REKLAMA
REKLAMA

Crowdfunding

Patent dla crowdfundingu: drugi obieg, wyższe limity, jasne przepisy

Już nieznaczne nawet podwyższenie limitu zbiórek do miliona euro spowodowało ogromny wzrost zainteresowania drobnych inwestorów. Crowdfuding udziałowy to sposób na inwestycję w małe, ale odważne pomysły.
Adobestock

Crowdfunding udziałowy przebija się do świadomości inwestorów, drobnych inwestorów, emitentów szukających środków na rozwój swojego biznesu, a wreszcie także regulatorów. Rynek rozwija się na razie dynamicznie, korzysta z podniesienia limitu zbiórek do miliona euro, a także względnej jeszcze nieformalności. Wyzwaniem jest licencja maklerska, wyjście z inwestycji i kierunek przyszłych zmian. Dlatego zapytaliśmy ekspertów o wskazanie głównych przeszkód dla rozwoju tego nowoczesnego instrumentu finansowego, godnego dzisiejszej epoki, w której ekonomia współdzielenia dopiero rozwija swój potencjał.

Wąskie gardło licencji i drugiego obiegu

Zacznijmy od podstawowej znanej trudności. Gdy napisaliśmy o tym, że szefowie platform żyją w stresie, odezwały się nieformalne głosy z ich strony, że tak absolutnie nie jest, stan prawny jest jasny, a oni nie mają powodów do niepokoju.

Jednak jeśli chodzi o licencję maklerską, wciąż trudno się dopatrzyć kolejki petentów przed KNF. Platformy zapytane o to, dlaczego nie ubiegają się o licencję, odpowiadają, że nie potrzebują. Może chodzi o zasadę, że gentlemani o pieniądzach nie rozmawiają. Sam koszt ubiegania się jest faktycznie relatywnie niewysoki, łączna wartość opłat za licencję nie może przekroczyć 4,5 tys. euro, za to już prowadzenie domu maklerskiego łączy się z obowiązkiem posiadania kapitału zakładowego – i tu, jak informuje KNF, jeśli platforma crowdfundingowa chce prowadzić działalność, posiadając licencję na działalność maklerską, minimalny wymóg to równowartość 50 tys. euro, w czym mieści się czysta licencja na oferowanie instrumentów finansowych, przyjmowanie i przekazywanie zleceń. Chęć przechowywania środków, np. zbieranie ich na własny rachunek, podwyższa wymóg do 125 tys. euro. Dlatego platformy tak podkreślają dziś, że licencji nie potrzebują, i z takim entuzjazmem spotkał się pomysł platformy FoundedByMe, żeby poprosić Komisję o oficjalną zgodę na działalność – oczywiście w określonych granicach – bez licencji maklerskiej.

Zdaniem Ludwika Sobolewskiego, b. prezesa warszawskiej giełdy, ustawowa definicja oferowania (z której wynika obowiązek ubiegania się o licencję – red.) jest nadmiernie restrykcyjna. – Według polskiej definicji nawet działalność agencji zajmujących się PR czy relacjami inwestorskimi może niestety podpadać pod jej treść – zauważa ekspert. Tłumaczy, że regulator przystał na tak szeroki zakres definicji z powodu złych doświadczeń rynku kapitałowego, ale to rozwiązanie „wylało dziecko z kąpielą". Jego zdaniem zmiana takiego podejścia byłaby uzasadniona zwłaszcza w przypadku ofert pozagiełdowych, gdzie organom unijnym chodziło o ułatwienie w dostępie do kapitału publicznego przez małe firmy. – Zastrzegam, że nie mam na myśli radykalnego poluzowania, ale usunięcie pewnych niuansów obecnej regulacji – mówi Sobolewski.

Według eksperta konieczne jest też wprowadzenie dematerializacji akcji spółek niepublicznych. Skutki tej zmiany obejmą finansowanie pozagiełdowe w postaci ofert publicznych. – Jestem przekonany, że otworzy to drogę do opracowania sposobów dokonywania obrotu akcjami proponowanymi wcześniej w takich ofertach, czyli substytutu płynności – mówi Sobolewski. Taki krok podniesie atrakcyjność tego rodzaju finansowania na rynku pierwotnym, w konsekwencji więc zdynamizuje działalność platform.

Warto dodać, że opracowaniem drugiego obiegu zajmuje się dziś sama GPW. Start platformy Private Market planowany jest na I kwartał 2020 r. Projekt będzie oparty na dwóch modułach – pierwszy pozwoli na prowadzenie startupom kampanii crowdfudingowych i emisji akcji do wyselekcjonowanej grupy inwestorów, a drugi umożliwi właśnie obrót wtórny tymi akcjami.

Pytanie o tłum inwestorów

Gdy spółka określa wysoką wartość minimalnej wpłaty inwestora na akcje czy udziały, liczba potencjalnych inwestorów może być niska, za to ich wkłady – wysokie. – W razie podejmowania akcji regulacyjnych sensowne byłoby pamiętać o tym zróżnicowaniu, by dostosować do niego nowe regulacje – mówi Sobolewski i zastrzega przy tym, że z inwestorami angażującymi większe kapitały łączy się domniemanie ich wysokiej świadomości, a zatem ochrona regulacyjna może być słabsza.

W Polsce limit zbiórek jest osiem razy niższy niż na Zachodzie, to 1 mln euro. Zdaniem Sobolewskiego dopiero osiem milionów to dobitny przykład na realną implementację programu Capital Market Union w UE. – Nie sądzę, by podwyższenie limitu ofert publicznych do 2 mln euro stanowiło jakiekolwiek zagrożenie dla bezpieczeństwa obrotu, a oznaczałoby znaczące poprawienie możliwości pozyskiwania kapitału przez dobre firmy z sektora MŚP i nierzadko zredukowanie ryzyka inwestycyjnego dla inwestorów – mówi Sobolewski.

Podwyższenie limitu do 2–4 mln euro postuluje także Jarosław Grzywiński, prezes Instytutu Rynków Kapitałowych i Finansów. Był to jeden z postulatów zgłoszonych jako uwagi do projektu strategii rynków kapitałowych do Ministerstwa Finansów. – Dokonaliśmy identyfikacji, wspólnie z przedstawicielami rynku kapitałowego i ośrodkami naukowymi, 12 obszarów rozwoju rynku crowdfundingu w Polsce – mówi Jarosław Grzywiński.

Instytut wskazał potrzebę powołania rzecznika praw inwestora rynku kapitałowego, wprowadzenia zachęt podatkowych dla inwestorów takich emisji, a także wspomnianej wyżej dematerializacji akcji. Przydałby się także e-voting jako element uproszczenia procesów podejmowania decyzji korporacyjnych w spółkach akcyjnych. Wnosili także o standaryzację prac – dokumentacji emisji w ramach equity crowdfundingu, wycen spółek planujących takie emisje, transparentnych regulacji, a także rozwoju emisji transgranicznych.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

© Licencja na publikację

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA