Okiem eksperta

Chiny przegrywają próbę sił z USA

Najniższa od 23 miesięcy wartość wrześniowego PMI dla polskiego przemysłu (50,5 pkt) i najniższa od pół roku dynamika produkcji – ale przy jednym dniu roboczym mniej niż rok wcześniej – przemysłu (+2,8 proc.) oraz w budownictwie (+16,5 proc.) sugerują, że obecny cykl w polskiej gospodarce minął swój szczyt i znajdujemy się już w fazie spowolnienia gospodarczego.

Wojciech Białek analityk finansowy

Foto: Archiwum

Na krótką metę nie powinno to mieć większego znaczenia dla krajowego rynku akcji, jako że WIG, będąc ponad 11 proc. niżej niż rok wcześniej, zachowuje się, jak gdyby dyskontował wyraźny spadek poziomu produkcji rok do roku w najbliższych miesiącach, co chyba jest przesadnym pesymizmem. Projekcja ścieżki rocznej dynamiki polskiej produkcji przemysłowej oparta na uśrednionym przebiegu pięciu poprzednich cykli (1999–2001, 2001–2005, 2005–2009, 2009–2012 i 2012–2016) sugeruje przyzwoity wynik w październiku, ale później nadejście systematycznego trendu spadkowego kulminującego w okolicach lutego 2020 r. łagodną recesją w przemyśle. Dwie ostatnie cykliczne bessy WIG-u kończyły się aż na sześć miesięcy przed dołkiem spowolnienia w przemyśle (koniec bessy styczeń 2016 – dołek rocznej dynamiki produkcji w lipcu 2016, dołek bessy w czerwcu 2012 – dołek w przemyśle w grudniu 2012), więc zakładając zgodność zachowania dynamiki produkcji z tą projekcją, można by oczekiwać dołka bessy WIG-u nawet już w sierpniu przyszłego roku.

Pasuje to do projekcji ścieżki WIG-u uzyskanej przez uśrednienie zachowania tego indeksu po ośmiu ostatnich szczytach cyklicznej hossy w ramach cyklu Kitchina (kwiecień 1991, marzec 1994, luty 1997, marzec 2000, kwiecień 2004, lipiec 2007, kwiecień 2011 oraz wrzesień 2014). To termin o dwa–sześć miesięcy późniejszy niż standardowe oszacowanie oparte na mechanicznym odliczeniu 40, 80 i 120 miesięcy (wielokrotności standardowej długości cyklu hossa–bessa) od dołków poprzednich rynków niedźwiedzia WIG-u (styczeń 2016, czerwiec 2012, luty 2009).

Ostatnie posunięcia władz USA – rozpoczętą wojnę handlową z Chinami i trwające zaostrzanie polityki pieniężnej w postaci podwyżek stóp i „ilościowego zaostrzania", które właśnie osiągnęło docelowe maksymalne tempo 600 mld USD rocznie – można interpretować jako ostatnią próbę zahamowania wzrostu potęgi Chin metodami pokojowymi.

Co prawda obserwacja zachowania chińskiej gospodarki nie sugeruje bliskości jakiegoś Chinagedonu (którego spodziewałem się w latach 2018–2019), ale z pewnością Chiny tę próbę sił na razie przegrywają. Pikujący indeks chińskiego odpowiednika rynku Nasdaq, czyli ChiNext, znalazł się na najniższym poziomie od prawie sześciu lat, a Shanghai Composite Inedex wyłamał się właśnie w dół poniżej dołka bessy z początku 2016 r.

W ostatnich tygodniach br. można wyobrazić sobie próbę podciągnięcia cen akcji w górę, ale struktura techniczna wykresów tych indeksów sugeruje, że taki ewentualny ruch byłby jedynie ruchem powrotnym do przełamanych wsparć i z początkiem 2019 r. trend spadkowy ulegnie wznowieniu. ¶


Wideo komentarz