REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka - Kraj

Ceny prądu dobijają samorządy

Łódź się zbuntowała: od początku czerwca przestała płacić rachunki za prąd, a Skarbowi Państwa grozi pozwem za niedotrzymanie obietnic złożonych przez szefa rządu pod koniec ubiegłego roku.
Foto: Adobestock

– To beznadziejna sprawa. Łódź miałaby szansę coś ugrać, gdyby stanęły za nią wszystkie samorządy, a przynajmniej największe miasta – powątpiewa w rozmowie z „Parkietem" Eugeniusz Sobczak, ekspert ds. samorządu z Politechniki Warszawskiej.

Ale bunt w Łodzi to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Z naszych rozmów z samorządowcami wynika, że w urzędach miast zaczęło się wielkie liczenie: jeżeli sprawa rekompensat nadal będzie się przeciągać, kto da radę, ten zmieni system dostarczania energii. Najprościej będzie to zrobić małym gminom, których potrzeby ma szansę zaspokoić nawet nieduża farma fotowoltaiczna. Ale i w dużych jednostkach samorządu są możliwości zredukowania uzależnienia od państwowych koncernów.

– Dotychczas płaciliśmy 60 groszy za kWh, teraz płacimy 85 gr – mówi nam Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol, od miesiąca nowy szef Związku Gmin Wiejskich RP. – Gdy cena przebije 1,50 zł za kWh, co wcale nie jest wykluczone w ciągu kilku lat, to postawimy na szkołach fotowoltaikę i kupimy agregaty dieslowskie – i kropka. Warto to zrobić już przy cenie 1 zł za kWh. Możemy się odciąć, są w końcu granice szaleństwa – kwituje.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA