Zaledwie trzy dni temu rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o funduszach inwestycyjnych. Zmiany nie są rewolucyjne, ale powinny ułatwić życie TFI. Chodzi o skrócenie czasu rozpatrywania wniosków, możliwość tworzenia w jednym "parasolu" subfunduszy różniących się wysokością opłat czy przekazywania zarządzania funduszami sekurytyzacyjnym wyspecjalizowanym podmiotom.
Dalsza liberalizacja
IZFiA twierdzi jednak, że liberalizacja przepisów dotyczących funduszy powinna iść dalej. - Nadzór nad rynkiem powinien być zróżnicowany w zależności od tego, jaki jest poziom wiedzy inwestora, do którego dany produkt jest adresowany - mówi Marcin Dyl, prezes Izby. Jego zdaniem, najbardziej restrykcyjnych regulacji (chociaż i tak bardziej liberalnych niż obecnie) wymagają fundusze otwarte, bo ich uczestnikami są często osoby niemające eksperckiej wiedzy o rynku kapitałowym.
Uproszczona procedura
dla funduszy niepublicznych
- Na drugim biegunie są fundusze zamknięte niepubliczne. Są to zazwyczaj produkty tworzone na specjalne zamówienie kilku inwestorów, którzy mają gotówkę i własny pomysł na to, jak powinna być ona ulokowana. Z reguły dobrze znają rynek kapitałowy i mają świadomość podejmowanego ryzyka - dodaje M. Dyl. Jego zdaniem, w przypadku tych podmiotów przechodzenie przez długą i skomplikowaną procedurę rejestracyjną w Komisji Nadzoru Finansowego nie jest konieczne. - Wystarczyłaby rejestracja funduszu i powiadomienie o niej nadzorcy - twierdzi prezes IZFiA. Z kolei fundusze zamknięte publiczne powinny być traktowane analogicznie do spółek giełdowych (weryfikacja prospektu emisyjnego i sytuacji emitenta na etapie dopuszczenia do emisji certyfikatów; w trakcie działalności obowiązki sprawozdawcze, m.in. publikowanie sprawozdań finansowych).
Nadzór adekwatny do ryzyka
Pomysł środowiska TFI podoba się Komisji Nadzoru Finansowego. - Nie znamy jeszcze szczegółów. Wygląda jednak na to, że koncepcja IZFiA wpisuje się w nowy projekt nadzoru, nad którym pracujemy - mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. - Tyle, że w naszej koncepcji największym nadzorem byłyby objęte produkty najbardziej ryzykowne - dodaje. Nadzór w nowym kształcie byłby w większym stopniu zautomatyzowany.