANDOWSKI