Główną linią antykryzysowej obrony w 2012 r. były Hiszpania i Włochy. Jak duże jest ryzyko, że ta linia zostanie przełamana w 2013 r.? Czy strefa euro będzie w tym roku mocno niepokoiła inwestorów?
Sytuacja w strefie euro została fundamentalnie zmieniona przez sześć słów Maria Draghiego, prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Te słowa brzmiały: „I wierzcie mi, że to wystarczy". Jeśli chodzi o nastroje, nie mieliśmy lepszej sytuacji od wybuchu kryzysu zadłużeniowego. Widzimy to, gdy przyglądamy się różnym klasom aktywów: akcjom banków, obligacjom korporacyjnym, a przede wszystkim państwowemu długowi. Sytuacja jest zupełnie inna niż np. w lipcu 2012 r. Przewidywana skuteczność (ważne jest, by położyć nacisk na słowo „przewidywana") programu OMT – skupu państwowych obligacji przez EBC – mocno wpłynęła na rentowności długu Hiszpanii i Włoch. Oczywiście, w przypadku Włoch bardzo ważne były również działania rządu Maria Montiego, ale kluczowe okazały się działania EBC. Inwestorzy w końcu dostali to, na co czekali: system oparcia dla rządów. Choć ten system nie został jeszcze przetestowany w praktyce, jest on uznawany za wiarygodny. To zmieniło percepcję inwestorów.