PCC Rokita oferuje inwestorom indywidualnym siedmioletnie obligacje oprocentowane na 5,5 proc. w skali roku i kuponem płatnym co kwartał. Wartość emisji ustalono na 20 mln zł, co nie jest przypadkiem. 30 kwietnia chemiczna grupa wykupi (prawie dwa miesiące) przed terminem obligacje także pochodzące z publicznej emisji, tyle że sprzed pięciu lat. Wówczas wielkość emisji także ustalono na 20 mln zł, a oprocentowanie na 5 proc. w skali roku. Jest to operacja, jakich Rokita przeprowadziła w minionych latach wiele – zwraca inwestorom pieniądze i jednocześnie proponuje im złożenie zapisu w nowej emisji. Tym razem nieco lepiej oprocentowanej, ale za to o dłuższym terminie wykupu. Ze względu na majówkę inwestorzy dostali sporo czasu na składanie zapisów – aż do powyborczego (?) poniedziałku.
Niepewne czasy
Kilka miesięcy temu inwestorzy zapewne bez większego wahania wzięliby udział w nowej emisji. Emitent sprawdzony (Rokita przeprowadza publiczne emisje obligacji od 2011 r. i ma najdłuższe pod tym względem tradycje na Catalyst) i rzetelny. Ale dwa miesiące temu rzeczywistość się zmieniła.
Pod pewnymi względami – na lepszą dla posiadaczy obligacji Rokity. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 1 pkt proc., a w ślad za nimi ruszyły także stopy WIBOR. Premia oferowana przez Rokitę względem stóp WIBOR (a zatem także wobec większości obligacji korporacyjnych obecnych na Catalyst) wzrosła więc właśnie o 1 pkt proc. Również siedmioletnie kontrakty na stopy procentowe (IRS) spadły do 0,75 proc., co można odczytać jako wyraz braku oczekiwań podwyżek stóp w najbliższej przyszłości. Rynek ich po prostu nie dyskontuje, choć trzeba pamiętać, że notowania stóp IRS mają więcej wspólnego z rentownością obligacji skarbowych, a ta za sprawą ich skupu przez Narodowy Bank Polski jest rekordowo niska. W każdym razie premia oferowana przez PCC Rokita względem WIBOR i kontraktów na stopę procentową wzrosła, zatem mimo oprocentowania takiego samego jak w październiku ub.r. (podczas ostatniej emisji publicznej Rokity), inwestorom proponowane jest zrobienie lepszego interesu.
Warto jednak zauważyć, że obligacje Rokity na Catalyst także uległy presji podaży i – z niewielkimi wyjątkami notowane są poniżej wartości nominalnych. Co oznacza, że oferują one wyższą rentowność niż 5,5 proc. brutto oferowane w ramach emisji, a przy tym także krótszy czas inwestycji, a więc także i jej mniejsze ryzyko kredytowe. Ze względu na nieprzewidywalne warunki gospodarcze krótki czas inwestycji ma dziś znaczenie znacznie większe niż w okresie przed pandemią.