– Dlaczego miałbym oglądać spotkanie w sektorze dla VIP-ów i pić szampana, skoro mogę to robić w każdym innym miejscu na ziemi? – pytał wyraźnie zdziwiony Gudni Johannesson. Szampana ani innych trunków nie było, bo debiutujący w wielkim turnieju wikingowie przegrali z gospodarzami 2:5, ale wspomnienia pozostaną na zawsze. – Jesteśmy rozczarowani i jednocześnie dumni. Udowodniliśmy, że mamy charakter. Chcieliśmy wygrać drugą połowę, co dzięki zdobyciu dwóch bramek nam się udało. Dla mnie Francuzi to przyszli mistrzowie Europy – twierdzi Kolbeinn Sigthorsson, strzelec jednego gola.

Gospodarze wreszcie odnieśli wysokie zwycięstwo i trafili do bramki w pierwszej połowie (nawet cztery razy), ale to, co wystarczyło na Islandię, może w półfinale nie wystarczyć na Niemców – najlepszą drużynę na tym Euro, jak mówi selekcjoner Les Bleus Didier Deschamps.

Francja jeszcze z takim rywalem nie grała, jej grupa nie była wymagająca (Rumunia, Albania, Szwajcaria), przeciwnik w 1/8 finału (Irlandia) trochę bardziej. Niemcy mają za sobą dwugodzinny bój z Włochami, zakończony dopiero w dziewiątej kolejce rzutów karnych.

Kiedy ostatnio się ze sobą mierzyli, przed Stade de France i w kilku innych miejscach Paryża doszło do zamachów terrorystycznych, na trybunach słychać było huk detonowanych ładunków. Wtedy wygrali gospodarze po golach Oliviera Girouda i Andre-Pierre'a Gignaca. Ale to był jedynie sparing i nie ma sensu wyciągać z niego wniosków. Podobnie jak z poprzedniego meczu o stawkę, w ćwierćfinale mundialu w Brazylii. Niemcy w drodze po tytuł pokonali Francuzów na słynnej Maracanie dzięki trafieniu Matsa Hummelsa.

Filar obrony mistrzów świata w czwartek będzie pauzował za kartki, a zespół Deschampsa przez dwa lata zmienił się nie do poznania. Podstawową jedenastkę tworzy dziś sześciu innych zawodników, w wyjściowym składzie zostali tylko Hugo Lloris, Patrice Evra, Blaise Matuidi, Paul Pogba i Antoine Griezmann. Ten ostatni z dużymi szansami, by wrócić do Madrytu jako król strzelców. Napastnik Atletico, krytykowany na początku turnieju, odpowiedział na zarzuty najlepiej, jak umiał – zdobywając cztery bramki. Francja ma nadzieję, że to nie koniec.

redakcja@parkiet.com