Reklama

Nikifor na czarną godzinę

Inwestujemy w numizmaty, bo to płynny towar.

Publikacja: 04.09.2021 11:17

Widok Warszawy nadaje się do eleganckiej dekoracji lub na prezent.

Foto: Lamus Antykwariaty Warszawskie

W każdym czasie można dobrze zainwestować pieniądze w numizmaty lub w sztukę. Przed nami w nowym sezonie wielka aukcja Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak. Od 2 października przez pięć dni licytowanych będzie ponad pięć tysięcy numizmatów(www.gndm.pl). Podaję informację z wyprzedzeniem. Jest czas na poznanie oferty i skonsultowanie decyzji o zakupie.

Jako ilustrację wybrałem rzadki komplet, tzw. klip. To cztery międzywojenne monety próbne wybite w srebrze z myślą o kolekcjonerach. Monety są bardzo ładne. Ich zróżnicowane ceny zależą m.in. od nakładu. Na przykład klipa z królem Sobieskim została wybita w 100 egzemplarzach, wystartuje z ceną 20 tys. zł. Z kolei klipa z Józefem Piłsudskim ma nakład 300 sztuk, wystartuje z ceną 12 tys. zł.

Prezent dla wnuczka

Monety stale drożeją. Klipa z Piłsudskim w 2005 r. kosztowała ok. 6 tys. zł. Pięć lat temu miała cenę ok. 15 tys. zł. Dziś osiąga cenę rzędu 25–35 tys. zł. Te monety są efektowne, powszechnie rozpoznawalne, poszukiwane przez kolekcjonerów i na lokatę. Dzięki temu łatwo je odsprzedać. Jeśli dziadek chce wnuczkowi podarować coś na lokatę, to jest okazja.

Różne monety zdecydowanie drożeją, także te z czasów PRL. Zwykle sensację budzi pospolita moneta z 1958 r. o nominale 5 zł. Przedstawia wizerunek rybaka. Ta aluminiowa moneta poniewiera się w wielu domach. W 2020 r. kosztowała blisko 8 tys. zł! Stopniowo drożała. Na przykład w listopadzie 2019 r. kosztowała 4 tys. zł. Czy na październikowej aukcji osiągnie rekordową cenę?

Nie każdy egzemplarz pięciozłotówki ma handlową wartość. Moneta musi być w idealnym stanie, jak z mennicy. Nie czyścimy monet przed sprzedażą! Moneta bez patyny jest nic niewarta. Tak samo nie prasujemy starych banknotów ani zabytkowych papierów wartościowych.

Reklama
Reklama

Jak drożeją numizmaty? Każdy może to prześledzić w archiwum internetowym Warszawskiego Centrum Numizmatycznego (www.wcn.pl). Kilka dni temu było tam odnotowanych ponad 295 tys. transakcji. Każda moneta lub banknot są doskonale sfotografowane i opisane, co pozwala na identyfikację. Można prześledzić, jak konkretne egzemplarze pojawiały się na rynku od 1991 r. i jak drożały.

Przed debiutem warto mieć minimalną wiedzę o rynku. Na rynku monet trzeba się znać. Podstawa to lektura książki Tadeusza Kałkowskiego „Tysiąc lat monety polskiej", wydanej w 1963 r. Laik nie kupuje monet od przypadkowych sprzedawców, bo zostanie oszukany.

25 września odbędzie się stacjonarna aukcja Antykwariatu Numizmatycznego Michał Niemczyk (www.niemczyk.pl). Licytowanych będzie 819 wyselekcjonowanych obiektów. Po tej licytacji przez kolejne dwa dni kontynuowana będzie aukcja online. Licytowane będą tańsze, popularne obiekty (ok. 1,6 tys. sztuk).

Lepsze niż obrazy

Zatem w sumie tylko na dwóch aukcjach Niemczyka i Marciniaka można będzie wylicytować ponad siedem tysięcy okazów z różnych epok, różnych krajów i w różnych cenach. Równolegle odbywać się będą aukcje poza Warszawą. Co tydzień firmy prowadzą aukcje internetowe z popularnymi numizmatami za kilkadziesiąt złotych. Monety chętnie kupowane są na lokatę, bo mają zdecydowanie większą płynność niż obrazy. Od ręki sprzedać można monety czysto lokacyjne, których wartość zależy od giełdowej ceny kruszcu. Płynnym towarem są też monety kolekcjonerskie, których cena zależy od ich wartości symbolicznej, urody, stanu zachowania, rzadkości i udokumentowanego rodowodu.

Numizmaty kupowane są jako zabezpieczenie na czarną godzinę. Przy zakupie monet, ich sprzedaży i przy transporcie łatwo zachować pełną dyskrecję. Nie trzeba wiele miejsca, żeby przechowywać numizmaty. Jeśli milion złotych wydamy na kilkanaście monet, to możemy je stopniowo sprzedawać, stosownie do bieżących potrzeb. Jeśli mamy jeden obraz za milion, to nie zawsze mamy na co przeznaczyć gotówkę po jego sprzedaży.

Co się dzieje na rynku sztuki? Na aukcji antykwariatu bibliofilskiego Lamus 18 września można będzie wylicytować dawny widok Warszawy. Grafika nadaje się do dekoracji lub na elegancki prezent (www.lamus.pl).

Reklama
Reklama

Zapadła właśnie decyzja, że jeszcze w tym roku państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie otworzy wielką wystawę prywatnej kolekcji dzieł Nikifora. Pokazanych zostanie ok. 70 dzieł ze zbioru Bogdana Jakubowskiego. Wystawa będzie wydarzeniem, zdobędzie rozgłos. Czy będzie to impuls do dalszego wzrostu cen na aukcjach?

Kolekcjoner-detektyw

Bogdan Jakubowski w ciągu ostatnich 15 lat stworzył muzealnej klasy kolekcję dzieł Nikifora. Średnia cena zakupu wynosiła ok. 2 tys. zł. W ostatnim czasie ceny Nikifora wystrzeliły na aukcjach. Przeciętne obrazki sprzedawane są po 6–10 tys. zł, nierzadko mają wycenę nawet 20 tys. zł.

Kolekcjoner zyskał. Tym więcej że zbierał z zasady tylko obrazy wybitne, reprodukowane, z udokumentowanym doskonałym rodowodem, również dzieła przedwojenne. Zdobył okazy pochodzące z kolekcji np. księdza Jerzego Wolffa, który uważany jest za przedwojennego odkrywcę Nikifora.

Jakubowski upolował także dzieła z kolekcji Andrzeja Banacha, który w PRL jako pionier wydał popularne książki o Nikiforze. Banach zorganizował wystawy Nikifora w Zachęcie oraz w prestiżowych europejskich muzeach i galeriach.

Czy można stworzyć wybitną kolekcję i korzystnie ulokować kasę? Można! Ważny jest pomysł i pasja. Jakubowski, szukając dzieł reprodukowanych, zminimalizował tym samym zagrożenie falsyfikatami. Kupował te prace najczęściej od właścicieli, a nie w galeriach. Zadanie polegało na dotarciu do sędziwych osób, które wypożyczały dzieła na muzealne wystawy przed laty lub reprodukowały je w naukowych publikacjach. Nierzadko docierał do spadkobierców dawnych właścicieli. Poszukiwania opłaciły się.

Rynek zalewa powódź falsyfikatów. Laik łatwo padnie ofiarą oszustów. Kupowanie z gwarantowanych źródeł (obraz reprodukowany i opisany) to podstawa sukcesu. Na zdjęciu m.in. dokonały pejzaż „oprawiony" przez samego artystę w ramkę z kolorowego papieru.

Reklama
Reklama

To gotowy wzór do naśladowania. Jakubowski najpierw zgromadził rzadkie książki, naukowe publikacje o Nikiforze i gazety z artykułami o wystawach. W publikacjach niekiedy podani byli właściciele. Wystarczyło zamienić się w detektywa – odnaleźć ludzi i obrazy.

Lektury są zrozumiałe nie tylko dla wytrawnych rynkowych „lokaciarzy", ale także potencjalnych klientów, którzy dopiero uczą się mechanizmów funkcjonowania branży. Edukacji służą liczne publikacje popularyzatorskie.

Inwestycje alternatywne
Odnaleziony polski Picasso
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Inwestycje alternatywne
Małe sztabki i złote monety królują w rosnących zakupach Polaków
Inwestycje alternatywne
Pozycja długa na rynku sztuki
Materiał Promocyjny
Partnerstwo na rzecz życzliwości – wspólne działanie ponad branżami
Inwestycje alternatywne
Retro jest w cenie: BMW 501. Barokowy anioł
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online? Rozwijaj logistykę z Abonamentem dla firm na paczki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama