Z kolei traderzy tego wielkiego banku inaczej oceniają sytuację. Wprawdzie w styczniu ich nastawienie do akcji spółek amerykańskich było ostrożne, ale w lutym uznali, że nadeszła pora aby zainwestować pieniądze w walory rodzimych firm.
W nocie do klientów JP Morgan Chase zespół tarderów napisał, że poprzednie podejście było „nadmiernie konserwatywne” i bazowało na obawach o wyniki firm i ryzyko inkasowania zysków po ubiegłorocznym potężnym rajdzie. Swoje obecne nastawienie określają jako „taktycznie bycze”.
“Pomijając mea culpa, co się zmieniło? Zyski spółek o megakapitalizacji i ich akcje odrywające się od rentowności obligacji”, wskazują traderzy.
Ponadto zauważają, że gospodarka amerykańska rozwija się powyżej trendu i nie widać materialnych oznak przyhamowania w krótkim terminie.
W tej sytuacji przewidują, że zyski wielkich firm technologicznych wciąż będą rosły , co nadal będzie napędzało indeks Standard&Por’s500, chociaż wolniej.
Optymizm tartderów kontrastuje z podejściem strategów rynków akcji.
Marko Kolanovic oraz Dubravko Lakos-Bujas w tym roku są nastawieni kontrariańsko. Ostrzegają przed wzrostem inflacji, spowolnieniem gospodarki z powodu wysokich stóp procentowych, zagrożeniami geopolitycznymi oraz nadmiernie optymistycznymi oczekiwaniami odnośnie do zysków. .
Jednak ostatnio Kolanovic nie miał dobrej passy. W minionych dwóch latach sytuacja na rynkach rozwijała się zupełnie inaczej niż prognozował.
Rozłam w JP Morgan, podobnie jak i w kilku innych firmach finansowych, pokazuje jak trudno jest przewidzieć w którym kierunku zmierza rynek akcji. Ta niepewność częściowo wynika z tego, że gospodarka jest zaskakująco odporna, co ostatnio skłoniło traderów do zrewidowania oczekiwań w jakim stopniu Fed złagodzi politykę pieniężną w tym roku, zauważa agencja Bloomberga.