Tak postanowił Sejm 31 marca, drugiego dnia obrad 15. posiedzenia. Sankcję 21 mln zł lub 10 proc. wartości rocznych przychodów KNF będzie mogła nałożyć nie tylko na osoby fizyczne, ale również na same TFI.
17 marca Senat, zgodnie z sugestią Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, wniósł do noweli ustawy o funduszach poprawkę zmniejszającą wartość kar do 100 tys. zł dla przedstawicieli zarządów i do 50 tys. dla członków rad nadzorczych. W uzasadnieniu uznano pierwotnie zakładany – ostatecznie przyjęty – poziom za „drastyczny".
Decyzja Senatu zaskoczyła część prawników, bo wysoka wartość kar wynika wprost z dyrektywy unijnej UCITS V (odnoszącej się do funduszy otwartych), którą nowa ustawa wdraża do polskiego prawa. – Gdyby Sejm nie odrzucił poprawki Senatu w tym zakresie, przepisy wdrażające unijną dyrektywę okazałyby się z nią niezgodne – zauważa Tomasz Masiarz z kancelarii Dubiński Fabrycki Jeleński.
– Członkowie zarządu TFI zarabiają nie więcej niż 400–700 tys. zł brutto rocznie. Nawet przy takich zarobkach 21 mln zł to astronomiczna kwota – ocenia Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI. – Pozostaje mieć nadzieję, że KNF nie będzie nakładała kar w maksymalnym wymiarze.
Jeżeli ubezpieczyciele nie znajdą jakiegoś rozwiązania – polisy na wypadek sankcji – tak wysokie kary mogą paraliżować rozwój TFI. – Trudno powiedzieć, jaka będzie praktyka KNF, ale wydaje mi się, że wysokość kar może istotnie wzrosnąć raczej w ekstremalnych przypadkach – nieuczciwego sposobu zorganizowania działalności TFI, z góry zakładającego niezgodne z prawem praktyki – ocenia Masiarz.