Kontrolowany przez Romana Karkosika Boryszew w 2012 roku miał 96,8 mln zł zysku netto z działalności kontynuowanej (przed wyłączeniem wyniku przypadającego na udziałowców mniejszościowych) wobec 218 mln zł rok wcześniej.
- W odróżnieniu od 2011 roku tegoroczne rezultaty finansowe nie zawierają zdarzeń jednorazowych, to czysty wynik operacyjny – podkreślił Piotr Szeliga, prezes Boryszewa. Przychody wzrosły o prawie 12 proc., do 4,88 mld zł – głównie dzięki przejęciu koncernu Ymos.
Zysk brutto ze sprzedaży obniżył się o prawie 9 proc., do 441,7 mln zł ale już zysk operacyjny o 44 proc., do 147,7 mln zł. Wynik za 2011 rok podbiły jednak wysokie pozostałe przychody operacyjne – chodzi głównie o przeszacowanie wartości nieruchomości w Toruniu.
Mocne obniżenie zysku operacyjnego to również efekt znacznego pogorszenia sytuacji w metalurgicznej części holdingu - Impexmetal i Hutmen podawały sprawozdania już wcześniej.
Najważniejszy segment bezpośrednio podlegający pod Boryszew – produkcja komponentów dla przemysłu motoryzacyjnego – miał 49,8 mln zł zysku operacyjnego, czyli niewiele mniej niż w 2011 roku. Dzięki przejęciom przychody segmentu były wyższe o 74 proc. i wyniosły 1,64 mld zł – rentowność poprawi się po zakończeniu restrukturyzacji.
- Jeśli chodzi o najwcześniej przejęty Maflow, w tym roku udział nowych, wysokomarżowych projektów będzie sięgać 10 proc. W przyszłym będzie to 30 proc. a 2015 roku zdecydowanie ponad połowa zamówień – podkreślił Szeliga.
Boryszew tradycyjnie nie ma planów wypłaty dywidendy – koncentruje się na inwestycjach. W 2013 roku nakłady wyniosą około 170 mln zł, z czego 70-80 mln zł na budowę fabryki komponentów do aut w Rosji. Prezes Szeliga nie sprecyzował, czy Boryszew zdecyduje się pobrać dywidendę z zależnego Impexmetalu.