Z końcem lutego dochodowości obligacji dziesięcioletnich sięgały 5,31 proc., natomiast na koniec 2023 r. było to 5,217 proc. Analitycy BM mBanku wtorkowych wahań rentowności nie wiązali ze złożeniem przez grupę posłów w Sejmie wniosku o postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu w związku z zarzutami naruszeń Konstytucji RP i ustaw, a raczej z ruchem na rynkach bazowych.
Fundusze obligacji krótkoterminowych radzą sobie w tym roku całkiem dobrze, ale portfele papierów długoterminowych już nie. W grupie funduszy obligacji skarbowych długoterminowych średnia stopa zwrotu sięga zaledwie 0,11 proc., a spora część z nich przynosi nawet w tym okresie straty, choć nie przekraczają one 1 proc. Przypomnijmy, że fundusze obligacji długoterminowych prezentowały się rewelacyjnie w ubiegłym roku, przynosząc zyski po około 3 pkt proc. wyższe od portfeli papierów krótkoterminowych. Kiedy wrócą dla nich lepsze czasy i warto będzie w nie zainwestować?
– Najlepiej tuż przed zmianą retoryki RPP na bardziej gołębią – mówi Izabela Sajdak, zarządzająca BNP Paribas TFI. Jak jednak przyznaje, w Polsce obecnie trudno o taką zmianę ze względu na niepewność co do ścieżki inflacji w II połowie roku, ostatnią projekcję NBP oraz napięcia wokół prezesa NBP. – Gdy te ryzyka będą mniejsze, a projekcje NBP będą wskazywać, że inflacja trwale zmierza do celu i będzie się wokół niego utrzymywać, to RPP może nabrać przekonania, że jest to odpowiedni moment na obniżki, co będzie wpływać na notowania obligacji długoterminowych – przewiduje Sajdak. Z obligacjami długoterminowymi radzi się też wstrzymać Fryderyk Krawczyk, dyrektor departamentu zarządzania aktywami, VIG/C-Quadrat TFI. Według niego w krótkim horyzoncie czasu możemy być świadkami jakiegoś spekulacyjnego ruchu wzrostowego cen polskich obligacji skarbowych. – Niskie stawki na depozytach bankowych, napływy do funduszy dłużnych klientów zachęconych wysokimi historycznymi stopami zwrotu, marcowy, prawdopodobnie bardzo niski odczyt inflacji to mieszanka, która może pchnąć rentowności papierów długoterminowych na niższe poziomy – tłumaczy. – Jednak w średnim terminie to paliwo nie wystarczy, aby wywołać kolejną falę trwałych spadków dochodowości – przyznaje. Zdaniem Krawczyka pomimo poprawy nastawienia inwestorów do Polski nie widać powrotu dużych zagranicznych inwestorów instytucjonalnych na nasz rynek dłużny. – Uważamy, że przeważają tutaj czynniki fundamentalne oraz nastroje. Zamieszanie wokół NBP, ogromne podaże obligacji, prawie pewne odbicie inflacji od II kwartału tego roku oraz czynniki strukturalne (mocny rynek pracy oraz silny konsument), które będą podbijały presję inflacji, powodują, że polskie obligacje długoterminowe przy obecnych poziomach rentowności nie wyglądają atrakcyjnie na światowej mapie inwestycyjnej – analizuje ekspert VIG/C-Quadrat TFI. Według niego czas na długoterminowe obligacje nadejdzie wraz z wyklarowaniem się sytuacji gospodarczej (czy nadchodzące odbicie będzie proinflacyjne) i ponownym powrotem ścieżki inflacji na właściwe tory (jak mocno i na jak długo wskaźnik CPI odbije w górę). – Jeśli inwestorzy nabiorą przekonania, że nie grozi nam druga runda inflacyjna, to spadki rentowności instrumentów rządowych powinny być trwałe. Z dużym prawdopodobieństwem będą podążały w akompaniamencie oficjalnych stóp procentowych – przewiduje Krawczyk.paan