REKLAMA
REKLAMA

Firmy

Krzysztof Szułdrzyński: Na rynku brakuje profesjonalnych członków rad

#PROSTOzPARKIETU. Krzysztof Szułdrzyński: Inwestorzy powinni się dopominać o to, by spółki przestrzegały dobrych praktyk

Gościem programu #PROSTOzPARKIETU prowadzonego przez Andrzeja Steca był Krzysztof Szułdrzyński, partner zarządzający w dziale audytu i usług doradczych PwC Polska.

Foto: parkiet.com

Jak pan ocenia aktualny poziom zaufania do polskiego rynku kapitałowego?

Krzysztof Szułdrzyński: Wiele osób potraciło swoje pieniądze. Największy temat to GetBack, były też zawirowania wokół byłego przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Te czynniki nie zwiększają zaufania u osób, które chcą powierzyć rynkowi swoje oszczędności.

Mamy kryzys?

Jest na pewno kumulacja złych rzeczy. Warto się zastanowić, czy nie mamy jakiegoś systemowego problemu.

Kto powinien wysyłać sygnały wczesnego ostrzegania, że coś się dzieje złego w instytucjach finansowych albo spółce giełdowej?

Reagować powinny różne osoby, także wewnątrz spółki. W spółkach działają rady nadzorcze, spółki mają też mechanizmy takie jak audyt wewnętrzny – choć część spółek tych mechanizmów się pozbawia. Mamy audytora zewnętrznego, który powinien informować radę o wszelkich zaobserwowanych nieprawidłowościach.

Ze strony systemu rynku mamy giełdę, KNF, biura maklerskie, pośredników. Na nich też spada odpowiedzialność?

Oczywiście. Pojawiają się ostrzeżenia KNF, ale jest pytanie, czy odpowiednio szybko i czy inwestorzy korzystają z tych informacji. Jest szereg podmiotów, które mają ważną rolę do odegrania w informowaniu inwestorów. Część przypadków dotyczy missellingu, co jest wprowadzaniem inwestorów w błąd. Jest potrzeba edukacji inwestorów na rynku kapitałowym. Muszą wiedzieć, że wyjątkowo korzystna stopa zwrotu może oznaczać wyższe ryzyko.

Kilkanaście lat temu była moda na niezależnych członków rad nadzorczych. Teraz już chyba nie ma na nich dużego zapotrzebowania?

Ta moda była wywołana pojawieniem się wymogu ustawowego polegającego na konieczności powołania dwóch członków niezależnych. Poziom obecności członków niezależnych w naszych radach nie zmienia się diametralnie. Jest miejsce na to, żeby było ich więcej.

Często słyszę, gdy ktoś mówi, że dana spółka „jest spółką publiczną, ale prywatną", albo „spółką publiczną, ale Skarbu Państwa". To sugeruje potencjalne problemy z ochroną akcjonariuszy mniejszościowych. Tutaj kluczową rolę ma do odegrania niezależny członek rady, który najczęściej jest profesjonalistą.

Zaledwie 15 proc. członków rad nadzorczych zasiada w więcej niż jednej radzie. To oznacza, że dla większości osób jest to dodatek do ich wynagrodzenia, a nie zajmują się tym profesjonalnie.

Na naszym rynku jest miejsce na ład korporacyjny?

Wierzę, że jest. Problemy, które mamy, są dowodem, że potrzebujemy tego ładu. Potrzebujemy mechanizmów, które powinny pomóc ograniczać złe zjawiska. Np. gdy niezależny członek rady nadzorczej widzi coś złego, głosuje często wbrew większości. Na rynku brytyjskim jest oczekiwanie, że niezależnych członków będzie 33 proc., albo nawet 50 proc. w radach spółek.

Ład korporacyjny w naszym otoczeniu zamyka się w kodeksie dobrych praktyk, który promuje giełda?

Ład to system zachowań, które zapewniają, że wszystkie organy działają w najlepszym interesie wszystkich interesariuszy danego podmiotu. W to wchodzą też twarde przepisy. Rynek próbuje się sam regulować, ale czasami mu się to nie udaje. Ustawodawca coraz więcej elementów przenosi do twardych przepisów.

Wciąż za mało na naszym rynku się robi, aby dobre praktyki były znane, aby inwestorzy mieli dobry dostęp do informacji, jak spółki je przestrzegają. Przykładem jest regulator brytyjski, który zajmuje się utrzymaniem dobrych praktyk i ich weryfikacją. Raportuje to rynkowi, dzieląc się informacją, z czym spółki mają najwięcej problemów. Na podstawie analiz podejmowane są decyzje, czy część dobrych praktyk trzeba zmienić albo wspomóc emitentów.

Reprezentuje pan Forum Rad Nadzorczych. Jak działacie?

Ponad dziesięć lat temu założyliśmy to forum, które służy popularyzacji roli członków rad nadzorczych, ich edukacji i tworzy platformę do wymiany informacji. Wierzymy, że potrzebujemy na naszym rynku większej liczby profesjonalnych członków rad, którzy będą mieli niezależność opinii i będą działać na rzecz inwestorów.

Warto czasem popatrzeć, kto zasiada w radzie nadzorczej, jakie ma kompetencje i doświadczenie.

Niedawno przedstawiciele regulatora postraszyli, że przedstawiciele rad nadzorczych nie są już tylko od picia kawy i za uchybienia będą kary. Z drugiej strony zaczynają rosnąć ich wynagrodzenia. Ryzyko bycia członkiem rady nadzorczej jest coraz wyższe?

Są rady, które nie piją tylko kawy. Odpowiedzialność już od jakiegoś czasu istotnie wzrosła. Mamy wiele regulacji, które nakładają poważne kary finansowe na członków rad. Część z nich się zastanawia, czy ryzyko związane z zasiadaniem w radzie jest warte tych pieniędzy.

Mediana wynagrodzeń członka rady w trzech głównych indeksach to niespełna 7 tys. zł miesięcznie. Schodząc w dół indeksów, przechodzimy na poziomy 3–4 tys. zł. A odpowiedzialność jest taka sama. Czy na pewno jest to poziom, który pozwoli przyciągnąć wysokiej klasy specjalistów?

Co zrobić, żeby zwiększyć zaufanie na polskim rynku kapitałowym?

Widzę w tym rolę giełdy, regulatora i samych inwestorów. Bardzo pomoże, jeżeli będziemy popularyzować informacje, jak spółki przestrzegają dobrych praktyk. To może robić giełda i regulator. Można wprowadzić jakieś rankingi, nagrody dla najlepszych spółek. To jest o tyle trudny temat, że trzeba informacje zweryfikować. Spółka GetBack deklarowała przestrzeganie prawie wszystkich dobrych praktyk.

Potrzebna jest duża akcja uświadamiająca inwestorów o tym, jaką rolę w ich spółce może pełnić nie tylko dobra rada nadzorcza, ale też komitet audytu. Inwestorzy powinni zadawać pytania, dopominać się o to, żeby spółki realizowały dobre praktyki. W tych zapisach jest wszystko. To może pomóc ograniczyć ryzyko w spółce i zbudować zaufanie, którego potrzebują inwestorzy.

Niebawem w życie wchodzą PPK, a OFE przekształcą się w IKE. To szansa dla rynku kapitałowego?

Dopływ nowych środków na rynek bardzo się przyda. Liczę, że podmioty zarządzające środkami wezmą sobie do serca kwestie konieczności poprawy zaufania do rynku.

Notował Grzegorz Balawender

der

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA