Ostatnie tygodnie na Wall Street wyraźnie odstają od dobrze znanego schematu, według którego prym wiodą akcje technologicznych gigantów, a reszta rynku pozostaje gdzieś w cieniu. Notowania takich reprezentantów Mag-7, jak Nvidia, Microsoft czy Amazon są w momencie pisania tego komentarza po kilkanaście procent poniżej szczytów z końcówki października, kurs Broadcomu runął o 18 proc. w trzy dni (najmocniej od 2020 r.), a notowania Oracle są najniżej od pół roku. Ta zadyszka firm ważących dużo w S&P 500 wyraźnie utrudnia indeksowi powrót do bicia rekordów, mimo jakże sprzyjającego sezonu roku.

Z drugiej strony, nie sposób nie zauważyć nowych rekordów notowań jednego z dość nielicznych w czołowej dwudziestce S&P 500 przedstawicieli „starej ekonomii”, jakim jest Johnson & Johnson. Ostatnie miesiące to dynamiczny ruch w górę po wybiciu z ponad 3-letniej (!) konsolidacji. Ta hossa wpisuje się też w szerszy powrót do łask sektora ochrony zdrowia, który odbił z wieloletnich dołków siły relatywnej względem głównego indeksu, odnotowanych w połowie roku.

Uwagę zwracają też nowe maksima akcji „klasyka” starej ekonomii, jakim jest Walmart, a także ocieranie się o rekordy notowań największego przedstawiciela sektora bankowego, czyli J.P. Morgan.

Zobaczymy, czy ta rotacja kapitału z przegrzanych tematów technologicznych będzie trwalszym zjawiskiem i zwiastunem tego, co nas czeka w 2026 r., ale bez wątpienia zerkanie inwestorów ku innym sektorom to zdrowe zjawisko.