Poniedziałkowa sesja w Chinach zakończyła się dużymi spadkami. Shanghai Composite stracił bowiem 5,33 proc.
O dziwo, główne zachodnioeuropejskie parkiety w pierwszych minutach poniedziałkowego handlu znajdowały się nad kreską. W kolejnych godzinach notowań zwyżki te jeszcze bardziej się umocniły. W momencie zamknięcia handlu w Warszawie niemiecki DAX zyskiwał 0,58 proc., a francuski CAC40 rósł o 0,35 proc.
Zdecydowanie gorzej wyglądała sytuacja przy ul. Książęcej. O ile początek sesji dawał jeszcze nadzieje na długo wyczekiwane odbicie, o tyle kolejne godziny handlu przynosiły zdecydowaną przewagę rynkowych niedźwiedzi. WIG20 na poniedziałkowej sesji zniżkował nawet 1,53 proc. i znajdował się przez chwilę poniżej poziomu 1700 pkt. Ostatecznie indeks blue chips stracił w poniedziałek 1,24 proc. i zatrzymał się na 1703,78 pkt. Tym samym pogłębił ponadsześcioletni dołek. W tym roku zarówno WIG, jak i WIG20 nie odnotowały jeszcze sesji wzrostowej. Od początku roku wskaźniki te straciły odpowiednio 6,9 proc. i 8,4 proc. Wszystko wskazuje na to, że styczeń będzie dziewiątym z rzędu spadkowym miesiącem dla WIG20.
W gronie największych warszawskich spółek cały dzień mocno traciły akcje PKO BP. Takie zachowanie to pokłosie wypowiedzi ministra Skarbu Państwa, który zapowiedział, że MSP nie wyklucza możliwości zaangażowania kapitałowego PKO BP i PZU w ratowanie polskiego górnictwa. W gronie najmocniej drożejących spółek z WIG20 znalazły się akcje PKN Orlen, które podrożały o 2,3 proc. proc. Na warszawski parkiet napłynęła informacja o tym, że MSP rozpoczęło prace analityczne nad pomysłem połączenia PKN Orlen, Lotosu i PGNiG.
Spadkom na warszawskiej giełdzie towarzyszyło również osłabienie się złotego względem głównych walut. Na koniec poniedziałkowych notowań euro kosztowało 4,36 zł, natomiast dolar wyceniany był na 4,01 zł.