Podczas gdy na szerokim rynku spadek sprzedaży mieszkań w ciągu trzech pierwszych kwartałów rok do roku sięgnął 50 proc., Grupa Dom Development zaliczyła 24-proc. korektę i utrzymania takiej tendencji – być lepszym od rynku – zarząd spodziewa się w najbliższej przyszłości.
W ciągu trzech kwartałów firma sprzedała 2262 lokale. Trzeci kwartał wypadł najsłabiej, sprzedano 703 lokale. Prezes Jarosław Szanajca powiedział, że IV kwartał zaczął się obiecująco i firma będzie dążyć do powtórzenia tego wyniku.
Gotówka królem
– Mamy przed sobą na pewno trudny czas, wysoka inflacja będzie się utrzymywać, na poprawę popytu kredytowego trudno liczyć – KNF jest nieprzejednana, jeśli chodzi o złagodzenie wymogów oceny zdolności kredytowej nawet dla pożyczek z okresowo stałą stopą. Rynek nabywców gotówkowych okazał się za to silny, stabilny i głęboki – i powinien dalej pomagać względnie spokojnie przetrwać czas aż do momentu, kiedy przyjdzie poprawa otoczenia. Za nami kolejny kwartał bez ran, strat i większych zagrożeń. Zobaczymy, co przyniosą kolejne – powiedział Szanajca.
„Gotówkowcy” odpowiadają za 75 proc. zakupów, a Dom Development specjalizuje się w mieszkaniach o wyższym standardzie. Ponad połowa sprzedaży to lokale kosztujące co najmniej 600 tys. zł.
Szanajca powiedział, że grupa nie stosuje nadzwyczajnych zachęt dla klientów, a już na pewno nie schematy płatności typu 10/90 (mały zadatek, reszta po odbiorze lokum), co prezes uznaje za ryzykowną taktykę.
Firma ostrożnie, jak najmniejszymi partiami, wprowadza nowe lokale do oferty. W IV kwartale będzie to około 900 mieszkań – m.in. w Warszawie i w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego z Gdańskiem na Wyspie Spichrzów. W budowie na koniec września grupa miała 7 tys. lokali, z czego 63 proc. było sprzedanych.
Czytaj więcej
Spółka zbuduje dla funduszu około 400 mieszkań w Warszawie.
Zgodnie z trendem ostatnich lat Dom Development również planuje flirt z PRS, choć prezes Szanajca wiele razy zaznaczał, że oferta grupy nie do końca pasuje do rynku najmu. Spółka jednak niedawno zapowiedziała zamiar zbudowania dla funduszu około 400 lokali w Warszawie. – Nic więcej na razie nie możemy powiedzieć, rozmowy trwają i trudno przesądzić, czym się zakończą – skwitował Szanajca.
Sytuacja finansowa dewelopera jest bardzo dobra. Grupie pomaga brak zadłużenia netto – mimo wypłaty rekordowej dywidendy. Deweloper zapowiedział, że nie będzie rolować zapadających w grudniu obligacji za 50 mln zł, tylko je wykupi. Z emisjami poczeka na poprawę sytuacji funduszy inwestujących w dług, a emisje dla inwestorów nie są planowane – jako droższe. Dom Development to gracz, który płacił dotychczas za dług najniższe marże w branży.
Grupa w 2022 r. spodziewa się rekordowego poziomu przekazań, co przełoży się na wynik finansowy. Choć w III kwartale br. marża brutto ze sprzedaży skurczyła się do 26,6 proc., to było to efektem miksu przekazywanych lokali. W IV kwartale miks ten ma być znów wysokokaloryczny, marża powinna wrócić na poziom 30 proc. W ostatnich raportach analitycy prognozują tegoroczny zysk grupy na 362–392 mln zł (14,2–15,3 zł na akcję).
Co z ekspansją?
W niedawnym raporcie analitycy DM BOŚ napisali, że załamanie na rynku umożliwi grupie przeprowadzenie przejęć kreujących wartość, zwiększających udział w kluczowych rynkach i dających wstęp do nowych aglomeracji. Jednak w ostatnim czasie Dom Development przejął dwie firmy w Krakowie i na razie nie pali się do nowych zakupów.
– Jesteśmy obecni w Warszawie, Trójmieście, Wrocławiu i Krakowie. W zasadzie do zdobycia pozostał Poznań. Przejęcia to jednak duży wysiłek organizacyjny i na razie nie mamy konkretnych planów. Ewentualny zakup spółki czy banku ziemi musiałby być dobrą okazją – podsumował prezes Szanajca.