Zagraniczni brokerzy zmieniają obraz polskiego rynku

Pogłębia się dominacja zdalnych członków GPW w obrotach na głównym rynku akcji. Z jednej strony ich aktywność poprawia płynność na parkiecie, ale z drugiej zjawisko to ma też negatywne konsewkencje, i to nie tylko dla krajowej konkurencji.

Publikacja: 31.03.2024 11:32

Zagraniczni brokerzy zmieniają obraz polskiego rynku

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Spełnia się czarny sen polskiej branży maklerskiej. Udział zagranicznych brokerów w obrotach na GPW wciąż rośnie. Jeszcze w 2017 r. nie przekraczał on 40 proc. W 2023 r. osiągnął zaś rekordowy poziom 58,1 proc. Dzisiaj karty na naszym rynku rozdają takie firmy jak: Goldman Sachs, BofA Securities, JPMorgan, Morgan Stanley czy też UBS. Z jednej strony globalizacja i demokratyzacja rynków jest trendem, od którego nie ma odwrotu i ma także swoje pozytywne aspekty. Z drugiej strony powstaje pytanie, czy te pozytywy są na tyle duże, by przykryć negatywne aspekty związane z tym zjawiskiem. Tych nie brakuje i mocno dają się we znaki polskim brokerom, a w konsekwencji także i całemu rynkowi.

Głównie blue chips

Siła zagranicznych brokerów na GPW już dawno przestała być dziełem przypadku i splotem korzystnych uwarunkowań. Dzisiaj sam Goldman Sachs, który jest zdecydowanym numerem jeden na naszym parkiecie, odpowiada za ponad 20 proc. obrotów, jakie są realizowane na głównym rynku. W pierwszej piątce najaktywniejszych brokerów za 2023 r. mieliśmy w sumie cztery zagraniczne firmy. To przestaje być już nawet przewaga, a zaczyna się robić dominacja.

– Zdalni członkowie generują dzisiaj w okolicach 60 proc. obrotu na rynku kasowym, do tego pewnie wciąż jakaś część obrotu tych klientów przechodzi poprzez lokalnych brokerów. Patrząc więc czysto statystycznie, są bardzo ważni dla rynku głównie, gdy spojrzymy przez pryzmat płynności – mówi Bartosz Świdziński p.o. prezesa Erste Securities.

Problem jednak w tym, że zagraniczni brokerzy mają też swoją specyfikę. Ich uwaga od zawsze koncentrowała się i nadal koncentruje na największych i najbardziej płynnych spółkach notowanych na GPW. Tutaj płynność rodzi płynność i w przypadku zdalnych członków giełdy prowadzi to do ograniczenia pola zainteresowania głównie do spółek z WIG20.

– W stanowisku IDM do Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego można było przeczytać, że jednym z problemów polskich brokerów jest rosnący udział zdalnych członków giełdy. Ich udział w obrotach zwiększył się z 10 proc. w 2009 r. do około 60 proc. w 2023 r. Dziś zdalni członkowie zdominowali warszawski parkiet. I jakie są tego konsekwencje? Zdalni członkowie jako część globalnego tradingu koncentrują się na WIG20, a nie na małych i średnich polskich spółkach. A to właśnie one stanowią gross podmiotów na warszawskiej giełdzie i to tymi spółkami zajmują się krajowe biura i domy maklerskie – mówi Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich.

Zainteresowanie polskim rynkiem i płynność budowana przez zagranicznych pośredników mają swoją cenę. Pytanie więc, czy zagraniczni pośrednicy dodają wartości naszemu rynkowi? – Pewnie w jakimś zakresie część tzw. flow nie pojawiłaby się na rynku, gdyby nie oni, ale mówimy tutaj o dość specyficznej grupie inwestorów. Jednak lokalni gracze nie za bardzo mogli nawiązać tutaj walkę z tak dużymi podmiotami ze względu na choćby skalę biznesu i to, że w dużej mierze po prostu przejęli takich klientów – mówi Bartosz Świdziński.

Waldemar Markiewicz idzie jednak jeszcze dalej. – Wzrost udziału zdalnych członków GPW nie przyciąga nowych inwestorów, odbywa się natomiast ze stratą dla krajowej branży maklerskiej, a przede wszystkim dla polskich średnich i małych firm, które z powodu słabej kondycji krajowej branży maklerskiej tracą pokrycie analityczne. Żaden nowy kapitał na naszym parkiecie się nie pojawia – uważa Markiewicz.

To wszystko oczywiście odbija się czkawką naszym brokerom. Nie jest przypadkiem, że liczba podmiotów działających na naszym rynku systematycznie się kruczy, a ci, którzy nadal działają, w większości zostali wcieleni w struktury banków, gdzie biznes maklerski jest tak naprawdę marginalny z punktu widzenia dochodowości. To zaś utrudnia jego rozwijanie w dużych grupach kapitałowych, szczególnie jeśli jeszcze traci się udziały w rynku.

Problem MŚP

Problem jest jednak bardziej złożony i nie dotyczy wyłącznie samych maklerów. Dotyka on także sprawy systemowe związane z działaniem naszego rynku kapitałowego, który oparty jest na średnich i małych spółkach. Te zostają poza radarem największych podmiotów. Są one domeną lokalnych pośredników, ale co z tego, skoro ci są coraz słabsi.

– Ogromnym ryzykiem jest niekontrolowany wzrost udziałów zdalnych członków GPW w obrotach. Oczywiście wspierają oni płynność. Cieszyć może fakt, że polski rynek jest dostrzegany przez zagranicznych inwestorów, ale zdalni członkowie nie dostarczą takich usług dla średnich i małych spółek, które my możemy dostarczyć, poprzez rozwijanie zespołów analiz czy przeprowadzając IPO. To wszystko jednak też kosztuje. Nasze koszty stałe są znacząco wyższe niż koszty brokerów zagranicznych – mówił ostatnio w Parkiet TV Marcin Wlazło, dyrektor BM Pekao. – Zdalni członkowie nie pozyskują kapitału dla polskiego sektora małych i średnich przedsiębirostw (MŚP) ani nie oferują pokrycia analitycznego dla spółek tego sektora. Tym zajmuje się krajowa branża biur i domów maklerskich. Zdalni członkowie, przy niższych jednostkowych kosztach operacyjnych ze względu na korzyści skali, mogą nawet zaniżać stawki za obsługę inwestorów niemal do poziomów cen dumpingowych, oferując swoje usługi nawet do krajowych inwestorów instytucjonalnych. Koledzy z branży mówią, że takie oferty już pojawiają się na rynku, co tym bardziej osłabiłoby krajową branżę biur i domów maklerskich, która jest kluczowa dla pozyskiwania kapitału przez polskie firmy sektora MŚP – zwraca uwagę Markiewicz.

Zagraniczni brokerzy nie pojawiają zresztą się na naszym rynku ze względów „charytatywnych”. Oni przychodzą tutaj zarabiać i dla nich to, czy polski rynek będzie się rozwijał, czy też nie, nie ma większego znaczenia. Najważniejsza jest płynność i możliwości zarabiania pieniędzy często także poprzez szybkie transakcje z wykorzystaniem zaawansowanych systemów algorytmicznych. W przypadku globalnych instytucji Polska jest tak naprawdę jednym z wielu rynków, i to pewnie w hierarchii raczej nie aż tak istotnym. Jeśli więc nie Polska, to zawsze można poszukać okazji gdzieś indziej, tym bardziej że wcale nie wymaga to skomplikowanych działań logistycznych.

– Od strony rozwoju rynku śmiem wątpić, czy globalnym bankom faktycznie zależy na rozwoju lokalnych rynków, jakim jest GPW. Do tego niestety niosą wiele ryzyk, przed którymi do tej pory jakoś udało nam się szczęśliwie bronić. Mam tu na myśli chociażby fragmentację obrotu na inne platformy, co wpłynie bardzo negatywnie na płynność, a także sam biznes giełdy. Z punktu widzenia konkurencyjnego nasz rynek jest bardzo wymagający. Nie jest mały, więc większość graczy nie może go ignorować, i nie jest duży, dlatego ten tort do podziału jest stosunkowo niewielki. Do tego dochodzi też duża konkurencja nie tylko na rynku wtórnym, ale i na rynku pierwotnym, ze strony uczestników zagranicznych – mówi Bartosz Świdziński.

Patowa sytuacja

Sprawa w przypadku zagranicznych pośredników nie tylko nie jest zero-jedynkowa, ale też ciężko znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie tej sytuacji. – Osobiście nie mam niestety gotowej recepty, co z tym zrobić, ale uważam, że powinniśmy zdecydowanie wspierać lokalny ekosystem rynku, czyli inwestorów, spółki, ale i pośredników, i być po prostu czasami sprytni i proaktywni – mówi Bartosz Świdziński. Prezes IDM mówi wprost: dla ożywienia rynku kluczowa jest branża maklerska. – To właśnie domy i biura maklerskie selekcjonują najbardziej perspektywiczne spółki i przygotowują je do wejścia na parkiet oraz pozyskania dla nich inwestorów – przekonuje Markiewicz.

Inwestorzy indywidualni pozostali w 2023 r w blokach startowych. Na rynku rządził kapitał spoza Polski

Zagraniczny kapitał coraz mocniej rozpycha się na warszawskiej giełdzie. Potwierdziły to opublikowane przez GPW w ostatnich dniach statystyki. Na znaczeniu znów zaś tracą inwestorzy indywidualni.

Jak wynika z danych przekazanych przez giełdę, w 2023 r. udział inwestorów zagranicznych w obrotach na GPW wyniósł 65 proc. To najwyższy odsetek w historii naszego rynku. W 2022 r. zagranica odpowiadała za 64 proc. handlu na GPW. Udział krajowych inwestorów instytucjonalnych utrzymał się na poziomie 19 proc.

Loty w 2023 r. obniżyli zaś inwestorzy indywidualni. Ich udział w obrotach spadł z 17 do 16 proc. (dokładny wynik to 15,8 proc.). Już wcześniej zresztą maklerzy na łamach „Parkietu” wskazywali, że mimo hossy inwestorzy indywidualni pozostali w blokach startowych. Ich średnia prognoz z ankiety przeprowadzonej w lutym mówiła o wyniku na poziomie 16,7 proc., mediana zaś kształtowała się na poziomie 16,4 proc. Najbliżej prawdy był Radosław Olszewski, prezes DM BOŚ, który typował, że udział inwestorów indywidualnych wyniesie 16 proc.

W samym II półroczu 2023 r. inwestorzy zagraniczni odpowiadali za 66 proc. obrotów, o 1 pkt proc. więcej niż w I półroczu 2023 r. Inwestorzy instytucjonalni odpowiadali za 19 proc. obrotów, indywidualni zaś za 15 proc., a dokładnie 15,2 proc. Wśród typujących maklerów znów najbliżej prawdy był Radosław Olszewski, który obstawiał wynik na poziomie 15,5 proc. Taką samą prognozę przedstawił także Marcin Wlazło, dyrektor BM Pekao.

Inwestorzy zagraniczni błyszczą nie tylko na głównym rynku akcji, ale też i na rynku pochodnych. Drugi rok z rzędu ich udział wyniósł rekordowe 38 proc. Krajowi inwestorzy indywidualni wygenerowali 32 proc. handlu, co oznacza spadek o 2 pkt proc. Instytucje krajowe w 2023 r. odpowiadały za 30 proc. obrotów na tym rynku, co z kolei oznaczało wzrost o 3 pkt proc.

Inwestorzy indywidualni kluczową rolę odgrywają wciąż na rynku NewConnect. W 2023 r. odpowiadali za 84 proc. handlu, tak samo jak rok wcześniej. Udział zagranicy na tym rynku wyniósł 7 proc., podczas gdy inwestorów instytucjonalnych 9 proc.

Parkiet PLUS
Dlaczego Tesla wyraźnie odstaje od reszty wspaniałej siódemki?
Parkiet PLUS
Straszyły PRS-y, teraz straszą REIT-y
Parkiet PLUS
Cyfrowy Polsat ma przed sobą rok największych inwestycji w 5G i OZE
Parkiet PLUS
Co oznacza powrót obaw o inflację dla inwestorów z rynku obligacji
Parkiet PLUS
Gwóźdź do trumny banków Czarneckiego?
Parkiet PLUS
Sześć lat po GetBacku i wiele niewiadomych