Czwartkowy raport jest ciosem dla największej europejskiej gospodarki, która wykazywała już oznaki wychodzenia z okresu dekoniunktury, który w minionym roku przyniósł najsłabsze od 2013 r. tempo wzrostu. Poziom zamówień jest zaś kluczowym wskaźnikiem dotyczącym przyszłości.
Wprawdzie rząd podniósł prognozę wzrostu na ten rok niemal dwukrotnie w porównaniu z 2019 r., uzasadniając to ożywieniem na rynku pracy, ale okazało się, że na razie żadnej poprawy nie ma, a pojawiły się nowe zagrożenia. Chiński koronawirus zakłóca międzynarodowy handel, USA znowu grożą nałożeniem ceł na import ze strefy euro, m.in. na niemieckie samochody.