Parkiet TV

Loża Parkietu: W górę, wbrew ekonomii i historii. Jak długo potrwa ta hossa?

Anna Milewska, prezes Skarbiec TFI, Wojciech Białek, autor bloga „K(no)w future” i Krzysztof Borowski, prof. SGH, wzięli udział w kolejny odcinku Loży. Program prowadził Piotr Zając, dziennikarz „Parkietu”.
Foto: parkiet.com
Foto: parkiet.com

Zgodnie z tradycją poproszę na początek o pozytywne i negatywne zaskoczenia ostatnich miesięcy.

Anna Milewska (AM): W tym roku pozytywnie zaskoczyły mnie wyniki spółek z WIG20. Po pierwszym kwartale niespodziewanie dużo blue chips pokazało lepsze od oczekiwań rezultaty, zarówno w porównaniu do 2020 r., jak i 2019 r. Negatywnym zaskoczeniem jest wyższa niż oczekiwałam stopa inflacji. Myślałam, że ten wzrost cen spowolni znacznie szybciej.

Wojciech Białek (WB): Dla mnie największym zaskoczeniem było to, że  w maju nie doszło do spadków i początku korekty na globalnych rynkach akcji. Ja się tutaj wzoruje w dużej mierze na zachowaniu rynków po poprzedniej recesji z lat 2007 – 2009. Podobnie jak w 2009 r., tak i w 2020 r. dołek mieliśmy w marcu, a potem indeksy akcyjne zaczęły rosnąć. Wzrost trwał 13 miesięcy do kwietnia 2010 r. Wtedy zaczęła się korekta z pamiętnym flash crashem w międzyczasie. Obstawiałem podobny scenariusz na ten rok, a ku mojemu zaskoczeniu mamy już czerwiec i S&P500 jest na rekordowych poziomach.

Krzysztof Borowski (KB): Pozytywnie odbieram fakt, że WIG20 wyszedł górą z kilkumiesięcznej bazy. Ciekawie zachowywał się rynek surowców, w tym m. in. zwyżki cen cukru, kukurydzy czy pszenicy. Do tego zwyżki cen ropy. To z jednej strony pozytyw, bo można zarobić na długich pozycjach, ale z drugiej są to czynniki inflacjogenne. Bardzo negatywnie zaskoczyły mnie wydarzenia na rynku kryptowalut. To w pewnym momencie była rzeź, zwłaszcza na altcoinach. Ja spodziewałem się korekty, ale nie aż tak głębokiej.

Chciałbym wrócić do wywołanego tematu inflacji. CPI w USA 5 proc., CPI w Polsce 4,8 proc., PPI w Chinach 9 proc. Dominuje narracja, że wzrost ma charakter przejściowy, ale z drugiej strony pojawiają się opinie, jak chociażby ta Deutsche Banku, że to dopiero początek długoterminowego kryzysu inflacyjnego. Jakie jest państwa zdanie?

KB: Na ten moment uważam, że to jednorazowy wyskok, ale z uwagą śledzę te dane. Dodam jednak, że widać pewną zmianę retoryki banków centralnych. Wcześniej mówiono, że podwyżki stóp to kwestia bardzo odległa, a teraz pojawiają się pewne sugestie, czy to zaostrzenie nie będzie konieczne wcześniej. Niektóre banki już to zrobiły, jak chociażby Bank Rosji. To może nie jest kluczowa instytucja, niemniej jest to już jakiś sygnał.

AM: Mamy w tej chwili do czynienia z niezaspokojonym popytem konsumenckim, który jest efektem ponad rocznych obostrzeń związanych z pandemią. Widać to wyraźnie m. in. po oblężeniu biur turystycznych. I myślę, że taki popyt może się utrzymywać do połowy 2022 r. Pamiętajmy, że w gospodarstwach domowych zakumulowano dużo oszczędności, co może ten popyt wzmagać. A jeśli on się utrzyma, to firmy zaczną zwiększać produkcję, co podniesie im koszty i również od tej strony inflacja będzie napędzana. Trudno dokładnie określić długość okresu przejściowego, o którym mówią ekonomiści, ale moim zdaniem spowolnienie inflacji nastąpi dopiero wtedy, gdy wygaśnie boom związany z otwieraniem gospodarek. Spodziewam się tego w drugim półroczu przyszłego roku.

WB: W Polsce na przestrzeni ostatnich 20 lat inflacja dochodziła maksymalnie do 5 proc. i wygasała, więc na razie mieścimy się jeszcze w historycznych normach. Ciekawszy jest przypadek USA. Tempo inflacji skoczyło tam bowiem do najwyższego poziomu od lata 2008 r. A chwilę później upadł bank Lehman Brothers. Myślę, że warto się w tym miejscu odwołać do cyklu pokoleniowego. Kryzys lat 30-tych miał charakter deflacyjny. Zgodnie z zasadą zmienności następny kryzys, lat 70-tycy, miał charakter inflacyjny. Z kolei kryzys sprzed dekady miał znów charakter deflacyjny, co skłania mnie ku temu, że najbliższy kryzys o pokoleniowej skali będzie miał charakter inflacyjny. Zauważmy, że w dobie drukowanego pieniądza globalny hegemon – USA – może łatwo sobie poradzić z kryzysem deflacyjnym, drukując dowolną ilość dolarów zasypujących „dziurę". A co Fed zrobi, jak dolar zacznie słabnąć a inflacje jeszcze przyspieszy? Fed może tylko zaostrzyć politykę. A jak to zrobić, to cały finansowy świat złoży się, jak domek z kart, bo jest niczym narkoman, uzależniony od monetarnego luzu. Co więcej – przez inflację płaca realna w USA spadła teraz do poziomu najniższego od lat 70-tych i kryzysu naftowego z 1980 r. Wtedy spowodowało to recesje, co skłania mnie do oczekiwań, że takowa pojawi się w przyszły roku.

Narkoman cały czas na haju funkcjonować nie może. Czy niektóre segmenty rynku nie wysyłają nam już sygnałów ostrzegawczych? Mowa m. in. o krachu bitcoina i wzroście złota.

WB: Bitcoin jest tym kanarkiem w kopalni. Szkopuł w tym, że on już leży martwy, a górnicy dalej imprezują. To wiąże się też z moim zaskoczeniem, o którym mówiłem na wstępie. Trzymając się jednak cykli, odwołam się jeszcze do decennial pattern. Mamy rok z jedyną na końcu. 10, 20 i 30 lat temu dochodziło do spadków, które kończyły się mniej więcej w październiku. Stąd zakładam, że za cztery miesiące dołek mamy niemal pewny. A skoro rynek nie chciał się schłodzić na wiosnę, to to jesienne schłodzenie będzie znacznie gorsze.

Przegrzany rynek akcji, wysokie CPI, niekorzystny układ cykli wieloletnich, słaby bitcoin... Czy rynkowy Titanic nie zaczyna tonąć, a my udajemy, że wszystko jest okej?

KB: Ja się czasem zastanawiam, czy w ogóle jeszcze coś z tej ekonomii rozumiem. Przybywa bowiem momentów, gdy rynki reagują zupełnie inaczej niż można się było spodziewać. Nauczyłem się już jednak pokory wobec rynków i wiem, że co by się nie działo to one zawsze mają rację.

Skoro rynki akcji niczego się nie boją, to WIG ma historyczny rekord zapewniony?

KB: Historyczny szczyt to silny opór, więc WIG może chwilę postać, zanim spróbuje go pokonać. Wiele zależeć będzie od banków, które zwyżkują i dotarły do lokalnych oporów. Sporą nadzieję pokładam w spółkach gamingowych, na CDR widać dużą ochotę na zwrot ku górze. Jeśli do tego dojdzie, to będzie to wspierać rynek. Szans upatrywał bym też w Allegro i spółkach spożywczych. Konkludując – myślę, że WIG podejmie próbą wybicia wyżej, przy czym napędzać będą go inne spółki niż dotychczas. Wyjście wyżej będzie sygnałem kontynuacji hossa, która w mojej opinii potrwa do lata 2022 r.

WB: W 2020 r. WIG zrobił takie „krzywe" podwójne dno, z którego zasięg wynosi 75 000 pkt. Co do czasu – szczyt w moim scenariuszu osiągamy w lipcu, a potem czeka nas trzy miesięczna korekta.

AM: Ujemne oprocentowanie lokat sprawiło, że klienci przesunęli kapitał w kierunku innych aktywów. Stąd od roku wzrost cen widoczny na rynkach akcji, złota, sztuki, a także napływy do funduszy. Najpierw były to uznawane za bezpieczniejsze fundusze obligacyjne, ale klienci coraz częściej wybierają akcyjne. Poza tym pamiętajmy, że w zeszłym roku biura maklerskie odnotowały bardzo duży napływ klientów. Jeśli te trendy się utrzymają, to myślę, że zobaczymy rekord na wykresie WIG.

Gdzie zatem ulokować teraz nadwyżki kapitałowe? Rotować sektorami w kierunku tych niedowartościowanych, jak IT i gaming? A może postawić na relatywnie słaby NewConnect?

WB: Co do sektorów – ponieważ jesteśmy w inflacyjnej fazie cyklu, to zakładam, że szanse na utrzymanie trendów do października mają spółki ukraińskie spółki rolne i polskie kopalnie węgla. Co do NewConnect – tam jest mała płynność, więc dystrybucja zaczyna się tam znacznie wcześniej niż na GPW. Dlatego to, że NCIndex od lata 2020 r. jest w trendzie spadkowym jest naturalnej. Pierwszy zakończył hossę i wszedł w cykliczną bessę.

AM: Myślę, że sposób lokowania kapitału zależeć powinien od preferowanego horyzontu czasowego. Wybór atrakcyjnych aktywów jest szeroki, od akcji po rynek sztuki. Znak zapytania postawiłabym natomiast przy rynku nieruchomości, bo uważam, że na nim ceny są wyśrubowane. Co do sektorów – myślę, że w szerszym horyzoncie wróci do łask segment związany z cyfryzacją, bowiem tego procesu nikt niż zatrzyma. Co do NewConnect, trzeba pamiętać, że to ryzykowny rynek o niskiej płynności.

KB: Do inwestycji alternatywnych dołączyłbym jeszcze whiskey i diamenty. Podpisuje się też pod tym, że wróci zainteresowanie spółkami gamingowami i tymi działającymi w obszarze internetowym. Co do liderów wśród sektorowych WIGów, myślę, że może dojść teraz do schłodzenia. Wciąż w długim terminie wierzę w fotowoltaikę. Apropo NewConnectu – on podlega takim modom. Teraz jej nie ma, ale myślę, że wróci, zwłaszcza, że jest tam sporo spółek reprezentujących perspektywiczne sektory. A zakładając, że WIG przebija szczyt wszech czasów, to może dobrym wyborem są akcje funduszy inwestycyjnych.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.