Kryptowaluty

Włamanie na Twittera, wyłudzenie 12 bitcoinów i groźba 200 lat więzienia

We wtorek 17-latek z Florydy Graham Ivan Clark został oskarżony o jedno z największych włamań w historii tytułowego portalu. Młody haker nie przyznał się do winy.
Foto: Bloomberg

16 lipca po godzinie 22.00 naszego czasu na kontach twitterowych znanych osób i organizacji pojawiły się wpisy zachęcające do wysyłania bitcoinów na podany adres z obietnicą zwrotu dwa razy większej wartości w ciągu 30 min. – Everyone is asking me to give back, and now is the time. I am doubling all payments sent to my BTC address for the next 30 minutes. You send $1,000, I send you back $2000 – można było przeczytać na profilu Billa Gatesa, szefa Microsoftu. Podobne propozycje pojawiły się też na kontach m.in. Baracka Obamy, Elona Muska, Jeffa Bezosa, spółki Apple i giełdy Binance. Inwestorzy na tę pułapkę się nie nabrali, ale obserwujący na Twitterze już tak.

Twitter zhakowany

Przytoczony wpis pojawiał się na różnych profilach przez około dwie godziny. W tym czasie na wskazane adresy publiczne spłynęło łącznie 12 bitcoinów, wartych wówczas około 110 000 USD. Część osób uwierzyła więc, że faktycznie najbogatsi zaczęli masowo dzielić się swoimi majątkami, i wysłała środki na niezweryfikowane adresy kryptowalutowe. Mowa mniej więcej o 400 osobach. Co ciekawe – choć wpisy mogły sugerować, że oto znani biznesmeni zaczęli korzystać z kryptowalut (potencjalna informacja cenotwórcza), rynek tych ostatnich w ogóle nie zareagował. Notowania bitcoina były wówczas w spokojnym trendzie bocznym, a dzienna zmienność nie przekraczała +/- 1 proc.

Po kilku godzinach Twitter poinformował, że padł ofiarą ataku. – Wykryliśmy skoordynowany atak socjotechniczny, w wyniku którego nasi pracownicy udostępnili atakującym dostępy do naszych wewnętrznych systemów i narzędzi – napisano na koncie TwitterSupport. Ujmując sprawę wprost – ktoś podszył się pod pracownika i wyłudził ważne informacje. Najbardziej znany haker amerykański Kevin Mittnick podkreślał w swojej książce „Sztuka podstępu", że najsłabszym ogniwem organizacji zawsze jest człowiek. Choć trochę lat od napisania tej książki minęło, to jak widać, niewiele się w tym czasie w kwestiach bezpieczeństwa zmieniło. Chcesz złamać firmę, złam jej pracownika...

Pierwsze tropy organów ścigania sugerowały, że za atakiem z 16 lipca mógł stać PlugWalkJoe's, czyli Joseph James Connor, 21-letni Brytyjczyk studiujący w Hiszpanii. To haker znany m.in. z tego, że w zeszłym roku włamał się na konto współzałożyciela Twittera i przez kilkadziesiąt minut publikował tam wulgarne treści. Dziś już wiemy, że to nie Connor.

Za 12 bitcoinów

Tożsamość hakerów ujawniła tydzień temu prokuratura na Florydzie. Szefem całej operacji był 17-letni Graham Ivan Clark, mieszkaniec Tampy, świeżo upieczony absolwent Gaither High School. Prokuratura postawiła mu 30 zarzutów, w tym m.in. oszustwo komunikacyjne, nielegalne wykorzystanie danych osobowych i pranie pieniędzy. Suma potencjalnych wyroków daje mu 200 lat odsiadki, czyli grozi mu dożywocie. Kaucję ustalono na 725 tys. USD. Oskarżony nie przyznaje się do winy. Chociaż sprawa była badana przez FBI i Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, prokurator stanowy Hillsborough Andrew Warren powiedział, że jego biuro ściga Clarka w sądzie stanowym, ponieważ prawo Florydy zezwala na oskarżanie nieletnich jako dorosłych w przypadkach oszustw finansowych. – Oskarżony mieszka tutaj, w Tampie, popełnił przestępstwo tutaj i będzie tu ścigany – powiedział w piątek Warren. Co istotne – Clark nie działał sam. Mieli mu pomagać dwaj koledzy: 19-letni Mason Sheppard z Wielkiej Brytanii i 22-letni Nima Fazeli z Orlando na Florydzie.

W całej sprawie zastanawiające jest to, dlaczego ktoś o takich umiejętnościach przeprowadził oszustwa na tak „drobną" kwotę. Przy dostępie do takich kont społecznościowych można było przecież dokonać znacznie większej manipulacji. W 2013 r. ktoś włamał się na obserwowane przez 2 mln ludzi konto Associated Press i wypuścił nieprawdziwą informację o wybuchach w Białym Domu. Indeksy na Wall Street tąpnęły, a straty sięgnęły w dołku 136 mld USD. Dodam w tym miejscu, że Elona Muska obserwuje dziś 37,5 mln ludzi na Twitterze, a o tym, co dzieje się z kursem Tesli po niektórych jego ćwierknięciach, chyba wspominać już nie muszę...

Foto: GG Parkiet

Ktoś powie, że nastolatków nie stać na wyrafinowane manipulacje giełdowe. Być może. Ale jakoś trudno mi uwierzyć, że skoro ta trójka wie, jak złamać pracowników IT dużej korporacji internetowej, to że jednocześnie nie wie, jak „złamać giełdę" i na tym zarobić. Niewykluczone, że cała sprawa to tylko wierzchołek góry lodowej. – Prywatne wiadomości z kont VIP-ów, chociaż na razie nie wyciekły, to wiele wskazuje na to, że mogły zostać odczytane i pobrane przez atakujących. Być może o nie właśnie chodziło, a niezbyt udany bitcoinowy scam był tylko zasłoną dymną? – zastanawia się redakcja Niebezpiecznik.pl. Jeśli te sugestie się potwierdzą, to o całej sprawie z pewnością jeszcze usłyszymy.

Foto: GG Parkiet

Sygnał kupna wynikający z wybicia notowań bitcoina ze średnioterminowej konsolidacji pozostaje aktualny. Przez ostatni tydzień notowania dotarły w porywach do 12 100 USD, a więc znalazły się najwyżej od roku. Potem doszło do schłodzenia, ale korekta zatrzymała się w dużej odległości od wsparcia 10 000 USD. Na razie więc układ techniczny wygląda książkowo – silny ruch po wybiciu i fala korygująca. W środę i czwartek na rynku znów przewagę zyskiwał popyt, więc nie można wykluczyć próby pokonania 12 100 USD. Bykom sprzyja zawracająca w górę wstęga średnich kroczących z 50, 100 i 200 sesji. Z drugiej strony oscylatory RSI i MACD są cały czas wysoko, więc retest dolnej granicy konsolidacji nie byłby zaskoczeniem. PZ

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.