REKLAMA
REKLAMA

Banki

Zły bank z Deutsche Banku

Pogrążony w kłopotach niemiecki gigant finansowy zamierza wydzielić aktywa bankowości inwestycyjnej do „złego banku”.
Foto: Bloomberg

Deutsche Bank rozważa utworzenie „złego banku", który mógłby mieć 50 mld euro (ponad 200 mld zł) aktywów ważonych ryzykiem (czyli aktywów skorygowanych o stopień ryzyka, w całym polskim sektorze bankowym są warte prawie 1,1 bln zł). O takiej możliwości donosi „Financial Times" powołując się na swoich informatorów.

Plan ma być częścią restrukturyzacji banku prowadzonej przez prezesa Christiana Sewinga, która ma polegać na gruntownej naprawie bankowości inwestycyjnej i tradingu. Ta część biznesu Deutsche Banku, znajdująca się poza Europą, miałaby zostać bardzo mocno ograniczona lub nawet zamknięta – donosi „FT". Niemiecki gigant ma z drugiej strony skupić się na bankowości transakcyjnej i wealth managment. „Zły bank", który określany jest wewnętrznie jako „jednostka aktywów niepodstawowych", ma obejmować głównie długoterminowe instrumenty pochodne.

W oświadczeniu przesłanym „FT" niemiecki bank podał, że pracuje nad sposobem przyśpieszenia swojej transformacji, aby poprawić powtarzalną zyskowność. „Poinformujemy akcjonariuszy o wszelkich działaniach, gdy będzie to konieczne" – dodano.

Notowania Deutsche Banku osuwają się od wielu lat. Przez pięć lat kurs spadł o blisko 80 proc., do 6 euro. Tylko w tym roku obniżył się o 16 proc. To instytucja mająca najniższy wskaźnik ceny do wartości księgowej (zaledwie 0,18) z grona 37 kredytodawców zaliczanych do indeksu Bloomberg Europe 500 Banks. To pokazuje, że inwestorzy nie wierzą w odbudowę zyskowności lub obawiają się dalszych strat i opisów bijących w kapitały. Niedawno wycena Deutsche Banku, niegdyś sięgająca 70 mld euro, zrównała się z kapitalizacją PKO BP, największego banku w Polsce (ok. 13 mld euro). Deutsche Bank musi określić swoją strategię po tym jak na początku maja fiaskiem zakończyły się trwające ponad miesiąc rozmowy w sprawie fuzji z Commerzbankiem. Sewing argumentował dążenie do połączenie „błędnym kołem" spadających przychodów, trudnością w cięciu kosztów operacyjnych i wzrostem kosztów finansowania. Teraz inwestorzy zastanawiają się czy niemiecki gigant będzie próbował poradzić sobie sam.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA