Widać zainteresowanie spółką Bomi zarówno ze strony inwestorów branżowych, jak i finansowych. Zarząd nie prowadzi jednak żadnych rozmów z inwestorami. To leży w gestii akcjonariuszy i nie chciałbym na ten temat spekulować – mówi Marek Romanowski, prezes Bomi.Na rynku mówi się, że wśród zainteresowanych mogą być takie giełdowe spółki, jak dystrybutor FMCG (dobra szybkozbywalne) Eurocash i sieć delikatesów Alma Market. Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza tej pierwszej spółki.
Z kolei szef i największy akcjonariusz Almy Jerzy Mazgaj podkreśla, że nie zamierza mieszać detalu z hurtem. – Jednak gdybyśmy otrzymali od Bomi propozycję zakupu kilku lokalizacji, to gotowi bylibyśmy przejąć zorganizowaną część przedsiębiorstwa – przyznaje.
[srodtytul]Trwa restrukturyzacja[/srodtytul]
Wycena Bomi zaczęła spadać w połowie listopada, kiedy to okazało się, że detaliczna część biznesu jest nierentowna i musi zostać gruntownie zrestrukturyzowana. Ten rok grupa zakończy 102 mln zł pod kreską.Na początku grudnia kontrolujący 10 proc. kapitału Bomi Dom Maklerski IDMSA ujawnił, że jest gotowy sprzedać swój pakiet i że trwają rozmowy z inwestorami zainteresowanymi przejęciem sieci delikatesów. Wtedy akcje spółki na giełdzie wyceniano na ok. 7,3 zł. Wczoraj kurs wyniósł 7 zł.
Porządkowanie segmentu detalicznego ma sprawić, że w przyszłym roku grupa wyjdzie już na plus. Ma wypracować 19,2 mln zł zysku netto, a w 2012 r. ponad 49 mln zł. – Podtrzymujemy prognozy – mówi Romanowski. Dodaje, że planowane zyski będą wynikały z poprawy działalności operacyjnej i wzrostu efektywności.
– Założenia, które przyjęliśmy, przygotowując strategię i prognozy, są konserwatywne. Biorą pod uwagę wszystkie możliwe koszty. Wolimy na razie nastawiać się na scenariusz negatywny, tak aby nie było kolejnego negatywnego zaskoczenia – podkreśla.
Bomi, mimo dekoniunktury w detalu, liczy na niezłą końcówkę roku. Uruchomiony w listopadzie cykl promocji sprawił, że sklepom o kilka procent rosną obroty w porównaniu z 2009 r. – To nie tylko efekt zwiększonej sprzedaży przedświątecznej. Warto też podkreślić, że te zwyżki osiągamy na mniejszej liczbie sklepów, bo przed rokiem mieliśmy o trzy placówki więcej – mówi prezes.
[srodtytul]Możliwe przejęcia[/srodtytul]
Zarząd prowadzi negocjacje w sprawie zakupu dwóch spółek dystrybucyjnych. – Trwa due diligence (badanie ekonomiczno-prawne – red.). Ewentualne transakcje byłyby finansowane długiem. Decyzje w sprawie przejęć mogą zapaść w I połowie 2011 r. – mówi prezes. W segmencie detalicznym Bomi na razie zakupów nie planuje. Powód? – Detal wciąż ma w Polsce problemy, a wyceny są utrzymywane przez sprzedających na poziomach sprzed dwóch lat – wyjaśnia prezes Romanowski.