Foto: parkiet.com

Rosja będzie domagać się zapłaty w rublach za sprzedaż gazu z „nieprzyjaznych” krajów, powiedział w środę prezydent Władimir Putin, podbijając europejskie ceny gazu w związku z obawami, że ruch ten zaostrzy kryzys energetyczny w regionie.

Zaraz po tym rubel umocnił się wobec dolara i euro. A wkrótce po ogłoszeniu Putina rosyjska agencja kosmiczna Roscosmos ogłosiła, że ​​wszystkie przyszłe kontrakty międzynarodowe będzie realizować w rublach.

Zapowiedziane posunięcie może pomóc rosyjskiej walucie, ponieważ wiele krajów europejskich, w tym Niemcy, nadal jest uzależnionych od Moskwy w zakresie większości dostaw energii. Wartość rubla znacznie spadła po wiadomościach o rosyjskiej inwazji i towarzyszących jej sankcjom zachodnim, ale wzrosła do najwyższego poziomu w stosunku do dolara i euro od 2 marca, bezpośrednio po wypowiedzi Putina.

Zależność krajów europejskich od rosyjskiego gazu i innego eksportu znalazła się w centrum uwagi po inwazji Moskwy na Ukrainę 24 lutego, a następnie nałożeniu przez Zachód sankcji mających na celu izolację gospodarczą Rosji.

– Rosja będzie oczywiście nadal dostarczać gaz ziemny zgodnie z ilościami i cenami… ustalonymi we wcześniej zawartych kontraktach – powiedział Putin podczas telewizyjnego spotkania z najwyższymi ministrami rządu. – Zmiany wpłyną tylko na walutę płatności, która zostanie zmieniona na ruble rosyjskie – dodał.

Rosyjski gaz stanowi około 40 proc. całkowitego zużycia w Europie, a import gazu do UE z Rosji wahał się w tym roku od 200 do 800 milionów euro dziennie. Możliwość zmiany waluty spowodowała chaos w handlu i wzrost w środę niektórych europejskich i brytyjskich hurtowych cen gazu o około 15-20 proc.

Rosyjski rubel na krótko skoczył do najwyższego od trzech tygodni poziomu powyżej 95 w stosunku do dolara, po czym po słowach Putina osiągnął blisko 100.

Putin powiedział, że rząd i bank centralny mają tydzień na znalezienie rozwiązania, jak przenieść te operacje na rosyjską walutę i że gazowy gigant Gazprom otrzyma polecenie dokonania odpowiednich zmian w kontraktach gazowych.

Ponieważ duże banki niechętnie handlują rosyjskimi aktywami, niektórzy wielcy nabywcy rosyjskiego gazu w Unii Europejskiej nie byli od razu w stanie wyjaśnić, w jaki sposób mogą płacić za gaz w przyszłości.

– W tej chwili nie chcemy jeszcze komentować. Będziemy w kontakcie, gdy wyrobimy sobie opinię – powiedział rzecznik niemieckiego Uniper.

Według Gazpromu 58 proc. jego sprzedaży gazu ziemnego do Europy i innych krajów na dzień 27 stycznia było rozliczanych w euro. Dolary amerykańskie stanowiły około 39 proc. sprzedaży brutto, a funt szterling około 3 proc..

Komisja Europejska zapowiedziała, że ​​planuje zmniejszyć zależność UE od rosyjskiego gazu o dwie trzecie w tym roku i zakończyć uzależnienie od rosyjskich dostaw paliwa „na długo przed 2030 rokiem”. Jednak w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii państwa UE nie zgodziły się na sankcjonowanie rosyjskiego sektora energetycznego, biorąc pod uwagę swoją od niego zależność.

Pojawiają się natomiast pytania, czy decyzja Rosji stanowi naruszenie zasad kontraktowych. – To stanowiłoby naruszenie zasad płatności zawartych w obecnych kontraktach – powiedział wysoki rangą przedstawiciel polskiego rządu dodając, że Polska nie ma zamiaru podpisywać nowych kontraktów z Gazpromem po wygaśnięciu ich obecnej długoterminowej umowy z końcem tego roku.

Rosja sporządziła listę „nieprzyjaznych” krajów, która odpowiada tym, które nałożyły sankcje. Między innymi umowy z firmami i osobami prywatnymi z tych krajów muszą być zatwierdzone przez komisję rządową.

Lista krajów obejmuje Stany Zjednoczone, kraje Unii Europejskiej, Wielką Brytanię, Japonię, Kanadę, Norwegię, Singapur, Koreę Południową, Szwajcarię i Ukrainę.

Niemcy zobowiązały się konsultować z sojusznikami przyszłe płatności za gaz. – Zapowiedź płacenia w rublach jest… złamaniem umowy i teraz będziemy rozmawiać z naszymi europejskimi partnerami, jak byśmy na to zareagowali – powiedział niemiecki minister gospodarki Robert Habeck.

Austriacka firma energetyczna OMV poinformowała, że ​​nie planuje płacić w rublach. Dyrektor naczelny Alfred Stern powiedział w komentarzu do nadawcy telewizyjnego Pul 24: „Nie wolno mi robić czegoś takiego”. Zaznaczył, że obowiązujące umowy wymagają płatności w euro. Około 80 proc. gazu używanego w Austrii pochodzi z Rosji.