Donald Trump, prezydent USA, podpisał wstępne porozumienie z Iranem podczas wizyty we Francji, w nocy ze środy na czwartek. Również Iran oświadczył, że prezydent tego kraju, Masud Pezeszkian, cyfrowo podpisał memorandum.

Porozumienie amerykańsko-irańskie co do zasady rozstrzyga kwestie, o których już wcześniej informowano. Pierwsza, kluczowa sprawa dotyczy natychmiastowego otwarcia Cieśniny Ormuz i zakończenia amerykańskiej blokady tego akwenu. Ponadto zdecydowano o tymczasowym zawieszeniu sankcji na irańską ropę oraz rozpoczęciu 60-dniowych negocjacji dotyczących irańskiego programu atomowego. Amerykanie zgodzili się też na zniesienie wszelkich sankcji, odblokowanie aktywów i programu odbudowy Iranu.

Nadzieja na stopniową normalizację sytuacji na rynkach ropy i gazu

W reakcji na zawarte porozumienie kursy ropy i gazu kontynuowały spadki. W czwartek rano cena ropy Brent zbliżała się do 77 USD za baryłkę i tym samym była najniższa od 2 marca tego roku. Z kolei kurs błękitnego paliwa na kluczowej europejskiej giełdzie TFF zbliżał się do 40 euro za 1 MWh, czyli najniższego poziomu od 20 kwietnia.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ocenia, że w przyszłym roku globalny rynek ropy może zanotować istotną nadwyżkę podaży. Jak dużą – w dużym stopniu będzie zależało od skuteczności działań dotyczących odblokowania Cieśniny Ormuz i zniesienia sankcji na Iran. Istotną rolę we wzroście podaży ropy mogą też odegrać Zjednoczone Emiraty Arabskie. Opuszczenie przez ten kraj organizacji OPEC oraz wzrost inwestycji w wydobycie i przesył surowca może go w dużym stopniu uniezależnić od sytuacji w regionie. Chodzi m.in. o rozbudowywany rurociąg z Habszan, które znajduje się w pobliżu Zatoki Perskiej, do Fudżajry znajdującej się nad Zatoką Omańską. Dzięki niemu ZEA mogą transportować ropę z pominięciem Cieśniny Ormuz.

Foto: GG Parkiet

Ze względu na spadek cen ropy oczekiwany jest też wzrost popytu na ten surowiec. Wcześniej musi się jednak zbilansować podaż z popytem, co zapewne będzie miało miejsce pod koniec tego roku. Zanim to nastąpi, światowe zapasy mogą spaść do historycznych minimów. W USA już są najniższe od 1985 r.

Porozumienie amerykańsko-irańskie na razie nie przekłada się w sposób istotny na wzrost podaży gazu. Analitycy zauważają, że ruch statków w Cieśninie Ormuz ciągle jest mały. Tymczasem przed wybuchem wojny tym szlakiem realizowano około 20 proc. globalnych dostaw LNG (skroplony gaz ziemny). Dla Europy wznowienie transportu tego surowca będzie miało kluczowe znaczenie przed sezonem zimowym, gdyż może pomóc uzupełnić magazyny gazu, które dziś są wypełnione jedynie w 45 proc. Szczególnie ważną rolę będą tu pełnić dostawy z Kataru, który w czasie wojny był zmuszony mocno ograniczyć produkcję i dostawy LNG. Teraz powrót do wcześniejszych wolumenów może zająć nawet kilka miesięcy.

Foto: GG Parkiet

Adriana Bosiacka, członkini zarządu Trans Polonii, zauważa, że porozumienie zawarte pomiędzy USA a Iranem jest przede wszystkim sygnałem uspokojenia dla globalnych rynków energii. – Dla Europy oznacza to przede wszystkim zmniejszenie presji inflacyjnej i ograniczenie ryzyka kolejnego kryzysu energetycznego. W ostatnich miesiącach obawy o bezpieczeństwo dostaw i możliwość długotrwałej blokady Cieśniny Ormuz powodowały znaczną zmienność cen paliw i podnosiły koszty działalności wielu przedsiębiorstw oraz bezpośrednio przekładały się na wzrost cen dóbr konsumpcyjnych – komentuje Bosiacka.

Jej zdaniem osiągnięte porozumienie daje nadzieję na stopniową normalizację sytuacji, choć należy pamiętać, że odbudowa zapasów i pełne przywrócenie globalnych łańcuchów dostaw może potrwać jeszcze wiele miesięcy. Na dalsze wahania cen może mieć też wpływ przebieg i charakter rozmów związanych z ratyfikacją szczegółów umowy między USA a Iranem oraz postawa Izraela.

Z perspektywy grupy Trans Polonia stabilizacja na rynku paliw ma dwojakie znaczenie. – Po pierwsze, niższe i bardziej przewidywalne ceny paliw przekładają się na większą aktywność gospodarczą i wyższy popyt na produkty energetyczne oraz chemiczne, które transportujemy w całej Europie. Po drugie, ograniczenie gwałtownych wahań cen surowców poprawia przewidywalność działalności naszych klientów, co sprzyja planowaniu długoterminowych kontraktów logistycznych – twierdzi Bosiacka. Dodaje, że dla przewoźnika drogowego, jakim jest Trans Polonia, duże znaczenie ma nie sam poziom cen paliw, ale stabilność rynku i ciągłość przepływów towarowych, gdyż sektor transportu paliw i chemii funkcjonuje najlepiej w warunkach przewidywalności i bezpieczeństwa dostaw.

Czytaj więcej

Szansa na pokój pozwala odetchnąć inwestorom na rynkach surowców

Kurs ropy może wpływać na ceny paliw i innych produktów

Według Unimotu, jednego z największych dostawców paliw w Polsce, sytuacja na rynku ropy jest odzwierciedleniem sytuacji geopolitycznej. Jeśli ta druga będzie się nadal stabilizować, to cena surowca może jeszcze spadać. – Przy założeniu utrzymania obecnych tendencji deeskalacyjnych na arenie międzynarodowej, scenariusz dalszego spadku cen do poziomów poniżej 60 USD wydaje się realny, choć rynki surowcowe charakteryzują się wysoką wrażliwością na nieprzewidziane zdarzenia, co czyni jakiekolwiek prognozy obarczone istotną niepewnością. O kierunku zmian cen decydują również polityka produkcyjna państw OPEC+, tempo wzrostu światowej gospodarki – zwłaszcza w Chinach i USA – oraz poziom globalnego popytu na paliwa – ocenia Krzysztof Kopeć, kierownik ds. komunikacji w Unimocie. Jego zdaniem istotne znaczenie mają również decyzje banków centralnych wpływające na aktywność gospodarczą i kurs USD

Grupa Unimot stosuje zabezpieczenia cen produktów ropopochodnych na rynkach terminowych, w związku z czym zmienność ich cen nie stanowi dla niej bezpośredniego ryzyka. Z drugiej jednak strony, nagłe i krótkotrwałe zwyżki oraz polityka cenowa lokalnych producentów stosujących mechanizm oparty na uśrednionych notowaniach z kilku poprzednich dni – powodują, że rynek musi w kolejnych dniach „nadrobić” gwałtowne wzrosty. Takie sytuacje potrafią zaburzyć bieżącą równowagę popytowo-podażową, ponieważ w naturalny sposób prowadzą do zwiększonego popytu ze strony klientów, starających się zakupić paliwo po niższych, jeszcze niezmienionych cenach.

Według Orlenu perspektywa przywrócenia pełnego wydobycia na Bliskim Wschodzie i dostaw przez strategiczną Cieśninę Ormuz może potrwać dłużej niż oczekiwano. Jednocześnie zapewnia, że dostawy realizowane na rzecz jego grupy są zgodne z zawartymi kontraktami, a sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Ponadto portfel zaopatrzenia opiera się na dywersyfikacji kierunków i gatunków ropy, co zwiększa odporność łańcucha dostaw.

Płocki koncern informuje, że wpływ wysokich cen ropy na produkcję i sprzedaż produktów ropopochodnych nie ma charakteru liniowego i zależy od szeregu czynników rynkowych. „Co do zasady ceny produktów rafineryjnych są powiązane z ceną ropy, jednak skala i tempo tego przełożenia zależą od relacji między notowaniami surowca a cenami gotowych produktów, poziomu marż rafineryjnych oraz bieżącej sytuacji popytowo-podażowej na poszczególnych rynkach. W praktyce oznacza to, że wysokie ceny ropy mogą wpływać na poziom cen sprzedaży paliw i innych produktów ropopochodnych, ale o skali oddziaływania na działalność operacyjną decydują przede wszystkim warunki rynkowe, zdolność do utrzymania konkurencyjności oferty oraz efektywność operacyjna aktywów produkcyjnych” – wylicza dział prasowy Orlenu.

Czytaj więcej

Eksperci o wpływie porozumienia USA z Iranem na rynki akcji i surowców

Polska nie ma problemów z pozyskiwaniem gazu ziemnego

Orlen, odnosząc się do sytuacji na rynku gazu ziemnego, wskazuje że wydarzenia geopolityczne zwiększają niepewność i wpływają na poziom oraz wysoką zmienność cen w całej Europie. Jednocześnie kluczowe pozostają dostawy LNG, o które z Bliskiego Wschodu zabiega nie tylko Europa, ale przede wszystkim kraje azjatyckie. To wpływa na poziom cen na Starym Kontynencie.

Orlen z pozyskiwaniem surowca nie ma jednak problemów, gdyż w sposób równoległy rozwija własne wydobycie, import LNG, infrastrukturę transportową i kompetencje handlowe. „Dotyczy to zarówno projektów krajowych – w tym uruchomienia w 2026 r. produkcji z kolejnych odwiertów gazowych, takich jak Jastrzębiec i Sierosław – jak i rozwoju upstreamu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, który pozostaje ważnym filarem dywersyfikacji dostaw do Polski” – twierdzi spółka. W tym kontekście Orlen właśnie poinformował o przejęciu w Norwegii 20 proc. udziałów w złożu Goliat. Dzięki temu w przyszłości będzie mógł importować do Polski norweskie LNG.

W ubiegłym roku grupa Orlen pozyskała po około 35 proc. gazu poprzez terminal importowy w Świnoujściu oraz poprzez gazociąg Baltic Pipe z Norwegii. Do tego dochodzi wydobycie krajowe na poziomie 15 proc. „Uzupełnieniem jest import gazu z krajów ościennych poprzez interkonektory oraz zakupy krajowe. Taka elastyczność portfela dostawców, a także importowe możliwości infrastrukturalne pozwalają skutecznie zabezpieczać potrzeby handlowe spółki” – przekonuje Orlen.

Na dalszym spadku cen gazu może zyskać grupa Azoty. Koncern przypomina, że szczególnie duży wpływ mają one na wyniki biznesu nawozowego. Niezależnie od tego prowadzi produkcję w oparciu o aktualne potrzeby rynku i dąży do maksymalnego wykorzystania dostępnych zdolności produkcyjnych. – Na obecnym etapie nie zakładamy ograniczania zużycia gazu wynikającego wyłącznie z poziomu jego cen. Naszym celem pozostaje zapewnienie ciągłości dostaw produktów dla klientów przy jednoczesnym utrzymaniu efektywności operacyjnej – podaje Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Azotów.

Zdecydowana większość gazu zużywanego przez grupę KGHM to surowiec zaazotowany pozyskiwany ze złóż zlokalizowanych w pobliżu Zagłębia Miedziowego należących do Orlenu. Koncern wykorzystuje go przede wszystkim na potrzeby własne, w procesach technologicznych oraz w źródłach wytwarzania energii i ciepła. – Wysokie ceny gazu są jednym z czynników kosztowych wpływających na działalność przemysłową, jednak w przypadku KGHM nie stanowią czynnika decydującego o prowadzeniu działalności operacyjnej – zapewnia Artur Newecki, rzecznik prasowy spółki. W efekcie bieżący poziom cen tego surowca nie powoduje zmian w podstawowej działalności grupy. Mimo to spółka na bieżąco analizuje sytuację rynkową i optymalizuje zakupy i zużycie.