Dzięki nim redukowane jest nadmierne odchylenie od trendu, a po schłodzeniu tendencja zwyżkowa jest wznawiana. O ile w szczycie hossy cena uncji złota była aż 25 proc. powyżej (rosnącej) 200-sesyjnej średniej, o tyle od tej pory odchylenie to zostało zredukowane poniżej 10 proc. Oczywiście cały czas warto się kontrolnie zastanawiać, co mogłoby sprawić, że korekta w ramach trendu wzrostowego przerodziłaby się w całkowitą zmianę tego trendu na spadkowy. Naszym zdaniem takim zasadniczym zagrożeniem byłaby szeroko pojęta normalizacja polityki fiskalnej i monetarnej w USA (i innych krajach), która oznaczałaby: (a) poważną redukcję deficytu budżetowego, (b) redukcję, a przynajmniej wyhamowanie wzrostu długu w relacji do PKB, (c) wzrost realnych stóp procentowych oraz poprawę rentowności obligacji, np. TIPS (indeksowanych inflacją). Fakty są jednak na razie zgoła odmienne – deficyt budżetowy jest rekordowy, dług jest rekordowy, realne stopy są blisko rekordowo ujemnych poziomów... Reasumując, mimo korekty spadkowej wydaje się, że złoto pozostaje w długoterminowym trendzie wzrostowym. Normalizacja polityki fiskalno-monetarnej, taka jak ta, która w latach 2012–2015 mocno zaszkodziła cenom złota, wydaje się na razie odległą perspektywą.