Reklama

Skok na pustą kasę

Kamil Stoch i Dawid Kubacki zarobili na skoczniach miliony złotych, ale uprawiają dyscyplinę, w której za sukcesy płaci się coraz mniej.
Najlepsi skoczkowie świata w ten weekend wracają do gry, pierwszy skok na kasę odbędzie się w Wiśle.

Najlepsi skoczkowie świata w ten weekend wracają do gry, pierwszy skok na kasę odbędzie się w Wiśle. Nie wiadomo, ile konkursów Pucharu Świata odbędzie się w tym sezonie, bo rywalizację może storpedować pandemia koronawirusa.

Foto: AFP

Kilkanaście lat temu, kiedy konkursy Turnieju Czterech Skoczni biły rekordy oglądalności w Niemczech, skoki narciarskie przeżywały złotą erę. Kontrakty sponsorskie z Milką i Audi oraz sięgająca 20 mln widzów telewizyjna publiczność sprawiły, że Adam Małysz w sezonie 2000/01 wyskakał fortunę. Polak poszybował na fali zainteresowania Martinem Schmittem – który za naszą zachodnią granicą przyciągnął do sportu kibiców oraz sponsorów – i w ciągu kilkunastu dni wzbogacił się o blisko 0,5 mln zł. Skoczek z Wisły zgarnął wówczas premię za wyniki w konkursach (80 tys. CHF) oraz wygranie całego turnieju (90 tys. CHF), a także Audi A4 Quattro 3.0. Do tego ostatniego nigdy nie wsiadł, bo podatki i cła sprawiły, że import nie miał sensu. Samochód trzeba było sprzedać za granicą. Co ciekawe, menedżer Polaka Edi Federer chciał wówczas zabrać auto bezpośrednio spod skoczni, ale egzemplarz wystawowy nie miał silnika.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Tylko 29zł miesięcznie!

Skorzystaj z promocji i czytaj dalej.

Zyskaj pełen dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie na PARKIET.COM w formie tekstów oraz treści audio i wideo.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama