– Mamy jeszcze cztery lata, aby zdecydować, jak zwiększyć free-float. Nie chcę przesądzać, jaką formę transakcji wybierzemy z naszym akcjonariuszem, aby osiągnąć wymagany przez KNF wskaźnik akcji w wolnym obrocie – mówi Przemysław Gdański, prezes BNP Paribas Banku Polska.
Cel: poprawić rentowność
Do końca 2023 r. ten szósty co do wielkości aktywów gracz w Polsce musi zwiększyć free-float do co najmniej 25 proc. z 11,2 proc. obecnie. – Teraz koncentrujemy się na sprawnym przeprowadzeniu połączenia, osiągnięciu efektów synergii, dalszym wzroście biznesowym i poprawie wyników – dodaje.
Zdaniem analityków przed bankiem dużo pracy w tym zakresie. – Ale wydaje się, że przedstawione efekty synergii, głównie kosztowe, mogą zostać zrealizowane i po latach rentowność banku wreszcie wzrośnie. Przedstawiony w strategii cel minimum 10 proc. ROE w 2021 r. wydaje się ambitnym celem, ale nie przesadnie – mówi Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities.
W 2018 r. ROE wyniosło 4,8 proc., a po oczyszczeniu ze zdarzeń jednorazowych 6,5 proc. (średnie ROE sektora bankowego w 2018 r. to 7,1 proc., najlepsi osiągają 10–12,5 proc.). Zakładając, że kapitały własne BNP Paribas nie zmienią się, to przy 10-proc. ROE zarobiłby w 2021 r. około 1 mld zł netto. Ze średniej prognoz Bloomberga wynika, że rok wcześniej, w 2020 r., zysk wyniesie blisko 800 mln zł. W bieżącym roku będzie jednak znacznie niższy, prognozowane jest 370 mln zł (podobny wynik jak w 2018 r.), ze względu na koszty fuzji z Raiffeisen Polbankiem.
Zdaniem Marcina Materny, dyrektora działu analiz Millennium DM, polsko-francuski bank czeka restrukturyzacja po połączeniach. – Coś w tym jest, że tak duży bank, nawet przed przejęciem Raiffeisen Polbanku, był tak słabo rentowny. Problemem są dużo niższe przychody w stosunku do ponoszonych kosztów, więc pewnie jest to wina oferty czy niskich marż w przeszłości – mówi Materna.