REKLAMA
REKLAMA

Parkiet TV

Specjaliści zawsze będą cenieni na rynku pracy

Gościem Dariusza Wieczorka w czwartkowym programie „Prosto z Parkietu” był Michał Ciapka, prezes firmy Higasa Properties.
Foto: parkiet.com

Poznaliśmy najnowszy  ranking uczelni ekonomicznych „Rzeczpospolitej". Na pierwszym miejscu jest Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, na drugim Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, a na trzecim Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach. „Rzeczpospolita" przygotowała też ranking najlepszych studiów ekonomicznych na uczelniach nieekonomicznych. Tam na pierwszym miejscu jest Uniwersytet Warszawski, a za nim Politechnika Gdańska. Czy wyniki pana zaskakują?

Jeśli chodzi o SGH, to nie jest to dla mnie żadne zdziwienie. W rankingach szkół ekonomicznych ta szkoła od zawsze jest w czołówce i szczerze mówiąc, w tym roku również jej kibicowałem. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na duży udział rozwiązań praktycznych w obszarze edukacji i prowadzenia zajęć. Cieszę się również z wysokiej pozycji Politechniki Gdańskiej. Jesteśmy firmą wywodzącą się z Gdańska i Trójmiasto jest mi szczególnie bliskie. A ponadto Politechnika Gdańska wypada też bardzo dobrze w zestawieniach szkół technicznych.

Szkoły, które znajdują się w czołówce rankingów „Rzeczpospolitej", chlubią się tym, że ich absolwenci stosunkowo szybko znajdują pracę, a wynagrodzenia, jakie otrzymują na samym starcie, są dużo wyższe od średniej krajowej. Czy w najbliższych latach szkoły te nie powinny się martwić kryzysem demograficznym? Będą mieć studentów?

Myślę, że dobre szkoły – podobnie jak dobre firmy – zawsze znajdą chętnych. Niezależnie od sytuacji demograficznej i ekonomicznej. Bardzo ważne jest stawianie na wysoką jakość i praktykę.

Czy to właśnie tego powinny uczyć szkoły studentów? Na SGH sporo wykładowców jednocześnie prowadzi własne firmy, zarządza dużymi podmiotami.

Aspekt praktyczny ma bardzo duże znaczenie. Myślę, że każdy przedsiębiorca wolałby mieć u siebie osobę, która ma już pewne doświadczenie i praktykę – na przykład zdobytą na studiach.

Czy praca w trakcie studiów to już jest coś naturalnego?

Myślę, że to pożądany model – szczególnie na dalszym etapie studiów. Te początkowe lata powinny w dużej mierze być poświęcone nauce, bo teoria przecież też jest istotna. Nie możemy o niej zapominać – to baza, na której budujemy naszą dalszą drogę zawodową. Natomiast na czwartym czy piątym roku studiów realizowanie praktyk jest wysoce pożądane i byłoby mile widziane, gdyby większość uczelni w Polsce stwarzała takie możliwości.

A co z kompetencjami miękkimi, o nich się ostatnio dużo mówi. Czy są przez pracodawców rzeczywiście mocno pożądane?

Oczywiście, a co więcej – przydają się nie tylko w życiu zawodowym, ale również na co dzień. To, czy ktoś dobrze komunikuje swoje potrzeby i cele, jest bardzo przydatne. Łatwiej, efektywniej i szybciej możemy z taką osobą osiągnąć porozumienie. Mile widziana jest też umiejętna organizacja czasu w pracy, kreatywność i dobra współpraca w zespole. Na kreatywność warto spojrzeć też przez pryzmat coraz mocniejszego udziału nowych technologii w życiu biznesowym firm. Technologie, np. sztuczna inteligencja, są bardzo przydatne, natomiast mają problem z kreatywnością. Pozostaje ona domeną człowieka. Każda osoba, która jest kreatywna i potrafi się dobrze zorganizować, może czuć się na rynku pracy bezpiecznie.

Jakie inne cechy są potrzebne, żeby być dobrym menedżerem. Odwaga, chęć podejmowania ryzyka, elastyczność?

Te wszystkie cechy, które pan wymienił, mają duże znaczenie. Myślę, że odwaga jest sumą kilku elementów i buduje się ją m.in. na swoich wcześniejszych osiągnięciach nie tylko zawodowych, ale też prywatnych, sportowych. Ważną cechą dla menedżera jest też charyzma. Innymi słowy – umiejętność bycia liderem.

Czy da się to zauważyć już na wczesnym etapie, np. w szkole?

Tak. Pewne osoby mają takie predyspozycje i jest to widoczne już od dziecka. Wynika to z szeregu czynników.

Jakie osoby zatrudnia firma konsultingowo-inwestycyjna, której jest pan prezesem?

Szukamy m.in. osób, które mają doświadczenie z zakresu bankowości, finansów i nieruchomości. Ale również osoby bez wykształcenia i doświadczenia zawodowego w tych obszarach mogą znaleźć u nas zatrudnienie.

Pracował pan wcześniej jako menedżer w sektorze finansowym. Czy działalność Higasa Properties jest blisko związana z bankowością inwestycyjną?

Raczej nie, choć jest oczywiście związana z inwestycjami. Nie emitujemy akcji, obligacji czy instrumentów pochodnych. Natomiast traktujemy nieruchomości jako inwestycję, która może dawać całkiem dobrze zarobić. Tworząc nasz biznes, szukaliśmy rozwiązania, które będzie bezpieczne i będzie zarazem dawać dobre stopy zwrotu.

Wasz produkt pozwala szerokiej grupie inwestorów, którzy nie mają bardzo zasobnego portfela, zainwestować w nieruchomości?

Tak. Opracowaliśmy rozwiązanie, które nazwaliśmy Higasa Clubem. Dzieli się ono na kilka opcji. Pierwszą jest możliwość bezpośredniego inwestowania w nieruchomości komercyjne. Jest też możliwość przeznaczona dla osób posiadających nieco mniejszy portfel, a też chcących zainwestować i cieszyć się dobrą stopą zwrotu. To rozwiązanie zakłada pożyczanie nam środków. Co istotne, wejście do Higasa Clubu i otwarcie „bramy inwestycyjnej" dla inwestora zaczyna się dopiero wtedy, gdy nabędziemy grunt i wykonamy minimalną komercjalizację. Sami zaczynamy proces budowy, biorąc na siebie ryzyko. Klienci mogą dołączyć do nas i cieszyć się pasywną stopą zwrotu wynoszącą 6–7 proc. w skali roku.

Na ile lat są pożyczki, o których pan wspomniał?

Standardowo na dwa, ale jeśli inwestor wchodzi w późniejszym etapie (czyli jesteśmy blisko ukończenia inwestycji), to możemy negocjować i podpisać umowę pożyczki np. na półtora roku.

Czy stopy zwrotu się różnią w zależności od projektu?

6–7 proc. to standard, wokół którego się poruszamy, natomiast dokładaną wartość ustalamy w zależności od projektu. Jeśli ktoś inwestuje w modelu właścicielskim, to wówczas ta stopa zwrotu może osiągać nawet 7,5–8,5 proc.

Zrezygnował pan z pracy w bankowości – czy ten sektor nie oferuje już perspektywicznej ścieżki kariery?

Moje osobiste decyzje niekoniecznie związane są z sytuacją i perspektywami sektora finansowego. Natomiast trzeba odnotować, że bankowość w Polsce przechodzi istotne zmiany. Pierwszą z nich jest konsolidacja. W jej efekcie liczba placówek i zatrudnionych osób będzie spadać. Do tego dochodzi aspekt nowych technologii – wśród osób, które wykonywały pracę odtwórczą, można spodziewać się zmniejszenia zatrudnienia. Niemniej specjaliści w poszczególnych dziedzinach zawsze będą cenieni na rynku nie tylko w sektorze bankowym.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA