Budowlano-deweloperski Dekpol to pierwsza spółka, która w tym roku pojawiła się na warszawskim parkiecie. Pierwszą transakcję prawami do akcji zawarto po 15 zł, czyli po cenie z oferty publicznej. Cena maksymalna w IPO wynosiła 21 zł a pierwotna wartość, wynikająca z podanego programu inwestycyjnego - 31,7 zł.
W pierwszych godzinach handlu notowania świeciły na czerwono, przy czym wolumen był śladowy.
W IPO Dekpol chciał sprzedać 2,3 mln nowych akcji oraz 650 tys. papierów należących do prezesa Mariusza Tuchlina. Ostatecznie przydzielono 1,95 mln nowych papierów, prezes odstąpił od sprzedaży swoich akcji. Inwestorzy indywidualni objęli 65 tys. walorów.
Spółka pozyskała 34,5 mln zł brutto, choć liczyła na 70 mln zł netto.
15 mln zł firma chciała przeznaczyć na zasilenie kapitału obrotowego w generalnym wykonawstwie, 20 mln zł na zwiększenie mocy produkcyjnych łyżek do koparek, 25 mln zł na bank ziemi i środki obrotowe pod projekty deweloperskie, a 10 mln zł na budowę mieszkań w Norwegii.
- W tym kwartale podamy aktualizację celów emisyjnych wraz ze źródłami finansowania – powiedział dziennikarzom Tuchlin. Prezes podtrzymał prognozę na 2014 r. (239 mln zł przychodów i 20,7 mln zł zysku netto, czyli wzrost o odpowiednio 22,9 i 16,6 proc.). W 2015 r. spółka chce wypracować co najmniej taki wynik, na tym etapie nie jest planowana publikacja prognozy.
Dekpol stawia na rozwój produkcji łyżek do koparek. – 2015 r. będzie dla segmentu przełomowy. W tym półroczu podpiszemy umowy ramowe z renomowanymi, światowymi producentami maszyn budowlanych. Efekty nie będą jeszcze mocno widoczne w tegorocznych wynikach, ale w ciągu trzech-czterech lat spodziewamy się czterokrotnego wzrostu tego segmentu – powiedział Tuchlin.