W tym roku, po raz pierwszy od dłuższego czasu, trafił się miesiąc, w którym DM Citi Handlowy nie był liderem obrotów na rynku wtórnym. Czy to była jednorazowa wpadka, czy trzeba się przygotować na to, że w przyszłości takie sytuacje mogą się powtarzać?
Nic nie jest dane raz na zawsze. Jesteśmy liderem rynku wtórnego od kilku lat, ale wymagało to i wymaga nadal ciężkiej pracy. Każdego dnia rano nasz udział w rynku wynosi zero. Na koniec dnia średnio w tym roku wyniósł prawie 11 proc., a to dzięki naszej wiedzy, kompetencji i zaangażowaniu. Mam świetny zespół, który rozumie potrzeby inwestorów i dostarcza naszym klientom pełną usługę, począwszy od sales/ traderów, poprzez research, a skończywszy na obsłudze posttransakcyjnej. Rynek cały czas się zmienia. To, że w jednym miesiącu nie byliśmy liderem obrotów na GPW, jest właśnie pochodną tych zmian. Pojawia się coraz więcej zagranicznego kapitału, który jest dedykowany do algotradingu i HFT. Nie jest to kapitał czysto inwestycyjny – bliżej mu do spekulacji niż do inwestycji w wartość. Mamy świadomość, że kapitał tego typu też jest potrzebny, ale gdy będzie go za dużo, mechanizm brokerki zacznie funkcjonować niejako w oderwaniu od wartości, którą rynek kapitałowy ma wyznaczać. Zagraniczni brokerzy, którzy mają łatwiejszy dostęp do tego rodzaju kapitału i rozwiązań technologicznych, skutecznie to wykorzystują. Poza tym krajowy kapitał, w skutek zmian w OFE, jak też sytuacji na polskim rynku, nie płynie na GPW już tak szerokim strumieniem.