Obserwując przebieg pierwszych sesji stycznia, widać, że popyt wciąż utrzymuje przewagę, choć dynamika zwyżki w naturalny sposób wytraca impet w rejonie kluczowych barier technicznych. Mimo zaawansowanej fazy hossy, rynek wchodzi w etap weryfikacji, gdzie o dalszym kierunku zadecyduje zdolność byków do utrzymania zdobytych przyczółków.
Patrząc na wykres indeksu WIG w ujęciu tygodniowym, jesteśmy świadkami próby sforsowania technicznego Rubikonu, która jednak napotyka opór materii. Warszawski benchmark mierzy się z kluczowym, średnioterminowym klastrem podażowym Fibonacciego: 120 796 – 121 679 pkt. O ile jeszcze w pierwszej połowie tygodnia widzieliśmy zdecydowany ruch powyżej tego ograniczenia, o tyle czwartkowa sesja przyniosła akcent podaży. Efekt jest taki, że zamiast czystego wybicia, mamy obecnie do czynienia z naruszeniem strefy i formującym się górnym cieniem na świecy tygodniowej. Wydaje się, że jeśli piątkowe zamknięcie nie potwierdzi wybicia, a notowania cofną się w głąb kanału, będzie to czytelny sygnał ostrzegawczy, sugerujący możliwość lokalnego przesilenia.
Tym samym sytuacja w Warszawie upodabnia się do tej panującej za oceanem. Amerykański S&P 500, po serii imponujących rekordów, również zatrzymał się pod potężną barierą podażową: 6930 – 6965 pkt. Tutaj byki także wykazują ostrożność. Jednakże – i to należy podkreślić – na ten moment brak postępów w wybiciu tej strefy nie jest tożsamy z odwróceniem trendu. Mamy do czynienia z „postojem” i konsolidacją sił. Dopóki na wykresie nie pojawią się gwałtowne formacje spadkowe, scenariuszem bazowym pozostaje trend wzrostowy.
W tej giełdowej układance kluczowe znaczenie będą miały twarde dane makroekonomiczne, które mogą przesądzić o wyniku walki na oporach. Inwestorzy z niecierpliwością wyczekują piątkowego raportu z amerykańskiego rynku pracy (NFP). To te dane zweryfikują, czy nadzieje na szybsze luzowanie polityki monetarnej przez Fed w 2026 r. mają fundamenty w rzeczywistości. Dobre dane dla gospodarki mogą paradoksalnie stać się pretekstem do lokalnej korekty (oddalając obniżki stóp), podczas gdy sygnały ochłodzenia powinny dać bykom impuls potrzebny do sforsowania barier.
Kluczem do skutecznego inwestowania jest precyzyjne określenie poziomów, których utrata zmieniłaby układ sił. Gdzie zatem leży granica bezpieczeństwa? Dla indeksu WIG, papierkiem lakmusowym pozostaje strefa wsparcia: 115 093 – 115 626 pkt. Dopóki notowania znajdują się powyżej, trend wzrostowy w ujęciu średnioterminowym jest niezagrożony. Z kolei dla S&P 500 sygnałem ostrzegawczym byłoby przełamanie tzw. pierwszej zapory popytowej Fibo, czyli węzła: 6654 – 6662 pkt. Naruszenie tej bariery mogłoby zachęcić inwestorów do głębszej realizacji zysków.