Amerykańskie megacapy przez lata stanowiły fundament indeksu S&P 500, generując ogromne przepływy gotówkowe i masowo skupując własne akcje, co wspierało wyceny giełdowe. Obecnie jednak ta rynkowa dźwignia słabnie, a giganci technologiczni wyraźnie ograniczają programy skupu akcji. W I kwartale 2026 r. łączna skala skupów akcji spadła do najniższych poziomów od lat, a liderzy tacy jak Alphabet po raz pierwszy od dekady nie prowadzili skupu własnych akcji.
Coraz większą część wolnych przepływów pieniężnych pochłaniają inwestycje związane z AI. Z analiz Morgan Stanley wynika, że nakłady inwestycyjne największych spółek przekroczą w tym roku 800 mld USD, a w przyszłym sięgną 1,1 bln USD. Co ważne, wzrost wydatków jest coraz częściej finansowany z zewnętrznych źródeł – emisji długu i nowych akcji. Globalna emisja obligacji korporacyjnych związanych z finansowaniem AI ma wzrosnąć w 2026 r. do blisko 570 mld USD.
Największe spółki technologiczne przechodzą transformację z biznesów lekkich kapitałowo w kapitałochłonne. Finansowanie długiem zamiast bieżącymi przepływami generowanymi z działalności operacyjnej zwiększa cykliczność tych firm oraz podatność na koszt kapitału oraz jego dostępność. Kluczowe zagrożenie można skrócić w pytaniach: czy wydatki zwrócą się w planowanym horyzoncie, czy firmy – najwięksi inwestorzy będą największymi beneficjentami swoich inwestycji i czy stopy zwrotów z tych nakładów okażą się wystarczające, żeby uzasadnić te wydatki? Jedno jest pewne, wchodzimy w dalszą fazę supercyklu AI, która jest jednocześnie fascynująca, ale i bardziej ryzykowna.