WIG20 zyskał 2,46 procent przy obrocie zbliżonym do 1,60 miliarda złotych, gdy indeks szerokiego rynku WIG wzrósł o 2,51 procent przy niespełna 2,08 miliarda złotych obrotu. Jeszcze lepiej poradził sobie mWIG40, który zyskał 2,77 procent zbierając blisko 350 milionów złotych. Oddech rynku był jednoznacznie pozytywny. W WIG20 zwyżkowało 19 spółek przy samotnym spadku Dino, gdy w koszyku spółek o średniej kapitalizacji wzrosły ceny 38 walorów przy spadkach spółek Asbis i Mirbud. Ciekawostką rozdania jest relatywna siła rynku polskiego, który kontynuował wzrosty właściwie do końca sesji, gdy Wall Street szukała piątego dnia spadków indeksów w serii przy kosmetycznym w sumie wzroście niemieckiego DAX-a o 0,20 procent. Patrząc na sesję przez pryzmat wyniku trudno nie odnotować faktu, iż rynek zwyczajnie kontynuował dobrą passę z 2025 roku, który skończył się zwyżką WIG20 o przeszło 45 procent. Również szeroki rynek zdawał się ciągle operować w zeszłorocznym optymizmie i indeks WIG – po wzroście o 47 procent w rok – zameldował się dziś na nowym ATH, które wypadło powyżej psychologicznej bariery 120000 pkt. W krótkiej perspektywie problemem dla rynku staje się relatywna siła GPW wobec otoczenia, gdy w szerszej banalny fakt, iż zeszłoroczne wzrosty indeksów warszawskich były największymi w XXI wieku. Zwykle, podobna skala szybkiego umocnienia – w bliższej lub nie tak odległej przyszłości – przynosiła spadki, a czasem dość głębokie bessy. Sumując, radość z materializowania się rajdu Świętego Mikołaja w Warszawie musi być podszyta pytaniami o szanse popytu w 2026 roku i skalę korekty, która wcześniej czy później zawita na GPW z dynamiką adekwatną dla skali optymizmu stale obserwowanego na otwarciu nowego roku.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ

Wydział Analiz Rynkowych

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.