Skąd taka reakcja notowań? Kęty od dawna opierają się spowolnieniu, a prognoza wyników za II kwartał br. potwierdza, że dotyczy to również czasów pandemii. Grupa zanotowała 5-proc. wzrost przychodów, do 875 mln zł, a także skokowy wzrost zysku operacyjnego i netto, po odpowiednio 43 i 46 proc., do 145 mln i 110 mln zł.
Po I półroczu grupa zrealizowała już po dwie trzecie zaplanowanych na cały rok zysków przy 51-proc. wykonaniu planu przychodów. Sprzedaż wyniosła 1,7 mld zł, zysk operacyjny 253 mln zł, a czysty zarobek 193,3 mln zł (20,2 zł na akcję). Zarząd przyznał, że sprzedaż zrealizowana w kwietniu i maju oraz prognozowana na czerwiec świadczy o tym, że popyt jest lepszy od oczekiwań i przyjętego przez grupę budżetu.
Firma nie zmienia jednak prognoz na cały rok z uwagi na utrzymującą się niepewność odnośnie do rozwoju sytuacji związanej z pandemią. W 2020 r. planuje zatem wypracować 389 mln zł zysku operacyjnego i 294 mln zł netto (prawie 31 zł na akcję).
Wyniki finansowe to nie wszystko, spółka spodziewa się wysokich przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej, co ma pozwolić zmniejszyć dług netto na koniec II kwartału do 450 mln zł.
Choć pandemia nie ma wpływu na działalność Kęt, a wyniki są lepsze od spodziewanych, wciąż nie wiadomo, co z dywidendą. Planowane na czerwiec zwyczajne walne zgromadzenie zostało przesunięte na 20 sierpnia, co ma pozwolić zarządowi, radzie nadzorczej i akcjonariuszom na lepszą ocenę sytuacji spółki. Dotychczas nie została wydana rekomendacja, niemniej w projekcji zadłużenia w prognozie na 2020 r. przyjęto wypłatę dywidendy na maksymalnym poziomie, czyli 85 proc. (26 zł na papier). ar