REKLAMA
REKLAMA

Banki

Orzeczenie TSUE rozczarowujące dla frankowiczów?

Z analizy frankowego orzeczenia Trybunału Sprawliedliwości Unii Europejskiej wynika, że klientom łatwiej będzie unieważnić umowę niż przewalutować na złotowe ze stawką LIBOR.
Foto: Adobestock

Zaskakująco spokojna reakcja notowań frankowych banków może sugerować, że rynek liczy na bardziej pozytywny dla sektora scenariusz, niż wydaje się na pierwszy rzut oka po wyroku TSUE.

Łatwiej o unieważnienie?

Dzisiaj rano Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w polskiej sprawie frankowej państwa Dziubak. Zgodnie z oczekiwaniami i opinią rzecznika z maja tego roku orzekł korzystnie dla frankowiczów. Stwierdził, że w przypadku kredytów indeksowanych do walut niedozwolone klauzule nie mogą być zastępowane ogólnymi przepisami prawa cywilnego. Oznacza to, że trzeba je usunąć z umowy i nie mogą być zastępowane na przykład średnim kursem NBP lub jakimś innym rozwiązaniem. Z wyroku wynika, że prawo UE nie stoi na przeszkodzie w unieważnieniu umów dotyczących kredytów we frankach.

Jednak sąd nie wskazał  czy może istnieć kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR CHF, na co bardzo liczyli frankowicze, którzy nie chcieli oddawać kredytu. Mieliby dzięki temu przewalutowany po kursie zaciągnięcia kredyt w złotych ale z ujemnym oprocentowaniem. Zatem prawdopodobnie decyzja w tym zakresie będzie należeć do polskich sądów (jednak już zdarzały się pojedyncze wyroki o konwersji na złote ze stawką LIBOR CHF). Inną opcją jest stwierdzenie nieważności umowy. Sąd ma decydować o tym biorąc pod uwagę preferencje klienta.

- Na pierwszy rzut oka wydaje się że zmalało najmocniej akcentowane dotychczas w mediach i komentarzach, ryzyko interpretacji, że skutkiem usunięcia klauzuli indeksacyjnej z umowy jest zmiana kredytu w kredyt złotowy oprocentowany według stopy właściwej, czyli LIBOR CHF -  mówi adwokat Małgorzata Chruściak z kancelarii EY Law. Jej zdaniem orzeczenie TSUE może zwiększyć ryzyko uznania umowy za nieważną na skutek uznania klauzuli indeksacyjnej za abuzywną. - TSUE podkreśla bowiem, że zgodnie ze stanowiskiem sądu krajowego, po zwykłym usunięciu klauzul dotyczących różnic kursów walutowych, charakter i główny przedmiot umowy wydaje się ulec zmianie w następstwie zrezygnowania z indeksacji kredytu do CHF połączonego z dalszym stosowaniem stopy procentowej właściwej dla kredytów CHF. Stwierdza także, że skoro taka zmiana wydaje się niemożliwa w prawie polskim, dyrektywa nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu spornej umowy przez polski sąd – dodaje Chruściak.

Mniej chętnych do sądów?

- TSUE ostrożnie stwierdził, że występowanie kredytu w złotym oprocentowanym na podstawie stawki LIBOR może nie być akceptowane przez polskie prawo. Taki kredyt zatem mógłby być tylko unieważniony – mówi w rozmowie z Bloombergiem Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląski. Anulowanie umowy oznacza, że klient i bank muszą się wzajemnie rozliczyć – klient musi zwrócić otrzymaną kwotę kredytu, bank zaś wpłacone przez klienta raty (poza tym bank może zażądać opłaty za korzystanie z kapitału przez lata obowiązywania umowy).

Problem w tym, że wielu klientów może nie mieć wystarczająco dużo gotówki, aby oddać tę kwotę, co zdaniem Beneckiego może ograniczać potencjalną liczbę nowych spraw sądowych i to może pozytywnie wpływać dziś na notowania banków i złotego. Z drugiej jednak strony frankowicze mogą podnosić argument przedawnienia roszczeń banków dotyczących zwrotu kwoty kredytu przez klienta, poza tym być może będą mogli choćby częściowo „refinansować" ten kredyt w innym banku.

Co z kredytami denominowanymi?

Dzisiejsze orzeczenie TSUE dotyczy kredytu indeksowanego do CHF. Spośród 459 tys. umów hipotek frankowych około 55 proc. (a zdaniem niektórych szacunków nawet blisko 70 proc.) dotyczy właśnie indeksowanych. Pozostałe to tzw. denominowane. Tu dzisiejszy wyrok TSUE nie wniósł nic nowego. - Otwartym więc pozostaje pytanie, czy – a jeśli tak – to w jakim zakresie może mieć ono zastosowanie do kredytu denominowanego w CHF. Patrząc na dotychczasowe, często sprzeczne orzeczenia polskich sądów powszechnych, a także brak jednolitej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego, wciąż jeszcze pozostaje ogromnie dużo wątpliwości prawnych, które powinny znaleźć rozstrzygnięcie w orzeczeniu Sądu Najwyższego wydanym w rozszerzonym a nawet pełnym składzie - dodaje Chruściak z EY Legal. 

Opinie

Andrzej Reterski, wiceprezes Availo Sp. z o.o.:


Wyrok TSUE nie przesądza o natychmiastowej wypłacie przez banki ogromnych sum pieniędzy frankowiczom. Konieczne są kolejne procesy w poszczególnych sprawach. Łatwo i szybko zostaną zapewne przeprocesowane sprawy tożsame ze sprawą państwa Dziubak ale nie ma pewności, ile będzie takich przypadków. Niestety, dla sektora bankowego ten wyrok pokazuje jednoznaczny trend w Europie co do kierunku rozwiązywania tego typu sporów. Nie jest to tendencja korzystna dla sektora, który od dawna podlega „biczowaniu”. Oczywiście niechęć każdego społeczeństwa do oddawania długów została już wiele wieków temu zaobserwowana przez polityków. Wykorzystywano ją w różny sposób. Dawniej popularne były pogromy Żydów w Europie, którzy najczęściej trudnili się pożyczaniem pieniędzy „na procent". Obecnie jest i tak dużo lepiej, bankowcy nie muszą narażać życia… Niemniej wydaje się, iż powoli nasza wspólnota europejska zmierza w kierunku starej doktryny mojej babci, mówiącej: „dobry zwyczaj, nie pożyczaj”. Nie wiem tylko, jak wpłynie to na gospodarkę, gdy zaczną się do niej stosować banki.

Mateusz Wojtyra – Prezes ePortfel24:

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że prawo UE nie stoi na przeszkodzie w unieważnieniu umów dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich. Tym samym TSUE stanął po stronie frankowiczów.
Wyrok ten pozwala osobom posiadającym kredyt we frankach szwajcarskich domagać się zmian w umowach niekorzystnych dla nich. Bardzo dużo będzie zależało teraz od tego, jaka będzie linia orzecznicza naszych sądów.
Pamiętajmy, że każdy klient obecnie będzie musiał samodzielnie wystąpić do sądu i walczyć o korzystne dla siebie zmiany – beneficjentami tego wyroku będą kancelarie prawnicze, specjalizujące się w tej tematyce.
Klienci będą mogli walczyć o zmianę w umowie w dwóch obszarach tj. usunięcia z umowy postanowień uzależniających wysokość raty od tabel kursowych, lub aby umowa obowiązywała w złotych ze stawką LIBOR  – zmiany te nie będą miały znaczenia dla jej dalszego obowiązywania.
Straty, jakie poniosą banki, szacowane są od 15 do kilkudziesięciu miliardów złotych, ale jak wiemy banki już zwiększają rezerwy na sprawy sądowe. Kluczowe będzie, jak do ich sytuacji odniosą się audytorzy. Oczywiście nie stracą płynności, jednak gdyby sprawdził się najczarniejszy scenariusz, kilka z nich wymagałoby dokapitalizowania. Mogłoby to wpłynąć na ograniczenie ich akcji kredytowej.
Zapewne emocje wezmą górę,  jednak w długofalowej perspektywie nie zakłóci to działania systemu bankowego.
Z pewnością będziemy  świadkami fali pozwów, wpływających do polskich sądów przeciwko bankom. Jednocześnie nie przewiduję, że będzie to zmasowany atak na sektor bankowy a  proces, który rozłoży się w czasie na długie lata. Musimy pamiętać, że każdy klient będzie musiał wystąpić do sądu indywidualnie, co może spowodować  długi czas oczekiwania na procedowanie.  Wyroki zapewne będą przychylne frankowiczom. Do tej pory jedynie 1 na 10 pozwów rozpatrywany był na ich korzyść.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA