Okiem eksperta

Na giełdzie zarabiamy, czy pomnażamy swoje oszczędności?

W języku potocznym często mówi się o zarabianiu na giełdzie. Czy jednak takie określenie nie jest mylące?

Łukasz Bugaj, CFA doradca inwestycyjny, UNIQA TFI

Można bowiem przez nie rozumieć, że giełda służy do zwielokrotnienia swojego majątku, i to najlepiej w krótkim czasie. Bardzo podobnie sprawa wygląda z hazardem, gdzie cel jest tylko jeden – sowity, szybki zarobek. Dlatego zwykło się porównywać giełdę z grami losowymi, ale jest to porównanie błędne, gdyż głównym celem obecności na rynku nie powinien być szybki zysk, ale chęć pomnożenia swoich oszczędności w długim czasie.

Taka mentalność niestety jest nam jeszcze obca, co wynikać może z burzliwej historii. Wydaje się jednak, że powoli dostrzec można jaskółki pozytywnych zmian. Dobrym obrazującym to przykładem jest rynek nieruchomości. Odwieczny konkurent giełdy w ostatnich latach zachęcał godziwym i „bezpiecznym" zyskiem. Pandemia nieco zweryfikowała takie podejście i tradycyjnie największego uderzenia doświadczył najbardziej rentowny segment związany z najmem krótkoterminowym. Zresztą podobnie jest na rynku kapitałowym, gdzie także najbardziej ryzykowne instrumenty charakteryzują się największymi wzrostami cen w dobrym okresie, ale analogicznie sporymi stratami w okresie gorszym.

Polacy do rynku nieruchomości się jednak nie zrazili, tylko w niektórych przypadkach zmienili do niego swoje podejście. Słychać bowiem o pojawieniu się klienta, którego intencją jest utrzymanie wartości pieniądza poprzez zakup nieruchomości. Oznacza to, że niekoniecznie będzie z niej czerpał bieżący dochód bądź dążył do szybkiej transakcji sprzedaży z zyskiem. Raczej ma nadzieję na dalszy wzrost wartości w dłuższym okresie. Liczyć się przy tym musi z systematycznymi kosztami związanymi z utrzymaniem swojego nowego zakupu. De facto więc jego inwestycja do czasu jej spieniężenia w przyszłości generować będzie dość przewidywalne obciążenie domowego budżetu.

Bardzo podobnie traktować się powinno swoją obecność na rynku kapitałowym. Powinien on służyć do systematycznego lokowania nadwyżek finansowych z nadzieją na ich pomnożenie w dłuższym okresie czasu. Liczyć się przy tym jednak trzeba z możliwością strat, podobnie jak nabywca nieruchomości świadomy jest kosztów jej utrzymania. W obu przypadkach wynik inwestycji pozostaje niepewny, gdyż przyszłość jest niepewna. Jeżeli jednak w naszym portfelu będziemy mieli kilka inwestycji, czyli np. różne akcje, fundusze, nieruchomości, obligacje, to ewentualne straty w jednych komponentach powinny być kompensowane zyskami z pozostałych. Ważne, aby sukces naszych inwestycji rozpatrywać w okresie wielu lat, a nawet dekad. ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.