Reklama

Rynek nie pęknie, a USA znów będą giełdowym prymusem

Nie może być mowy o bańce spekulacyjnej spółek rozwijających technologię sztucznej inteligencji, zwłaszcza że ogromne inwestycje w centra danych na dobrą sprawę się jeszcze nie rozpoczęły. Wyceny spółek są co prawda wysokie, ale to dlatego, że USA potwierdzają swoją "wyjątkowość" - twierdzą eksperci Investors TFI.

Publikacja: 13.01.2026 16:47

Rynek nie pęknie, a USA znów będą giełdowym prymusem

Foto: Reuters

Głównymi ryzykami dla inwestorów byłyby dziś wyraźne pogorszenie rynku pracy w USA bądź skokowy wzrost cen ropy naftowej i powrót inflacji. Na ten moment wydają się jednak mało prawdopodobne. Dlatego możemy spodziewać się kontynuacji trendu wzrostowego na rynkach, ale USA nie powinny już zamykać tabeli wyników.

Nie ma mowy o bańce

Eksperci Investors TFI nadal trzymają się porównań trwającej rewolucji sztucznej inteligencji do czasów sprzed trzech dekad i rozwoju internetu. Z perspektywy inwestorów wówczas trend wzrostowy zakończył się spektakularnym przebiciem bańki spekulacyjnej – Nasdaq przez trzy lata zniżkował, tracąc od końca 1999 r. ponad 70 proc. Trudno jednak zrównywać obecne nastroje na rynkach z tymi z przełomu wieków. – Wskaźnik ceny do osiągniętych zysków kilku największych spółek rozwijających AI oscyluje wokół 55-krotności, podczas gdy pod koniec lat 90. dla pięciu internetowych firm sięgał aż 100-krotności – zauważa Jarosław Niedzielewski, dyrektor inwestycji, Investors TFI. Kolejną istotną różnicą jest finansowanie inwestycji w AI. – Największe firmy zarabiają dziś ogromne pieniądze i ich własne przepływy są źródłem kapitału na nakłady inwestycyjne, natomiast w bańce internetowej spółki masowo pozyskiwały kapitał z emisji obligacji – przypomina Niedzielewski. Zwraca też uwagę na kilkudziesięcioprocentową przecenę Oracle, do jakiej doszło w ostatnich miesiącach. – Obawy o tworzenie się bańki spekulacyjnej oczywiście słychać, aczkolwiek ten przykład pokazuje trzeźwość inwestorów. Jak dotąd ostrzeżenia okazywały się przedwczesne, a amerykańskie indeksy biją kolejne rekordy – podkreśla Niedzielewski. Sporo wskazuje na to, że również w tym roku spółki technologiczne mogą być silne – dodaje.

Ekspert Investors TFI przyznaje, że spory szum wokół AI może być ostrzeżeniem, że 2026 r. stanie się podobny do 2000 r., kiedy bańka internetowa zaczęła pękać. Podkreśla jednak, że obecnie jest to mało prawdopodobne i trudno mówić o „przeinwestowaniu”, skoro inwestycje w centra danych dla sztucznej inteligencji mają ruszyć na dobre dopiero w tym roku. – Łączne nakłady na AI mają w tym roku sięgnąć 400-500 mld USD i nominalnie jest to oczywiście ogromna kwota. Firmy, które będą jednak wydawać te pieniądze, na ogół generują też gigantyczne przepływy i zyski i to przede wszystkim z tych pieniędzy będą pochodzić nakłady inwestycyjne – zaznacza Niedzielewski. Jak zauważa, temat ogromnych nakładów na AI jest świeży i trwa niecałe dwa lata, podczas gdy inwestycje w ramach rewolucji internetowej trwały około sześciu lat, były z roku na rok coraz większe, a zyski firm topniały.

– W 1999 r. zyski były już niemal zerowe, a mimo to trend wzrostowy na giełdzie cały czas jeszcze trwał. Co więcej, wówczas firmy masowo wychodziły na rynek długu, przez co ich zadłużenie mocno rosło. W tym momencie wyjścia na rynek długu na większą skalę tak naprawdę jeszcze nie było. Firmy stojące za AI nadal mają gotówkę w wysokości rocznych nakładów inwestycyjnych i dopiero zaczynają wchodzić na rynek długu, choć wcale nie są do tego zmuszone – zauważa Niedzielewski. Jak dodaje, pozyskane środki jak dotąd jeszcze nie zostały wydane – nastąpi to na dobrą sprawę dopiero w tym roku. – Jeśli chodzi o ogromne centra danych, to na ten moment możemy mówić tylko o wielkich planach, podczas gdy część inwestorów już bije na alarm, obawiając się zwrotów z inwestycji, które tak naprawdę jeszcze się nawet nie zaczęły – mówi dyrektor inwestycji Investors TFI. Zwraca uwagę, że inwestycje te będą w tym roku podkręcać nie tylko amerykańską gospodarkę, ale także azjatycką, a nawet europejską. – To nie jeden impuls dla gospodarki, który powinien utrzymać hossę akcji w tym roku – mówi. 

Kolejnym jest trwający cykl obniżek stóp procentowych, przede wszystkim w USA, gdzie według Investors TFI mają iść w kierunku 3 proc. – Może się okazać, że nowy prezes Fedu będzie bardziej gołębi, aczkolwiek nieuchronnie zmierzamy do końca cyklu cięć i może się okazać, że za kilka kwartałów będzie już dyskusja o podwyżkach. Kolejnym ryzykiem dla rynków może być negatywne zaskoczenie gospodarki surowcami energetycznymi, zwłaszcza wzrostami cen ropy naftowej, co obecnie mało kto zakłada – twierdzi Niedzielewski. Jak jednak dodaje, poza inwestycjami w AI i luźną polityką monetarną gospodarka USA będzie otrzymywać wsparcie także w polityce fiskalnej. – Obraz gospodarki wcale nie sugeruje, że niebawem miałoby nastąpić wyraźne schłodzenie, aczkolwiek na rynku pracy mamy do czynienia ze stagnacją. Uzasadnione są też obawy o rosnące rozwarstwienie w nastrojach konsumentów w USA, gdzie osoby niemające oszczędności i tym samym niekorzystające ze wzrostów cen np. akcji, widzą swoją przyszłość w coraz ciemniejszych barwach – ocenia Niedzielewski. Zwraca uwagę np. na znaczne wzrosty cen ubezpieczeń zdrowotnych i cen ogółem. Problemy, również w kontekście rozwoju sztucznej inteligencji, mają ludzie wchodzący dopiero na rynek pracy. – Na takich osobach teraz skupia się polityka Trumpa, ale gdyby stopa bezrobocia zaczęła znacząco rosnąć, oznaczałoby to wejście w recesję i wówczas o utrzymaniu trendu wzrostowego akcji nie ma oczywiście mowy – podkreśla Niedzielewski. 

Reklama
Reklama

W USA powoli rusza sezon publikacji wyników. Według Niedzielewskiego hossa w USA powinna zataczać coraz szersze kręgi, w tym objąć wskaźnik Russell 2000. – Mniejsze spółki za III kwartał już pokazały lepsze zyski i pewnie w IV kwartale było podobnie. Mamy nadzieję, że trend poprawy zysków spółek z Russell 2000 się utrzyma – mówi. 

– Rok temu większość analityków stawiała na USA, a mało kto na Europę czy Polskę. Po jakichś turbulencjach „wyjątkowość” USA udało się jednak zachować. Obecnie mamy wiele pozytywnych prognoz dla rynków wschodzących, natomiast naszym zdaniem USA tego roku nie zamkną na końcu tabeli wyników, a być może będą ją otwierać. Trend wzrostowy spółek sztucznej inteligencji ma wciąż sporo miejsca do rozwoju, gospodarka ma być silna, a poprawa zysków dotyczyć także średnich i małych firm. USA znów mogą być giełdowym prymusem – przewiduje Niedzielewski.

Jego zdaniem silna może być także GPW, gdzie nadal atrakcyjne wydają się m.in. banki z uwagi na wysokie zyski i dywidendy. – Inwestorzy zagraniczni wciąż nie mają powodów do wychodzenia z GPW, aczkolwiek pod koniec 2026 r. takim pretekstem mogą stać się zbliżające się wybory – przewiduje Niedzielewski. Na GPW nieco lepiej mają sobie radzić średnie i małe firmy.

Klienci nie prą na GPW

W pierwszych dniach stycznia Investors TFI przekroczyło 11 mld zł aktywów pod zarządzaniem. W ubiegłym roku do TFI wpłacono 1,2 mld zł, z czego około 200 mln zł do produktów emerytalnych, w tym PPK. – Aktywa zgromadzone w PPK i PPE to już łącznie ponad 2 mld zł – analizuje Zbigniew Wójtowicz, prezes Investors TFI. Jak przewiduje, sprzedaż na poziomie około 100 mln zł miesięcznie może się utrzymać także w tym roku. – Oferta depozytów będzie coraz słabsza, czego beneficjentami mogą być TFI – mówi Wójtowicz. Przyznaje jednak, że zainteresowanie funduszami akcji polskich, które widać było w październiku i listopadzie, mogło być chwilowe.

Fundusze inwestycyjne
MF: Rząd przyjął projekt deregulacyjny dotyczący funduszy inwestycyjnych
Fundusze inwestycyjne
TFI PZU chce być liderem rynku funduszy ETF w Polsce
Fundusze inwestycyjne
Ceny akcji będą rosły także w 2026 r. Mimo wielu przeciwności
Fundusze inwestycyjne
Renesans rynku funduszy pasywnych nad Wisłą
Fundusze inwestycyjne
Słabsze dane z rynku pracy w USA nie wspierają rynku obligacji
Fundusze inwestycyjne
Są wpłaty do funduszy polskich akcji. Typowa sezonowość czy zwiastun trendu?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama