Pierwsze sygnały możliwego odbicia?

Poranek maklerów: czwartek przyniósł na GPW największe spadki w historii. Banki centralne znów drukują pieniądze, a rządy obiecują pakiety pomocowe. Na wykresach widać natomiast potencjalne poziomy przesilenia. Jak sytuację oceniają analitycy?

Publikacja: 13.03.2020 08:52

Pierwsze sygnały możliwego odbicia?

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

Czwartek przejdzie do historii jako okres paniki na światowych parkietach. Skala deprecjacji poszczególnych indeksów może paraliżować przed racjonalnym myśleniem szczególnie kiedy pod uwagę weźmie się skalę zmienności. DJIA stracił na zamknięcie dnia -10% i przebił się przez grudniowe minima z 2018.r. Na wykresie tygodniowym benchmark ten ma coraz mniej miejsca do obrony w ramach długoterminowego trójkąta rozszerzającego się, który zaczął się tworzyć od początku 2018.r. Do wsparcia pozostało mu już mniej niż 2000 punktów zatem nie można wykluczyć, że ursusom wkrótce wykończy się paliwo do spadków - co najmniej na jakiś czas. Wprawdzie dna na Wall Street jak na razie nie widać, to jednak mając na uwadze sytuację techniczną bondów można podjąć się ryzykownej koncepcji, iż hossa na US30Y ma się ku końcowi. Od kilku dni tempo wzrostów cen trzydziestolatek zaczęło maleć a wczoraj nawet pojawił się sygnał SELL by RSI_d. Na tygodniowym wykresie zaczął formować się długi cień osadzony na górnym ograniczeniu trzydziestoletniego kanału wzrostowego, zatem zachodzi realna szansa na wyhamowanie hossy ze zmianą trendu w długim terminie włącznie. Ciekawie prezentuje się Bovespa – indeks ten jako jeden z pierwszych wysyłał niepokojące sygnały związane z tempem i skalą przeceny na światowych rynkach akcyjnych. Wczoraj benchmark dotarł do bardzo ważnej strefy wsparcia przy 68.5k, gdzie znajduje się podstawa jednego z dwóch klinów. Ta trójkątna formacja właśnie wypełniła swoją misję zatem byki mają zielone światło do podjęcia działań mających na celu wyprowadzenie wzrostowej korekty. Powyższe czynniki, których wprawdzie nie jest zbyt dużo, mają prawo pozytywnie przełożyć się na europejskie parkiety a patrząc na poranne (06:15) notowania kontraktów na DAX (+1%) zwolennicy grania krótkich pozycji mogą zacząć myśleć o realizowaniu swoich zysków dając tym samym impuls do wzrostów na GPW.

Kamil Cisowski, analityk DI Xelion

Czwartkowa sesja przejdzie do kronik GPW i nie tylko jako najgorszy dzień w historii giełdy. WIG20 spadł o 13,3%, mWIG40 o 11,9%, a sWIG80 o 10,7%. Mediolańskie FTSE MiB przeceniło się o 16,9%, pozostałe główne indeksy o 10,9% (FTSE 100) do 14,1% (IBEX). 9,5% straciło amerykańskie S&P500, 9,4% NASDAQ. Jeżeli rządy któregokolwiek z państw miały wątpliwość co do tego, czy uspokajający ton i zapowiedzi niezbyt szczegółowych działań w bliskiej przyszłości wystarczą do uspokojenia rynków, zostały one brutalnie rozwiane.

Cały kataklizm zaczął się po nocnym przemówieniu Donalda Trumpa, które nie zaspokoiło oczekiwań rynków, ale jego druga fala miała miejsce po komunikacie EBC i konferencji prezes C.Lagarde. Rada Banku nie obniżyła dalej stóp procentowych, co prawdopodobnie jest rozsądną decyzją, choć taką, która krótkoterminowo nie ucieszyła rynku. Ważniejsze jednak było, że o ile skala zwiększenia QE o 120 mld euro miesięcznie jest imponująca, nie zapowiedziano zmian w regułach zakupów, co jak pisaliśmy we wcześniejszych komentarzach, było warunkiem uspokojenia rynku. Nowe TLTRO było swojego rodzaju oczywistością, więc nie mogło poprawić sentymentu. C. Lagarde dość wyraźnie odcięła się także od porównań z Mario Draghim, stwierdzając, że Bank pod jej kierownictwem nie będzie robił „wszystkiego co można", a ciężar ratowania europejskiej gospodarki spoczywa przede wszystkim na rządach. Podkreśliła również, że zamykanie spreadów kredytowych nie jest celem polityki monetarnej. Rentowności włoskich obligacji 10-letnich przekroczyły w ciągu dnia 1,8%, czyli praktycznie podwoiły się w ciągu miesiąca.

Niezadowolenie z działań EBC wyrazili m.in. prezydenci Francji i Włoch. Prezes EBC wydaje się jednak mieć pełną rację w twierdzeniu, że tylko rządy mogą teraz wyraźnie złagodzić nadchodzący kryzys. Nie potrzeba na to lepszego dowodu niż krótkotrwałość odbicia po wczorajszym drastycznym zwiększeniu skali operacji repo przez Fed (o bilion dolarów wciągu dwóch dni) i poszerzeniu „nie QE" o nowe typy obligacji.

W godzinach porannych Nikkei zdołało ograniczyć dwucyfrowe spadki do „zaledwie" sześciu procent, pozostałe giełdy na kontynencie zachowują się zdecydowanie lepiej, Hang Seng w momencie pisania komentarza traci 2,5%. Notowania kontraktów futures szaleją, derywaty na S&P500 spadały po otwarciu 3%, by następnie odbić silnie w górę w miarę wzrostu nadziei na to, że jeszcze dziś zostanie ogłoszony nowy stymulus fiskalny w USA. Zwyżka, która w pewnym momencie przekraczała 4% skurczyła się jednak już o połowę, wciąż nie widać poprawy sentymentu w Europie. Hiszpania wyprzedziła Niemcy pod względem liczby zarażeń (2277 vs. 2078), ale liczby na dzisiaj będą dopiero aktualizowane. Niektóre kraje europejskie na wzór Chin wprowadziły na giełdach zakazy krótkiej sprzedaży, ale trudno spodziewać się, żeby przy obecnych nastrojach przed weekendem pojawił się popyt. Musiałoby się to wiązać z nieoczekiwanymi i bardzo konkretnymi zapowiedziami działań fiskalnych.

Marcin Brendota, analityk BM Alior Banku

Trwa totalny krach na globalnych rynkach. Główne indeksy amerykańskie zniżkują w tempie blisko 10%, a zachodnioeuropejskie notują nawet wyższe zmiany. Notowania zachodnioeuropejskich indeksów notują nowe kilkuletni minima, w USA szeroki S&P500 jest na nowym ponad rocznym dołku. Silne obawy o wpływ koronawirusa na globalną gospodarkę i tegoroczne prognozy zysków mocno obciążają globalne nastroje inwestycyjne. Dodając do tego jeszcze wcześniejszą hossę z dynamicznymi wzrostami w 2019 napędzanymi wciąż optymistycznymi prognozami wzrostów zysków, napuchnięty balon dość szybko traci powietrze. W tej sytuacji nawet ultrałagodne podejście banków centralnym może okazać się zbyt słabe dla odwrócenia negatywnego sentymentu. Znacznym zagrożeniem zaczną się szczególnie wykazywać spółki usługowe i produkcyjne nie generujące dotychczas zysków i generalnie przepływów operacyjnych, ale za to o wysokich współczynnikach zadłużenia.

Na krajowym rynku trudno o lepsze nastawienie, spadek w ciągu jednej sesji o ponad 10% dla indeksu bazowego i FW20 jednoznacznie opisuje nastroje inwestycyjne. Zniżkują wszystkie spółki WIG20, wiele w tempie ponad 10%, a niektóre nawet o ok. 20%. Ciemna świeca marobuzu z luką cenową i wysokimi obrotami wskazuje na kontynuację zniżki. Ale jest to już trzecie okno cenowe w bieżącej fal spadkowej, co czasem sugeruje możliwe przerwanie ruchu. WIG20 od kluczowego dołka z 2009r. dzieli już tylko 50 pkt. Tempo zniżki w ciągu jednego tygodni nie miało wcześniej miejsca w historii indeksu. Uwagę zwraca fakt, że spadają ceny złota oraz nie rosną już jak we wcześniejszym tempie ceny obligacji. W godzinach porannych dla futures na DAX i S&P500 ma miejsce niewielkie odreagowanie.

Giełda
Marazm w Warszawie, nerwowo w USA. Złoty zyskuje
https://track.adform.net/adfserve/?bn=77855207;1x1inv=1;srctype=3;gdpr=${gdpr};gdpr_consent=${gdpr_consent_50};ord=[timestamp]
Giełda
Tydzień w korekcie
Giełda
Mocne wyniki Broadcom wspierają spółki technologiczne
Giełda
Rajd św. Mikołaja - rynkowa okazja czy bajka?
Materiał Promocyjny
Cyfrowe narzędzia to podstawa działań przedsiębiorstwa, które chce być konkurencyjne
Giełda
WIG20 znów w dół. Tym razem przez CD Projekt
Giełda
Rok cyklu prezydenckiego