REKLAMA
REKLAMA

Analizy

#TydzieńNaRynkach: Niepewność nie sprzyja bykom

Mimo nieco nerwowej atmosfery na warszawskim parkiecie mieliśmy do czynienia z kontynuacją pozytywnej dla posiadaczy akcji tendencji. Nie uczestniczył w niej mWIG40.

Do wyjaśnienia sytuacji na Wall Street nie przyczyniła się publikacja protokołu z poprzedniego posiedzenia Fedu, którym kieruje Jerome Powell. Wynika z niego, że część przedstawicieli komitetu otwartego rynku (FOMC) nie wyklucza obniżki stóp, a część mogłaby być skłonna do ich podwyższenia.

Foto: Bloomberg

Do przedłużającej się niepewności dotyczącej porozumienia między Chinami a USA oraz związanej z wychodzeniem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej dochodzą kolejne czynniki, jak zróżnicowanie poglądów w gronie Fedu czy oczekiwanie na wyniki amerykańskich spółek.

Cierpliwość ma granice

Unia Europejska po raz kolejny wykazała anielską cierpliwość, przedłużając do końca października termin opuszczenia Wspólnoty przez Wielką Brytanię, trochę nie mając wyjścia, a może licząc po cichu, że ostatecznie do brexitu nie dojdzie. O ile w przypadku polityków czekanie niewiele kosztuje, o tyle dla przedsiębiorców, a więc i gospodarki, koszty mogą być całkiem spore. Przedłużanie okresu niepewności nie sprzyja podejmowaniu decyzji biznesowych. Tym bardziej że na to nakłada się wiele innych niewiadomych, jak choćby kwestia perspektyw globalnej gospodarki czy losów porozumienia między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Choć wiadomo, że gospodarka światowa spowalnia, to jednak zagadką jest skala i czas trwania tego procesu, a to także przecież bardzo istotne przesłanki decyzyjne. Do wyjaśnienia sytuacji nie przyczyniła się też publikacja protokołu z poprzedniego posiedzenia Fedu. Wynika z niego, że część przedstawicieli komitetu otwartego rynku nie wyklucza obniżki stóp procentowych, a część mogłaby być skłonna do ich podwyższenia. Na tę pierwszą opcję wciąż naciska prezydencka administracja. Nic więc dziwnego, że w tych warunkach także inwestorzy mają kłopot z podejmowaniem bardziej stanowczych decyzji rynkowych. Na Wall Street dochodzi jeszcze oczekiwanie na rozpoczynający się sezon publikacji wyników finansowych. S&P 500 w trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zniżkował o 0,2 proc., nie mając odwagi ponowić ataku na 2900 punktów. Dow Jones stracił 1,1 proc., sygnalizując gotowość wejścia w fazę korekty. Na naszym kontynencie niewielki, sięgający 0,6 proc., spadek zanotował wskaźnik we Frankfurcie, oddalając się od niedawno pokonanego poziomu 12 tys. punktów. O 0,8 proc. w dół poszedł indeks rynków wschodzących. ETF na MSCI Emerging Markets zdołał się jednak utrzymać powyżej 44 punktów. Korekta zawitała na parkiet chiński. Shanghai Composite zniżkował do czwartku o 1,7 proc., powracając poniżej 3200 punktów. W ostatnich tygodniach tej skali korekty widzieliśmy już dwukrotnie i za każdym razem nie oznaczały one zakończenia trwającego od początku roku rajdu indeksu, zyskującego już w tym czasie prawie 30 proc.

Zadyszka średnich spółek

Mimo nieco nerwowej atmosfery na warszawskim parkiecie mieliśmy do czynienia z kontynuacją pozytywnej dla posiadaczy akcji tendencji. Nie uczestniczył w niej jedynie wskaźnik średnich spółek, który zaliczył niewielki spadek. WIG20 zaczął miniony tydzień od obrony przed groźnie wyglądającym spadkiem w okolice 2350 punktów. Szła ona całkiem dobrze aż do czwartku, gdy ponownie zaatakowały niedźwiedzie, nie dopuszczając do kolejnego testowania poziomu 2400 punktów. W skali pierwszych czterech sesji wskaźnik blue chips zyskał jednak 1 proc., a na jego wykresie zaczyna się rysować średnioterminowy trend boczny. Od początku roku WIG20 porusza się między 2300 a 2400 punktów, a skoro nie udaje się wyjść poza górne ograniczenie tego przedziału, można się spodziewać ruchu w kierunku dolnej bariery, choć wiele będzie zależało od nastrojów w otoczeniu. Rodzime czynniki zdają się mieć mniejsze znaczenie. Rynku nie rozruszała informacja o rozważanym wariancie przekazania wszystkich aktywów OFE na konta ich uczestników, a innych pozytywnych wieści raczej nie ma.

Kolejny raz największym obciążeniem dla WIG20 okazały się spółki energetyczne. Akcje Tauronu poszły do czwartku w dół o niemal 6 proc., do poziomu 1,78 zł, najniższego od października ubiegłego roku. Jeszcze w lutym wyceniane były na 2,43 zł, obecnie są zaś 27 proc. niżej, a uzasadnieniem tego zjazdu są kiepskie wyniki finansowe. Niewiele lepiej prezentują się papiery PGE, taniejące o 3 proc., lądując najniżej od września 2018 r., na poziom o jedną czwartą niższy niż w lutym obecnego roku. Podaż coraz bardziej aktywnie poczyna sobie z papierami Orange. Druga próba zepchnięcia kursu poniżej 5,2 zł okazała się udana. Tygodniowy spadek sięgnął niemal 3,2 proc., a na bliskim horyzoncie pojawił się poziom 5 zł. Trwająca od początku lutego do marca konsolidacja kończy się więc niepomyślnie dla posiadaczy akcji operatora. Mimo niewielkiego spadku notowań w ostatnich dniach w odmiennych nastrojach są akcjonariusze Playa. Walory tej spółki konsolidują się w okolicy 24 zł, czyli poziomu najwyższego od lipca ubiegłego roku. Do ceny z debiutu sprzed niespełna dwóch lat wciąż jeszcze co prawda daleko, ale od dołka z listopada ubiegłego roku papiery podrożały o 60 proc. Wśród największych firm pozytywnie wyróżniały się znów akcje CD Projekt, zwyżkujące do czwartku o 4,6 proc. Po niedawnych silnych zwyżkach sporym wahaniom ulegały w ostatnich dniach walory naszych największych firm odzieżowych. Publikację wyników finansowych za ubiegły rok posiadacze akcji LPP skwitowali w czwartek niemal 3-proc. przeceną. Z kolei papiery CCC w ciągu czterech sesji poszły w górę o ponad 5 proc., notując kolejny, ósmy już z rzędu, zwyżkowy tydzień. Nieźle radziły sobie papiery Santandera i mBanku, zwyżkujące po ponad 2 proc, znacznie słabiej zaś zachowywały się akcje Pekao (wzrost o 0,5 proc.) i PKO BP (symboliczny spadek).

Niedawny atak na marcowy szczyt wyczerpał najwyraźniej siły byków na rynku średnich spółek. mWIG40 w skali pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zniżkował o 0,3 proc. To niewiele, ale trochę psuje obraz, tym bardziej że pierwszy tydzień kwietnia także kończył się spadkami, choć jego ogólny bilans był pozytywny. Wygląda na to, że zwyżki wykorzystywane są przez część inwestorów do realizacji zysków, a poziom 4300 punktów okazuje się zbyt trudny do pokonania. Niepokój może budzić spora szerokość spadków w tym segmencie. W ostatnich dniach na wartości traciły walory ponad połowy spółek wchodzących w skład indeksu. Teza o realizacji zysków znajduje potwierdzenie w zachowaniu papierów kilku spółek. Po wcześniejszym, sięgającym niemal 11 proc. skoku o prawie 4 proc. taniały akcje LiveChatu. Podobnie było w przypadku tracących ponad 3 proc. papierów Budimeksu oraz zniżkujących nieco mniej dynamicznie drugi tydzień z rzędu akcji 11 bit studios. W związku z kłopotami w realizacji kontraktu z ZUS o prawie 4 proc. taniały do czwartku akcje Comarchu. Indeksowi ciążyły również zniżkujące po prawie 3 proc. papiery Enei i Energi. Pozytywnie wyróżniały się z kolei akcje Asseco i Mabionu oraz Kruka, Famuru i Kernela, ale skala wzrostu była raczej skromna, jedynie w przypadku dwóch pierwszych spółek przekraczając 2,5 proc.

Dobrą passę wciąż podtrzymuje segment najmniejszych firm naszego parkietu, choć ostatnio ze słabnącym impetem. O ile pierwszy tydzień kwietnia kończył się zwyżką o 2,3 proc., o tyle do czwartku sWIG80 zyskiwał zaledwie 0,2 proc.

Surowcowe złudzenie

Patrząc na wykres indeksu cen surowców w średnioterminowym horyzoncie, można odnieść wrażenie, że globalna gospodarka ma się dobrze, a jej perspektywy są optymistyczne. W minioną środę CRB Index dotarł do poziomu najwyższego od listopada ubiegłego roku, a od początku obecnego roku zyskał ponad 10 proc. Rzeczywistość oczywiście aż tak różowa nie jest, a zwyżkę indeks zawdzięcza głównie silnemu wzrostowi notowań ropy naftowej, choć warto zauważyć, że miedź od początku roku również zdrożała o około 10 proc. Czwartek popsuł trochę ten pozornie sielankowy obraz i CRB poszedł w dół o ponad 1 proc. Patrząc z nieco krótszej perspektywy ostatnich kilku dni, uwagę zwraca niemal powszechna spadkowa tendencja na rynku surowców rolnych, dotykająca w największym stopniu kawy i kakao oraz w nieco mniejszej skali zboża. Notowania pszenicy do czwartku zniżkowały co prawda tylko o nieco ponad 1 proc., ale są najniżej od ponad roku, a od szczytu z sierpnia 2018 r. poszły w dół o prawie 20 proc. Podobnie jest w przypadku kukurydzy i soi. Ta ostatnia w ciągu 12 miesięcy potaniała o 17 proc.

Wracając do głównych bohaterów surowcowego rynku, należy zwrócić uwagę na rosnące prawdopodobieństwo korekty na rynku ropy naftowej. Amerykańskiej WTI nie udało się dotrzeć do 65 dolarów za baryłkę i choć do czwartku zyskiwała 1 proc., to koniec tygodnia był już wyraźnie spadkowy. Niemal identyczna jest sytuacja w przypadku Brenta, dla którego barierą nie do pokonania okazał się poziom 72 dolarów. Powodem czwartkowych spadków była informacja o bardzo dużym wzroście zapasów surowca w Stanach Zjednoczonych oraz zapowiedzi znacznego zwiększenia wydobycia w tym kraju, które i tak jest już na rekordowo wysokim poziomie. Pojawiają się też obawy, czy Rosja nadal będzie skłonna współpracować z OPEC w kwestii ograniczenia produkcji. Kłopoty w Wenezueli, Libii i Iraku powodują, że na razie silniejszych spadków notowań raczej nie należy się spodziewać, ale w dalszej perspektywie utrzymania się obecnych wysokich cen raczej trudno oczekiwać.

Ceny miedzi pozostają w konsolidacji na dość wysokim poziomie, podtrzymywane prawdopodobnie nadziejami na rychłe porozumienie amerykańsko-chińskie. Notowania kontraktów terminowych na ten metal przez większą część tygodnia trzymały się powyżej 290 centów za funt, dopiero w czwartek zniżkując o ponad 1 proc. Do czwartkowych spadków przyczyniło się umocnienie dolara, co szczególnie mocno wpłynęło na rynek metali szlachetnych. Złoto potaniało o 1,4 proc., schodząc ponownie poniżej 1300 dolarów za uncję. Notowania srebra poszły w dół o ponad 2 proc., do poziomu najniższego od grudnia ubiegłego roku. Ze spadkowej korekty wciąż nie mogą się podnieść notowania palladu, o 1 proc. taniała także do czwartku platyna.

Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA