REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Na główny rynek po prestiż i kapitał

Chęć zmiany rynku notowań zapowiada wiele spółek obecnych na NewConnect. Na razie ta sztuka udała się jednak tylko 15 firmom, i to z różnym skutkiem

Barbara Oksińska

Foto: Archiwum

 

Do dziś z rynku alternatywnego na parkiet główny GPW przeniosło się 15 firm. Znacznie więcej deklaruje chęć zmiany rynku notowań, ale odkłada decyzję ze względu na zbyt niską kapitalizację. Minimalna wartość rynkowa dla spółek z NewConnect wchodzących na rynek podstawowy wynosi 12 mln euro. Choć to mniej niż minimalna kapitalizacja przy wejściu bezpośrednio na GPW (15 mln euro), to i tak dla wielu firm z NC pozostaje w sferze marzeń.

Pierwszy pod koniec 2008 r. na transfer zdecydował się M.W. Trade specjalizujący się w restrukturyzacji zadłużeń szpitali. I to on na przeprowadzce skorzystał najbardziej – dziś jego akcje, nawet mimo sierpniowego spadku kursu, są o ponad 250 proc. droższe niż w dniu debiutu na GPW. Spółka zawdzięcza zwyżkę kursu głównie temu, że zainteresowała Getin Holding i w sierpniu 2010 r. stała się częścią tej grupy finansowej.

Ale nie tylko o poprawę notowań i płynności obrotów chodziło zarządom firm, które zdecydowały się na transfer. – W naszej ocenie status spółki publicznej notowanej na GPW daje większy prestiż na rynku niż w wypadku podmiotów z NC. Obecność na GPW to również gwarancja wiarygodności biznesowej, która pozwala nam na dużo bardziej skuteczną realizację założeń inwestycyjnych – przekonuje Konrad Pankiewicz, wiceprezes Grupy ADV. Ten holding firm, działających m.in. w branży IT, zanim przeszedł na GPW, był notowany na NC przez ponad trzy lata. Spółką zainteresowali się w tym czasie inwestorzy instytucjonalni – TFI i OFE.

Analitycy podkreślają, że przystanek na NC ułatwia drogę na rynek główny, pozwalając rozłożyć w czasie poszczególne etapy oswajania się spółki, jej zarządu i pracowników z zasadami obowiązującymi na rynku kapitałowym. – Zazwyczaj uzyskiwanie statusu spółki publicznej oznacza duże zmiany w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa co najmniej na poziomie mentalnym, a częściej także organizacyjnym. Dlatego możliwość realizacji na początek nieco mniej ostrych wymogów rynku NC jest dla spółek dużym ułatwieniem – zauważa Bogdan Duszek, dyrektor wydziału współpracy z emitentami DM BOŚ. Zwraca też uwagę na kolejną zaletę rozpoczęcia notowań od NC, jaką jest możliwość ponoszenia obniżonych w stosunku do rynku głównego kosztów bieżących notowań. A to dla firm z napiętymi budżetami, szczególnie dla mniejszych spółek, jest nie bez znaczenia.

Przejście na duży parkiet daje możliwość pozyskania większych pieniędzy z emisji akcji. Mimo to IPO przeprowadziły tylko trzy firmy przenoszące się z NC. Najwięcej od giełdowych inwestorów pozyskał Tesgas z branży gazowniczej. W sumie z emisji nowych akcji i sprzedaży istniejących zdobył ponad 62 mln zł z przeznaczeniem na zakup udziałów w innych firmach. Ofertę publiczną przeprowadził też specjalizujący się w odzysku odpadów Krynicki Recykling. Z emisji nowych akcji pozyskał ponad 14,7 mln zł na rozbudowę głównej sortowni w podwarszawskim Wyszkowie i rozpoczęcie nowej inwestycji – budowy sortowni w Jarosławiu na Podkarpaciu. Natomiast Trans Polonia zyskała dzięki ofercie 4,18 mln zł. Emisja akcji skierowana była głównie do inwestorów instytucjonalnych, którzy objęli 85 proc. oferty. Pieniądze przeznaczono na zakup środków transportu, m.in. cystern samochodowych.

Kilka firm zdecydowało się na emisję papierów nieco później, np. firma windykacyjna Pragma Inkaso, która przygodę z giełdą rozpoczęła w maju 2008 r. od rynku NC. Gdy tylko osiągnęła wymagany poziom kapitalizacji – w maju 2010 r. przeniosła notowania na parkiet główny. Ale bez oferty. – Nie był to okres koniunktury gospodarczej, a wyceny spółek były na zaniżonym poziomie. W tych warunkach nie chcieliśmy przeprowadzać nowej emisji akcji – tłumaczy Tomasz Boduszek, prezes Pragma Inkaso. Później udało się jednak przeprowadzić dwie emisje akcji oraz dwie obligacji. Pozyskany kapitał spółka przeznaczyła m.in. na przejęcie Grupy Finansowej Premium (obecnie: Pragma Faktoring). Na przejściu przez długi czas zyskiwały też notowania spółki. W ostatnim dniu notowań na NC kurs akcji Pragma Inkaso wynosił 15,7 zł. Rok później cena podskoczyła o 88 proc. Także producent klimatyzatorów Centrum Klima dopiero ponad pół roku po debiucie na GPW pozyskał od giełdowych inwestorów około 30 mln zł. Firma wydała je na budowę nowej fabryki w Wieruchowie pod Warszawą i rozbudowę parku maszynowego.

Patrząc dziś na notowania spółek, które przeszły z NC?na GPW, widzimy, że tylko akcje  M.W. Trade i Pragma Inkaso zyskały na wartości od dnia debiutu na rynku głównym. To prawda, że sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby nie nagłe załamanie giełdy. Są jednak spółki, których notowania nigdy nie zdołały przebić cen, jakie inwestorzy płacili za ich akcje przed zmianą rynku notowań – np. Krynicki Recykling czy biotechnologiczna spółka Euroimplant.

Eksperci nie mają wątpliwości, że to wyniki i profil samej spółki są najważniejszym czynnikiem sukcesu przenosin z NC. – Na pewno uwagę inwestorów przyciągają podmioty działające w dziedzinach niszowych, w których konkurencja jest stosunkowo nieduża, a bariery wejścia wysokie. Poza tym ważny będzie pomysł rynkowy w połączeniu z silnym przywództwem, opartym na długoterminowej wizji rozwoju. Trzeba mieć świadomość, że inwestorzy obserwują spółkę długo, zanim podejmie ona ostateczną decyzję o zmianie parkietu. Z tego powodu warto już przed przenosinami stosować szerszą niż wymagana na NC politykę informacyjną – radzi Anna Andrzejak, dyrektor Departamentu Transakcji Kapitałowych i Nadzoru Właścicielskiego ORK BZ WBK. Firmy z NC, które planują dołączyć do grona spółek z rynku głównego, muszą też liczyć się z dodatkowymi kosztami. – Sposób wejścia na rynek z przystankiem na NC może, choć nie musi, okazać się droższy niż wejście bezpośrednie. Pojawia się bowiem konieczność zrealizowania dodatkowych procedur i sporządzenia dodatkowych dokumentów. Mówię „nie musi", gdyż jest duża szansa, że na etapie przygotowań do debiutu giełdowego, jeżeli od debiutu na NC nie upłynęło zbyt dużo czasu, wykorzystać można częściowo efekty wcześniejszych prac doradców, co powinno obniżyć koszty wejścia na rynek główny – zauważa Bogdan Duszek z DM BOŚ. Jednak na razie sytuacja na rynkach kapitałowych nie sprzyja transferom. – Ale nie oznacza to, że spółka powinna zrezygnować ze swoich planów. Wręcz przeciwnie, warto wykorzystać ten czas na dobre przygotowanie się do przenosin. Zmiana parkietu różni się przecież zarówno od wejścia na NC, jak i od wejścia na rynek główny – przekonuje Andrzejak.

 

 

Załączniki

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA