Ostatnio, na zamknięciu czwartkowej sesji, akcjami Procadu handlowano po 1,97 zł. W piątek rano TKO na razie wynosi tyle samo. Nie zawarto jeszcze żadnej transakcji sesyjnej.
W wezwaniu pośredniczy DM BOŚ.
Członkowie porozumienia, którzy ogłosili wezwanie, posiadają obecnie 54,8 proc. akcji. Łącznie z akcjami będącymi w posiadaniu samego Procadu daje to około 84-proc. udział. Wzywający chcą osiągnąć próg 100 proc. głosów i wycofać informatyczną spółkę z warszawskiej giełdy.
„Wezwanie zostało ogłoszone w związku z przekroczeniem przez strony porozumienia 66 proc. ogólnej liczby głosów w spółce oraz w związku z zamiarem podjęcia działań w celu wycofania akcji z obrotu na rynku regulowanym" - czytamy w komunikacie.
Zapisy w wezwaniu rozpoczną się 4 listopada i potrwają do 6 grudnia.
Cena zaproponowana przez wzywających spełnia ustawowe warunki. Nie jest niższa niż średnia cena z ostatnich sześciu miesięcy (1,6961 zł) i trzech miesięcy (1,7381 zł). Z kolei najwyższą ceną zapłaconą w okresie 12 miesięcy poprzedzających ogłoszenie wezwania była kwota 1,8 zł. To zatem był poziom minimalny jaki mogli zaproponować wzywający. I właśnie taką cenę w wezwaniu ustalono.
Kurs Procadu w latach 2016-2019 poruszał się w trendzie bocznym, w okolicach poziomu 1,5 zł. Wiosną 2019 r. zaczął spadać, a odbił rok później - wraz z pocovidowym ożywieniem na rynkach. Obecnie kapitalizacja spółki wynosi niespełna 18 mln zł.
Procad zadebiutował na GPW w 2007 r. Akcje w IPO sprzedawał po 35 zł.