Inwestycje

#RynekWLiczbach: 10 najważniejszych wykresów miesiąca

Sobiesław Kozłowski, ekspert Noble Securities, był gościem Piotra Zająca w piątkowym Parkiet TV. Tematem odcinka była analiza międzyrynkowa.

Sobiesław Kozłowski, ekspert Noble Securities

Foto: parkiet.com

Zacznijmy od WIG. Do historycznego szczytu brakuje mu 2 proc. To niewiele. Czy rekord mamy jak w banku?

Wydaje mi się, że tak. Nie jestem natomiast pewien czy to kwestia dni czy miesięcy. Niemniej do końca roku jest spore prawdopodobieństwo, że nowy szczyt zobaczymy. To wynika m. in. z relatywnej siły MSCI Poland vs MSCI Emerging Markets. Inwestorzy globalni, po długiej przerwie, w końcu zaczęli patrzeć na GPW z optymizmem i to zdaje się być trwalsza, a nie chwilowa tendencja. Poza tym cykl koniunkturalny również sprzyja takim rynkom, jak nasz, co widać po zachowaniu WIG20, mWIG40 i sWIG80.

Rynek jest silny, a optymizmu nie brakuje. Widać to było w maju, gdy mimo statystycznego „obciążenia" WIG20 bardzo mocno wzrósł. Czy coś, np. koronawirus, może jeszcze zepsuć te nastroje?

W ostatnim roku nastrojowy rytm zależał w dużym stopniu od liczby stwierdzonych przypadków zachorowań. Teraz one spadają, ale prognozy ICM UW w najgorszym wariancie mówią, że na początku lipca liczba zakażeń dziennych może sięgnąć 15 tys. To może być więc okres „sprawdzam" i należy się z tym liczyć. Przy czym pamiętajmy, że nawet jeśli ten zły wariant się sprawdzi, w szpitalach nie powinno być dramatu. I to jest czynnik łagodzący to ryzyko.

Czy roli straszaka nie przejmie w takim razie inflacja? Majowe CPI w USA wyniosło +5 proc. r/r, a więc 0,3 pkt proc. powyżej prognoz. Jak długo banki centralne mogą uważać to za stan przejściowy?

Do niedawna też obawiałem się inflacji, zwłaszcza, gdy w górę szły rentowności obligacji skarbowych w USA, na Węgrzech czy w Polsce. W ostatnim czasie ten trend się jednak odwrócił, co sugeruje, że rynek podpisuje się pod narracją władz monetarnych. Inwestorzy ufają na ten moment bankom centralny, stąd czwartkowy rekord S&P500. Myślę, że w wakacje zostanie zweryfikowana teza o przejściowym wzroście cen i wówczas zobaczymy, czy jest czy nie ma się czego bać...

Niby nikt inflacji się nie boi, ale złoto wróciło do poziomu 1900 dol. za uncję. To sugeruje, że jednak niektórzy zabezpieczają się przed inflacją. Może to sygnał wyprzedzający?

Zwyżki złota raczej powiązałbym z tym, że na rynku jest dużo pieniądza, a inwestorzy dokonują co jakiś czas rotacji aktywów. Złoto zanotowało solidną korektę długoterminowego trendu wzrostowego. Zrobiło się taniej, więc inwestorzy zaczęli włączać kruszec do swoich portfeli.

Indeks strachu VIX jest teraz w cyklicznym dołku. Mamy więc fazę spokoju. Czy paradoksalnie ten spokój nie powinien być powodem do niepokoju?

Prawda jest taka, że relacja zysku do ryzyka jest najlepsza wtedy, gdy VIX jest na wysokich poziomach. Podchodząc więc do tematu kontrariańskio przyznam, że trochę się tego spokoju obawiam. Cisza poprzedza burzę. Trudno jednak powiedzieć, kiedy ta ostatnia miałaby nadejść i co miałoby ją zwiastować. Na ten moment nic takiego wyraźnie nie widać.

A może tym czymś jest bitcoin, który w maju spadł o 50 proc.? Wojciech Białek często zwraca uwagę, że kryptowaluty są swego rodzaju „kanarkiem w kopalni", który pierwszy zwiastuje katastrofę.

Spadki na bitcoinie sięgające 50 proc. mieszczą się na tym rynku w kategorii „korekta". Nie uważam więc, by bitcoin był wiarygodnym sygnalizatorem ewentualnego załamania na globalnych rynkach. To jest wciąż zbyt małe aktywo.

Skoro o hossę możemy być spokojni, to zastanówmy się, gdzie kapitał będzie teraz płynąć szerszym strumieniem. Tutaj podpowiedzi szukasz na wykresie dolara.

Od marca amerykańska waluta jest w fazie słabości. I dopóki kapitał będzie uciekał od dolara, to rynki wschodzące powinny zyskiwać. I choć ostatnio dolar się ustabilizował, to w szerszym horyzoncie wciąż pozostaje pod presją podaży. Ten scenariusz zmieni się, jeśli indeks DXY przebije 91 pkt.

Rynkowy spokój, brak poważnych ryzyk i sygnałów ostrzegawczych, a także słaby dolar, to zestaw, który sugeruje zwyżki na GPW. Jeśli kapitał będzie do nas płynął, to które sektory może zasilać?

Wydaje mi się, że wciąż ciekawie wyglądają banki. Wprawdzie saga frankowa trwa, ale czynnikiem zachęcającym mogą być dywidendy. Patrząc globalnie – wciąż dobrze wyglądają banki europejskie, co powinno nam sprzyjać. WIG-Banki ma 1,5 proc. do szczytu z początku 2020 r., więc jeśli on pokona swój szczyt, to myślę, że i WIG tego dokona.

Z długoterminowego trendu spadkowego podnosi się energetyka. Czy to może być drugi, kluczowy sektor tej hossy?

Tutaj jest oczywiście sporo wyzwań – Turów, spór z rządem czeskim. Z drugiej strony szansą może być wydzielenie aktywów węglowych, a w szerszym ujęciu czasowym proces dekarbonizacji. Zielona energia jest w modzie. Kapitał zwraca już uwagę na te kwestie, więc podłączenie się pod ten eko trend byłoby dla tego sektora czynnikiem wspierającym wzrost notowań. Patrząc przez pryzmat analizy technicznej warto zwrócić uwagę, że WIG-Energia wybija się właśnie górą z sześcioletniego trendu spadkowego. Myślę, że pokonanie poziomu 3041 pkt uwiarygodni ten sygnał.

Na koniec zapytam o CD Projekt. Zatrzymanie na 150 zł, potencjalne podwójne dno i wyjście nad średnią z 50 sesji. Czy to sygnały końca bessy?

W krótkim terminie o sentymencie przesądzą krótkie pozycje monitorowane przez KNF. Ich poziom zbliża się do historycznego maksimum, więc to może być jakiś punkt przesilenia. Co do długiego terminu – liderzy poprzedniej hossy rzadko bywają liderami kolejnej. Myślę, że dużo musi się jeszcze zmienić w CDR, by odzyskała swój wcześniejszy blask.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.