Po dotarciu przez WIG do kwietniowej górki zupełnie zamarła zmienność na naszym parkiecie. W cenach zamknięcia wiosenny szczyt został minimalnie przekroczony.
Na wykresie intraday indeks od poniedziałku do czwartku tkwił poniżej niego, by w początkach piątkowych notowań minimalnie przekroczyć ten poziom. Pięciosesyjna zmienność, mierzona wskaźnikiem ATR, osiągnęła w czwartek najniższy poziom od wiosny 2004 r. Wydaje się, że to właśnie ten parametr rynkowy może obecnie podpowiedzieć najwięcej o przyszłej koniunkturze. Historyczne obserwacje skłaniają do zakreślenia dwóch podstawowych scenariuszy.
W pozytywnym, wzorem na przykład roku 2004, notowania przy niskiej zmienności w powolnym tempie zmierzałyby w górę. W takim wariancie przy projektowaniu przyszłych poziomów należałoby oprzeć się na założeniu, że w skali 12 miesięcy WIG będzie zyskiwał 10-30 proc. Biorąc pod uwagę występujące obecnie rodzaje ryzyka w globalnej gospodarce, należałoby raczej operować w dolnej części tego przedziału. To zaś oznaczałoby, że górnym pułapem możliwości byków byłoby w kolejnych miesiącach 48-52 tys. pkt dla WIG.
W negatywnym wariancie skrajnie niska zmienność, a tym samym skrajnie niskie ryzyko, przestrzegałaby przed gwałtownym zwrotem koniunktury. Przykładów, gdzie bardzo małe wahania kursów poprzedzały lokalne szczyty, można wskazać wiele. Logika w tym wypadku jest prosta. Skoro zmienność odzwierciedla ryzyko, to gdy jest ona niska, to skłonność do jego akceptacji jest wysoka. Inaczej mówiąc, kto miał kupić akcje, już to zrobił.
Taka diagnoza przekonuje, że potencjalny zysk w krótkim terminie na krótkich pozycjach jest większy niż na długich. Kluczowym poziomem w takim rozumowaniu wydaje się 44,1 tys. pkt na indeksie WIG. Zejście poniżej tej bariery wzmocni obawy, że realizuje się scenariusz, w którym nowy szczyt trendu zwyżkowego wyczerpuje potencjał zwyżek. Takie zachowanie miałoby dodatkowo negatywną wymowę, gdyby przez cały tydzień utrzymywała się duża aktywność inwestorów, odzwierciedlając podział opinii co do przyszłej koniunktury.