Teraz roczne wynagrodzenie zniesławionego szefa Royal Bank of Scotland będzie wynosiło 342,5 tys. funtów, a nie 555 tys. funtów, które miał otrzymywać do tej pory.
Stojąc na czele banku Goodwin doprowadził instytucję do 24 mld funtów straty rocznej, czyli największej w historii spółek w Wielkiej Brytanii.
Porozumienie ws. emerytury Sir Freda zapadło po miesiącach negocjacji z obecnym prezesem banku Philipem Hamptonem i UK Financial Investments, organem zarządzającym państwowymi udziałami w bankach.
Rezygnacja z bajońskich sum, które miał dostawać Goodwin ma za pewne odbudować jego reputację, która bardzo ucierpiała po tym jak został okrzyknięty najczarniejszym charakterem obecnego kryzysu bankowego na Wyspach.
Kwestia odprawy i emerytury Goodwina wywołała masę krytyki w obliczu szalejącego kryzysu finansowego i 45 mld funtów, które rząd wpompował w lokalne banki. W ramach pomocy rządowej RBS w 70 proc. został znacjonalizowany.
Goodwin do tej pory pobrał 2,7 mln funtów nieopodatkowanej odprawy.
Rezygnacja z 4,7 mln funtów nie uspokoiła jednak rozgniewanych przedstawicieli związków zawodowych.
- Decyzja o zwrocie pieniędzy nie pomoże tysiącom zwolnionych pracowników banku. Kolejne tysiące żyją cały czas w niepewności o swoją przyszłość, w czasie kiedy winowajca tego zamieszania opływa w luksusach – mówi Rob MacGregor, członek związku zawodowego Union.
W marcu okna w domu sir Freda Goodwina, zostały rozbite. Ucierpiał także jego samochód.
– To dopiero początek – zapowiedziała grupa określająca się jako „Szefowie banków to przestępcy”, która przyznała się do ataku. Według niej przyczyną ataku jest fakt, że ludzie tacy jak Goodwin pławią się w luksusach, a zwykli ludzie tracą pracę.